Reklama

Kto strzela do psów?

03/03/2015 08:13
Bernardyn Henryka Dorsza został śmiertelnie postrzelony. Radny z Poborcza przyznał na ostatniej sesji Rady Gminy Zakrzewo, że to nie pierwszy taki przypadek w jego miejscowości

Do podobnych zdarzeń miało dojść dwa lata temu i przed rokiem, wszystkie miały miejsce w okolicach Poborcza. Wtedy strzałami uśmiercono dwa mniejsze psy. Radny przyznał, że tamte zdarzenia nie były oficjalnie zgłaszane przez ich właścicieli. Gdy jednak na początku tego roku niemal w identyczny sposób zastrzelono jego bernardyna, zgłosił sprawę na policję. Zaledwie 2,5-roczną Nelę zabito w nocy z 6 na 7 stycznia. Właściciel znalazł ją na drugi dzień pod wieczór. – Leżała na pobliskiej łące. To był jeden precyzyjny strzał, oddany albo z bliskiej odległości, albo przy użyciu lunety. Nie znaleźliśmy kuli ani łuski – mówi Henryk Dorsz. Ciało zwierzęcia leżało zaledwie 100 metrów od zabudowy. Faktem jest, że pies nie powinien przebywać bez właściciela poza posesją. – To okres cieczki, trudniej upilnować wtedy psy – radny tłumaczy wyjście suki poza teren gospodarstwa. Henryk Dorsz dodaje, że Nela była bardzo łagodna i ułożona. Bernardyn ważył ponad 50 kg.

Myśliwy czy ktoś inny?

Właściciel początkowo sądził, że omyłkowo została zastrzelona przez myśliwego, zwłaszcza, że do zdarzenia doszło w noc, w którą była pełnia księżyca. Tej nocy jeden myśliwy (to obszar łowiecki należący do koła Kuropatwa) rzeczywiście rejestrował polowanie na tym terenie w księdze ewidencji, jednak prowadzone dotychczas działania póki co nie wykazały, aby to on strzelał do psa. Prezes koła Kuropatwa Janusz Kalisz przyznaje, że to bardzo doświadczony myśliwy, stąd kategorycznie wyklucza możliwość pomyłki z jego strony. Prezes dodaje też, że nie można mieć pewności co do tego, na obszarze działalności którego koła rzeczywiście doszło do postrzelenia, bo to tereny, na których przebiegają granice obwodów łowieckich. A postrzelone zwierzę mogło pokonać mniejszy czy większy dystans. Henrykowi Dorszowi również trudno uwierzyć, ażeby to myśliwy tak bardzo się pomylił. Zwłaszcza, że strzelano w bliskiej odległości od zabudowy, czego myśliwym nie wolno robić.
Jeśli nie myśliwy, to kto odpowiada za zastrzelenie bernardyna? I co z wcześniejszymi przypadkami? Sprawę prowadzi lipkowska policja.

Piotr Steffen, fot. Rodzinne archiwum H. Dorsza

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    obroncazwierzat - niezalogowany 2015-12-31 11:48:15

    Witam, czy ta sprawa zostala jakos rozwiazana? Czy ktos poniosl odpowiedzialnosc za tak okrutne zachowanie? Mojego psa tez tak zastrzelono i nie wiem co w tej sytuacji zrobic. Wiem, ze to byl mysliwy, ale nie moge dostarczyc zadnych dowodow...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości