Kto mierzył do zwierzęcia i dlaczego? Jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że nie jest to pierwszy taki przypadek. Jak informuje nas Zuzanna Błaszczyk z Extra Wałcz, która wcześniej zajmowała się tym tematem, pierwszego wilka, około siedmiomiesięcznego samca uśmierconego w dokładnie taki sam sposób na terenie Nadleśnictwa Wałcz, znaleziono w ubiegłym roku. - Dzięki sekcji zleconej przez Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” okazało się, że zwierzę zostało zastrzelone, a następnie wrzucone do rzeki. Z ciała wydobyto kulę z broni myśliwskiej. Wszystkie materiały zostały przekazane organom ścigania, jednak w grudniu tego samego roku Komenda Powiatowa Policji w Wałczu umorzyła śledztwo – przekazuje Zuzanna Błaszczyk.
Tym razem, 3 sierpnia, martwego wilka jeden z kajakarzy płynących Piławą dostrzegł na terenie Nadleśnictwa Jastrowie.
Jak informuje Krzysztof Dymek z Nadleśnictwa Jastrowie, w ciągu ostatnich dziesięciu lat na jego terenie odnotowano trzy przypadki nienaturalnej śmierci wilka. Ostatni raz – właśnie w sierpniu. - Ponieważ wilk jest w Polsce objęty ścisłą ochroną gatunkową sprawa została przekazana do prokuratury, która prowadzi postępowanie wyjaśniające – informuje mężczyzna. W kwestii statystycznej dodaje też: - Na terenie Nadleśnictwa Jastrowie obecność wilków odnotowywana jest od kilku lat. Jest to wataha występująca na pograniczu kilku nadleśnictw: Borne Sulinowo, Czarnobór, Wałcz i Płytnica. Wielkość populacji szacowana jest przez specjalistów z Zakładu Badania Ssaków PAN na kilka do kilkunastu sztuk i oceniana jako stabilna – podsumowuje Krzysztof Dymek.
Nie wiadomo. - Sprawa jest w toku – informuje prokurator rejonowy Andrzej Szczubełek, dodając, że osoby odpowiedzialnej za śmierć wilka dotychczas nie wskazano. Czy zwierzę zostało zastrzelone? Wskazuje na to Zuzanna Błaszczyk i dr Sabina Pierużek-Nowak ze wspomnianego wcześniej stowarzyszenia, prokurator póki co nie potwierdza jednak jakoby wilk został zabity w ten właśnie sposób. - Czekamy na opinię biegłego – wyjaśnia Andrzej Szczubełek.
Sabina Pierużek-Nowak nie ma wątpliwości co do tego, że zwierzę zostało zastrzelone, ponieważ, jak mówi, w jego klatce piersiowej bez problemu można było dostrzec wlot od kuli. Idąc tym tropem – prezes stowarzyszenia ma swoją teorię na temat śmierci wilka. „Po sposobie zabicia wnioskujemy, że robi to jedna osoba, najprawdopodobniej myśliwy. To bowiem myśliwi mogą być jedyną niezadowoloną z obecności wilków grupą ludzi, co się właśnie potwierdza. To myśliwi nie potrafią zaakceptować konkurentów w postaci wilków, nie potrafią zaakceptować faktu, że muszą się z nimi dzielić zwierzyną. Oczywiście nie wszędzie tak się dzieje. Są bowiem miejsca, gdzie w zgodzie żyją wilki, rysie i myśliwi. Niestety na tym terenie mamy do czynienia z niezgodnym z prawem i obrzydliwym procederem. Sprawca czuje się bezkarny i nieuchwytny. Liczę na to, że skoordynowane działania wielu środowisk dadzą mu nauczkę” - ma nadzieję dr Pierużek-Nowak. Swej oceny jest pewna. - Dostęp do broni palnej jest w Polsce ograniczony, poza tym bliźniaczy przypadek już odnotowaliśmy – nasza rozmówczyni wraca do wilka wyłowionego z Piławy w ubiegłym roku i dodaje: - Z jego ciała wyjęto kulę średniego kalibru używaną do polowań na sarny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze