- Drugi jest frajerem, a trzeci się nie liczy - Grzegorz Peksa, cytując słynną kwestię z filmu "Over the top" przypomina, że zasady rządzące światem sportu są twarde. Sam też jest twardy, dlatego wiele w życiu osiągnął. Dziś strongman, wciąż będący w formie, szuka talentów. Cel: Jastrowie
- Ludzie z małych miejscowości są bardzo ambitni – ocenia wielokrotny Mistrz Polski w wyciskaniu sztangi, wicemistrz świata w tej konkurencji, zwycięzca Pucharu Polski Strongman oraz triumfator Międzynarodowych Mistrzostw Polski 40+. Wnosząc po sukcesach, jakie w życiu osiągnął, autodyscypliny i determinacji mu nie brakuje – również w kwestii poszukiwania młodych talentów. - Jest ich wiele, trzeba tylko umieć je odkryć – uważa Grzegorz Peksa. Za rejon eksploracji obrał Jastrowie.
Nie dla dziewczyn
Grzegorz Peksa sport kochał od zawsze, nie od początku fascynowały go jednak ciężary. Najpierw uwiodła go królowa sportu – lekkoatletyka. - Byłem sprinterem, biegałem na 100 metrów – wspomina mężczyzna. Patrzę na krępego, barczystego mężczyznę i trudno mi w to uwierzyć. - Sprinterzy z reguły są dobrze zbudowani, szczuplejsi są to długodystansowcy – wyjaśnia, widząc moje wahanie. - Ja zawsze byłem trochę większy – przyznaje chwilę później, tłumacząc, że siły też miał zawsze „ciutkę” więcej niż inni. - W wieku piętnastu, szesnastu lat byłem silniejszy od dwudziestoparolatka – wspomina. Dostrzegłszy w sobie potencjał porzucił bieganie nie rzecz kulturystyki. Strongmenów jeszcze wtedy nie było. Naszego rozmówcę wciągnął trójbój siłowy, a ulubioną konkurencją, obok przysiadu ze sztangą i martwego ciągu, zostało wyciskanie leżąc. Wizja sukcesów nie była jedynym, co popchnęło Grzegorza Peksę do zmiany dyscypliny. - Zawsze chciałem dobrze wyglądać – uśmiecha się nasz rozmówca, zaznaczając, że chodziło mu o samozadowolenie, a nie podrywanie dziewczyn. - To drugie bardziej dziś – śmieje się Grzegorz. Dawniej marzeniem było osiągnięcie sylwetki podobnej do Franco Columbu, włoskiego kulturysty, strongmana, trójboisty siłowego i aktora. Albo Arnolda Schwarzeneggera. Mając na uwadze ten cel u Grzegorza, jak to bywało u jego kolegów, nigdy nie wisiały plakaty z nagimi modelkami, a właśnie z kulturystami prezentującymi swoje sylwetki. By choć zbliżyć się do tych postaci nasz rozmówca od zawsze ciężko pracował – młodość upłynęła mu na treningach i zawodach. Czy dziś nie żałuje tego, że nie do końca dane było mu przeżyć ten okres beztrosko? - To było piękne – rozwiewa moje wątpliwości. Jeszcze piękniejsze czasy nastały po 99` roku, kiedy to w Polsce narodziła się kategoria strongman, a Polacy zwariowali na punkcie zawodów siłaczy. - Byłem ojcem chrzestnym tego sportu – cieszy się Grzegorz Peksa.
[[reklama]]
Z tego się nie wyrasta
Chwile sławy Grzegorz Peksa podsumowuje krótko: ciężka praca. Na szczęście połączona z przyjemnością i zarobkiem, bo lata temu można się było z tego utrzymać. W końcu zawody transmitowała jedna z największych i najpopularniejszych polskich stacji telewizyjnych. Nazwisko Peksa, obok Pudzianowskiego, było jednym z najbardziej znanych i chyba najgorętszych. Między mężczyznami toczyła się ostra rywalizacja – częściej zwycięsko wychodził z niej „Pudzian”, bo – jak zaznacza nasz rozmówca – miał szczególne warunki. - Był też zawzięty – dodaje Grzegorz. Dziś jego wieloletni przeciwnik wycofał się już z zawodów strongmanów, Grzegorz wciąż w nich występuje. - Będę to robił do końca życia, dopóty, dopóki będę mógł dźwigać ciężary – deklaruje. - Sport mam we krwi. Z tego się nie wyrasta. Bez ćwiczeń nie mogę żyć, dostaję depresji – zdradza.
Grzegorz Peksa jest dziś najstarszym aktywnym strongmanem – ma czterdzieści pięć lat. - Wiele osób zaczynało później ode mnie, a kończyło wcześniej – zaznacza, przyznając jednak, że dziś nie ma już takich warunków jak dawniej. - Siła zostaje, ale szybkość i dynamika zanikają – uzmysławia. Mimo ciężkiej pracy i rokrocznie powtarzanych cyklów treningowych.
Drzwi do kariery
Nie wszyscy wiedzą, że Grzegorz Peksa próbował (i wciąż próbuje) zaistnieć w świecie filmowym. Dzięki swoim gabarytom i sile właśnie miał okazję zagrać w „Świętej wojnie”, najpierw była jednak propozycja od Bartosza Brzeskota i rola w komedii kryminalnej pt. „Nie ma takiego numeru”. Dziś na premierę czeka kolejny film – komedia kryminalna zatytułowana „Antyterapia”, w której nasz rozmówca miał okazję pracować na planie m.in. z Cezarym Pazurą, Joanną Kurowską i Ewą Kasprzyk. - Mam predyspozycje do bycia aktorem i charakterystyczną twarz – uważa Grzegorz. Nie ukrywa, że świat filmu go wciągnął. Cierpliwie czeka więc chwili, gdy w propozycjach będzie mógł przebierać.
Stacja Jastrowie
W uznaniu dla zasług w promocji rodzinnego miasta internauci wybrali Grzegorza Peksę Sportowym Ambasadorem Piły. Dlaczego więc teraz za cel swojej sportowej działalności obrał Jastrowie? - W Pile prowadziłem siłownię, ale nie funkcjonowała ona tak, jakbym chciał – przyznaje mężczyzna. To jedno. Drugie – do tego, by na miejsce aktywności Grzegorz wybrał Jastrowie, namówił go Przemek Książczyk, jastrowianin, który narzekał na to, że w Jastrowiu amatorzy ćwiczeń i fitnessu nie mają się gdzie podziać. Nasz rozmówca nie raz miał już okazję z nim pracować – m.in. podczas odbywających się na Agrotargach zawodów siłaczy, których organizacja jest możliwa dzięki dobrzej układającej się współpracy ze starostwem powiatowym. Jest jeszcze jeden powód: Grzegorz polubił tutejszą, bardzo zaangażowaną w doping i żywo reagującą publiczność. Ma też nadzieję, że równie zdeterminowani co w kibicowaniu panowie i panie (bo to głównie z myślą o nich powstaje siłownia) będą podczas treningów.
Grzegorz Peksa w Jastrowiu chce szukać sportowych talentów, narybku, który przez niego trenowany mógłby stawać na najwyższym miejscu podium w zawodach strongmenów, kulturystów czy fitness. - Dobry zawodnik, by zaistnieć, potrzebuje około trzech lat. Musi mieć predyspozycje i samozaparcie. W zdobyciu umiejętności i wykrzesaniu maksymalnej siły, przez racjonalny trening, pomoże Grzegorz, który mocno wierzy w to, że każde małe środowisko ma swoją gwiazdę. On zamierza ją znaleźć.
Patrycja Kajewska, fot. archiwum Grzegorza Peksy
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze