Oczywiście! Mamy sporo do pokazania i powiedzenia. Widzę nawet taki obraz: siedzi sobie rodzina i przegląda tę książkę w poszukiwaniu informacji o sobie, o swojej wsi. Ludzie lubią czytać o sobie, prawda? Dlatego w rozmowie z wójtem wpadliśmy na pomysł napisania książki o gminie Lipka. Po pierwsze, ta książka ma być dla nas, dla mieszkańców. Po drugie – dla całego świata.
Chcemy zachować perły kulinarne naszych wsi z terenu gminy, a przy okazji połączyć pokolenia. Książka ma zebrać przepisy kulinarne z naszych kuchni, stosowane przez naszych sąsiadów i nas samych, ale ma też pokazać ludzi i koloryt danej wsi.
Reklama
To rzeczywiście są skupiska ludzi z innymi tradycjami: ludzi zawsze stąd i ludzi, którzy przyjechali po wojnie z różnych zakątków Polski. A pomiędzy nimi trochę takie zawieszone nasze Łąkie. Niby trochę się znamy, ale chcielibyśmy poznać się lepiej. Przy tym chcemy pokazać młodym moment przekazywania tego dziedzictwa kulinarnego i kulturalnego.
To zasługa p. Ani Druszcz, która wraz zaproszonymi gośćmi odkrywała przed uczniami kulinarne cuda. W ubiegłym roku p. Renata Sieg ze swoimi uczniami i ich rodzicami realizowała projekt polegający na poznawaniu miejscowości, z których pochodzą nasze szkolne dzieci. Obydwa pokazały, że mamy nie tylko fantastycznych, zaangażowanych uczniów i rodziców, ale i niezwykle gościnnych sołtysów. Bilans? Nie możemy tym tematom pozwolić umrzeć. Stąd też ta książka.
Reklama
Szukamy ludzi, za którymi idzie historia. Takich, którzy oprócz przepisów przekażą nam swoje doświadczenia, anegdoty, bo te kulinaria mają być tylko przyczynkiem do rozmowy. Nasi mieszkańcy są wspaniałymi gospodarzami, dlatego chętnie pojedziemy do ich świetlic, domów, wsi, bo tam czują się oni najlepiej. Tam pękają bariery.
Zdajemy sobie sprawę, wspólnie z Anią Druszcz, że będzie to szansa dla ludzi, by w pewnym sensie zaistnieć. Wahałyśmy się jak ten temat wyboru ugryźć, by ludzie się nie poróżnili na zasadzie, dlaczego babcia Gienia, a nie ciocia Józia. Dlatego dajemy im dowolność – wieś może reprezentować jeden bohater, a mogą też być to trzy panie. W wielopokoleniowych domach często rodzinne przepisy przejęły młodsze gospodynie.
Reklama
27 marca wspólnie z panem wójtem zorganizowaliśmy z nimi spotkanie, by przedstawić im nasz pomysł. Poprosiliśmy ich od razu o pomoc w znalezieniu ciekawych osób i ich przepisów. Będziemy potem do nich jeździć z naszymi dziećmi lub zapraszać ich o szkoły, bo uczniowie potrafią zadawać niesamowite pytania i tworzyć niepowtarzalny klimat. Kiedyś zapytały wójta, co to znaczy, że jest wójtem. Jego odpowiedź podsumowały słowami: „Aha, czyli pan może więcej niż pani dyrektor…”
Taki kontrolowany miszmasz, ale z pazurem!
Reklama
Tak, marzy nam się piękne wyeksponowanie potraw i ludzi w urokliwych bądź historycznych miejscach danej wsi. Autorem fotografii ma być Darek Stanecki – wójt obiecał nam go z gminy wypożyczyć:).
Rzeczywiście, mamy ogromne wsparcie wójta, co nas bardzo cieszy. Zobaczymy jednak, jak ten pomysł uda nam się zrealizować. Zapewniam jednak, że wydamy tę książkę najlepiej jak potrafimy.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Ps. Jeśli ktoś z Państwa chciałby wziąć udział w tym projekcie lub mógłby podsunąć I. Peciak i A. Druszcz bohatera, prosimy o kontakt ze SP w Łąkiem (tel. 67 263 15 95) lub z sołtysami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zdrowa ta pani dyrektor.
Zdrowa ta pani dyrektor.