
Jednym z elementów tworzenia bloga była profesjonalna sesja zdjęciowa. Oto jej efekty
Swymi przemyśleniami postanowiła dzielić się w internecie, a dokładnie na blogu. Pisze m.in. o tym, jak być „dobrym egoistą”, których bajek dzieci nie powinny oglądać i jak zadbać o rodzinne finanse, by nawet ze skromnego budżetu wypracować oszczędności. Wszystko na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji. Zanim do tego doszła, miała wiele innych „pomysłów na siebie”, często dość kontrowersyjnych.
- Jeszcze w czasach liceum marzył mi się modeling. Próbowałam w nim swoich sił, ale bez większych sukcesów. Słyszałam wtedy, że mam ładną, ciekawą twarz, ale jestem zbyt niska – mówi Basia. Gdy rozpoczęło się życie rodzinne plany dotyczące pracy na wybiegu odeszły w kąt. Trzeba było skupić się na otaczającej rzeczywistości i znaleźć sposób na życie. - Pięć lat temu w moje ręce wpadła książka zatytułowana „The Secret”. Po jej lekturze zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na wiele spraw. Jej główny przekaz mówi, że jeśli bardzo czegoś chcemy, jesteśmy w stanie to osiągnąć. Musimy tylko uwierzyć w siebie. Tego mi wcześniej brakowało – tłumaczy mama dwójki dzieci. Czego więc chciała? - Pomysłów na biznes było wiele. Myślałam m.in. o tym, żeby otworzyć w tej okolicy krematorium. To wydawał się pewny interes. Sądzę też, że zapotrzebowanie na takie usługi będzie rosło – Basia dzieli się marzeniami z przeszłości. Chciała również prowadzić fermę strusi. - Dowiedziałam się na ich temat prawie wszystkiego, chociażby, że mają bardzo zdrowe mięso – dodaje. Oba pomysły nie weszły jednak w życie. Brakowało odwagi i pieniędzy. Basia powiedziała sobie za to, że to ostatni raz, kiedy się poddaje i postanowiła zbudować solidne podstawy, by radzić sobie w życiu i biznesie. - Wraz ze znajomymi wzięłam udział w konferencji pod nazwą „Millionaire Mind Intensive” czyli Umysł Milionera i tak to się zaczęło... – mówi łobżenicka blogerka, którą seria tego typu spotkań natchnęła do tego, by zacząć działać w czymś, co dobrze zna z własnego podwórka: przekonywaniu innych mam, że rodzicielskie obowiązki nie muszą oznaczać rezygnacji z własnych aspiracji.
Pewnym było, że powstanie blog skierowany do mam, pojawiły się jednak pytania: jak ma się nazywać i jakie ma nieść treści? - Dobra nazwa to podstawa, dlatego tylko na ten temat myślałam ponad dwa miesiące. Zastanawiałam się, jak widzę idealną mamę. Dla mnie to kobieta, która nie zaniedbuje obowiązków, a zarazem ma też czas dla siebie, która jest ładnie ubrana, która budzi podziw i lśni. O właśnie! Lśniąca mama! - mówi z błyskiem w oku Basia. Nazwa została przetłumaczona na język angielski, by brzmieć bardziej międzynarodowo. Tak powstała strona www.shinymom.pl. Jednym z etapów jej tworzenia była profesjonalna sesja zdjęciowa w Gdańsku oraz oddanie się w ręce fachowców od wizerunku. Blog nabrał błyszczącej, eleganckiej oprawy ponieważ jego autorka chce prezentować się jak najlepiej. - Nie chcę pisać o tym, jakie kupować pieluchy, czy jakie obiadki gotować. Takie blogi już istnieją. Mój pomysł to zachęcanie mam do wzięcia się za siebie w niemal każdej dziedzinie życia - wyjaśnia. - Eleganckie ubranie nie musi być drogie i niewygodne. Uzupełnieniem może być delikatny, codzienny makijaż. Chcę przekonywać, że zawsze warto wyglądać dobrze, nawet jeśli wychodzi się do sklepu po pietruszkę – dodaje. Inna rzecz to kształcenie się, odkrywanie własnych talentów. Motywowanie ma dotyczyć też dzieci. - To ważne, jak z nimi rozmawiamy, jak budujemy w nich poczucie własnej wartości. Moje dzieci od niemowlaka wychowuję w taki sposób, by wiedziały, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Jeśli Maja przewróciła się na rowerze, mówiłam jej: Nie poddawaj się, wierzę w Ciebie, na pewno Ci się uda. I udało się. Teraz Maja podejmuje coraz więcej nowych wyzwań– stwierdza blogerka.
Blog www.shinymom.pl istnieje około trzech miesięcy. Codziennie odwiedza go kilkadziesiąt osób i liczba ta stale rośnie. Są już stali czytelnicy którzy regularnie zostawiają swoje komentarze. Kilka, kilkanaście z nich regularnie pisze je. - Największe ożywienie zaczyna się w momencie wrzucenia nowego posta, który, póki co, pojawia się raz na tydzień – mówi Basia. Pomysły na to, o czym będzie pisała, ma przygotowane na kilka tygodni do przodu. - Przeważnie piszę o bieżących sprawach. Dużo obserwuję, analizuję, szukam. Porównuję czyjeś wnioski z moimi, później zapisuję to sobie w notesie, by nic mi nie umknęło – przedstawia proces tworzenia artykułu. Do komputera siada najczęściej nocą, gdy ucichnie domowy gwar. - Nie tak dawno wzięłam się solidnie za przeglądanie tego, co w telewizji serwowane jest dzieciom. Byłam w szoku, gdy odkryłam, że istnieje coś takiego, jak przekazy podprogowe, które pojawiają się w bajkach. Niektóre dziecięce stacje telewizyjne mogą bardzo zakłócić rozwój maluchów. Część kanałów jest u nas zakazana. Postanowiłam o tym napisać.
Jednym z celów Barbary Wróblewskiej-Borzych jest też, by blogowa działalność stała się sposobem na życie. - Nie wyobrażam sobie pracy przy taśmie produkcyjnej czy za biurkiem. Chcę budować swoją karierę robiąc coś dobrego, niesztampowego, bo tak upatruję swoją działalność. Wiele osób dzieląc się komentarzami ugruntowuje mnie w tym przekonaniu. W momencie, kiedy będę bardziej rozpoznawalna i moja wiedza zostanie doceniona, moim głównym celem jest przemawianie ze sceny do chociażby 30 000 ludzi – śmieje się. - Takie kobiety są i chcę brać z nich przykład. Na tych konferencjach będę uczyła, jak być świetną mamą, dobrą żoną i piękną kobietą w każdej sytuacji. To jest moje marzenie. Wierzę, że się spełni, bo już zaczynają się dziać magiczne rzeczy – mówi łobżenicka blogerka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze