Reklama

Maksymilian Grzegorczyk: Mam smykałkę do pomagania

23/02/2019 18:30

Wszędzie go pełno, tylko radnym nie zdążył zostać, bo był… za młody. Po raz kolejny nominowany został do tytułu Osobowość Roku. Rozmowa z Maksymilianem Grzegorczykiem

Co to znaczy, że ktoś ma osobowość?
W moim przypadku, że jestem osobą, która pomaga innym. Tak też zostałem nominowany do nagrody w konkursie Głosu Wielkopolskiego – Osobowość Roku 2018 w kategorii działalność społeczna i charytatywna. Z naszej gminy w plebiscycie udział biorą trzy osoby, oprócz mnie pani Halina Peczyńska i pan Rafał Dendek, przedsiębiorca. Z kultury nikt od nas nie został zgłoszony.

Zaczął Pan pomagać…
Cztery lata temu, jeszcze w szkole podstawowej. Zaczęło się od zbierania makulatury, a dwa lata temu zostałem koordynatorem szkolnego wolontariatu. Ministerstwo oświaty narzuciło szkołom organizowanie kół wolontariatu. To był dla mnie szok, bo najważniejsza okazała się dokumentacja. Zwłaszcza, że wszystkie dokumenty musiałem robić od podstaw. Potem dyrekcja to zatwierdzała. Pomagało mi Centrum Wolontariatu w Pile, gdzie przeszedłem szkolenie. Nauczyłem się, że jestem odpowiedzialny za wolontariuszy i muszę im zapewnić bezpieczeństwo podczas organizowanych przez nas akcji.

Reklama

Co to znaczy?
Dajmy na to, że pomagamy w organizacji Dni Okonka – muszę wolontariuszom zapewnić coś do jedzenia i picia, a przy niekorzystnej pogodzie także schronienie. Do tego dochodzi organizacja dojazdu, choć w tym bardzo pomagają rodzice wolontariuszy, a czasem też ich sąsiedzi. Nigdy nie usłyszałem, że ktoś na akcję nie przyjedzie, bo nie ma czym.

Papierkologia nie podcina skrzydeł?
Podcina i to bardzo. Przez rok uzbierałem 15 teczek, które się nie domykały. Z każdej akcji pisałem sprawozdanie, dołączałem listę wolontariuszy, wykaz przepracowanych godzin. Do tej pory to wszystko pamiętam. W 2018 roku jako wolontariat w Okonku zrealizowaliśmy 3200 godzin. Jeśli więc szkoła chciałaby się starać o dofinansowanie, to mogłaby z Unii Europejskiej dostać 10 zł za godzinę. Te pieniądze muszą być przeznaczone na wolontariat.

Reklama

Na co dzień wolontariusze z Okonka nie mają pieniędzy, z których mogliby pokryć koszty niesienia pomocy innym, prawda?
Nie zbieramy pieniędzy dla nas, dlatego ostatnią szlachetną paczkę, a były to dwa pudła po 30 kg każda, nieśliśmy z kolegą przez pół Okonka do wybranej, potrzebującej rodziny.

Jak Pan namawia młodzież do tego, by poświęcała swój czas i pracowała za darmo, dla innych?
Nie jest to łatwe, bo spośród 500 uczniów udało mi się zdobyć 30 wolontariuszy, z tego ok. 10 było czynnych. Takich, którzy pomagali, wymyślali swoje akcje, chodzili do Seniora – Wigora. Dla starszych ludzi ważne jest to, że mają z kim porozmawiać. Nasi wolontariusze grają z nimi w gry, ćwiczą z nimi, robią kawę czy herbatę, co tydzień spędzają tam po kilka godzin.

Reklama

Co Panu, Wam to daje?
Satysfakcję. Gdy wchodzimy do Seniora – Wigora widzimy radość tych starszych ludzi. Czekają na nas z grami, uśmiechają się na nasz widok.

Chęć pomagania, o której Pan mówi, wyniósł Pan z domu?
Dokładnie tak, bo trzeba coś od siebie dawać innym. Tak mi powtarzali rodzice, że trzeba się dzielić. A na terenie naszej gminy jest bardzo dużo osób, które potrzebują pomocy. Paczka makaronu czy cukru to jest dla nich tak wiele... Działam też w Caritasie i widzę, jak ludzie się cieszą z paczek żywnościowych. Niestety poza Caritasem nikt ich w naszej gminie nie robi.

Reklama

Ma Pan 18 lat, a w głowie tylko pomaganie. Zafiksował się Pan na tym punkcie?
Moi rówieśnicy chcą mieć wszystko dla siebie, inni ludzie ich nie interesują. A ja, idąc do sklepu i wiedząc, że jest jakaś akcja charytatywna w szkole, zawsze wezmę jakiś towar więcej. Jeśli tak pomyśli sto osób, to uzbiera się tego wiele.
Powiem panu, że jako wolontariusz wiele już widziałem. Widziałem rodziny, które tu, w centrum Okonka, nie mają toalety. Nie mają wody. I to nie jedna ani dwie osoby – tylko na ulicy Lipowej mieliśmy w ubiegłym roku trzy przypadki, w których, dzięki interwencji pani Haliny Peczyńskiej, udało się podłączyć wodę. Są ludzie, którzy wstydzą się swojej biedy, ale ja idąc do nich obiecuję, że ich zwierzenia zostaną między nami.

Jak Pan godzi naukę, dziś w Technikum Technologii Drewna w Szczecinku, z pracą w kole wolontariatu i Caritasie?
Nieraz miałem nadgodziny w szkole, gdy po lekcjach zajmowałem się sprawami wolontariatu. Nieraz dostawałem zarządzenie z centrum wolontariatu, że na jutro muszą być dane dokumenty gotowe. Nie byłem w stanie sam ich zrobić, ale pomagali mi inni wolontariusze. Trzeba ich docenić, bo z dyrekcją przyjęliśmy, że nie zwalniamy ich z lekcji, by zajęli się sprawami wolontariatu.

Reklama

W Caritasie działa Pan od dwóch lat. Wprowadził Pan tę organizację w XXI wiek.
Działają w nim głównie starsze osoby, więc nie wiedzą, jak działa Facebook. Przyszedłem i założyłem Caritasowi profil. Zrobiłem też logo i identyfikatory dla naszych członków. Wszystkie nowinki techniczne do Caritasu wprowadzam ja. A zaczęło się od zjazdu kół Caritasu, w którym pomogłem. Sprzedawałem pierogi, rozkładałem i składałem nasze stoisko. Pani Halina Peczyńska dostrzegła wtedy coś we mnie.
Nie boję się powiedzieć, że młody, sprawny człowiek przydaje się w Caritasie. Samej żywności te panie muszą przerzucić tony, bo do siedziby Caritasu nie wjedzie się paleciakiem – wszystko trzeba wnieść, po schodach. Przy rozładunku pomagają nam mieszkańcy, ale później liczenie towaru spoczywa na barkach moich i pani Haliny.

Wszędzie Pana pełno.
Jestem jeszcze w Szlachetnej Paczce, Banku Żywności i DKMS – dawcy szpiku. Sam się zapisałem jako potencjalny dawca. Mam w planach kolejną akcję – przyjedzie do Okonka „krwiobus’’, w którym będzie można oddać krew. Nieraz te akcje mi się mylą, czasem się nakładają czasowo, ale daję radę. Choć czasem mam chwilę zwątpienia.

Reklama

Kiedy?
Gdy mieszkańcy Okonka opowiadają, że te dary biorę dla siebie, że w Caritasie zarabiam. To bzdury, bo wkładam w tę działalność swój czas i nieraz pieniądze. Czasem ludzie mają pretensje, że jedna osoba dostała np. paczkę żywnościową, a oni nie. Te słowa bolą. A ja nie jestem w stanie pomóc wszystkim.

Słowa „pomagam” odmienia Pan przez wszystkie przypadki. Zamierza Pan je przekuć w sposób na życie?
Być może, ale szkoły o profilu socjalnym nie wybrałem ze względu na zbyt dalekie dojazdy, przez co moja aktywność w Okonku by zmalała. Od nowego półrocza będzie działać wolontariat w mojej obecnej szkole.

Reklama

Czym dla Pana jest nominacja w plebiscycie Głosu Wielkopolskiego?
To wielkie wyróżnienie od ludzi, w końcu ktoś mnie tam zgłosił. Drugi rok z rzędu. Cieszę się, że ktoś dostrzega moje zaangażowanie. To daje mi kopa do pracy.
Ludzie mnie tu znają, mówią dzień dobry, nawet osoby o wiele starsze. Przede wszystkim ludzie zauważają mnie w Caritasie, gdzie wydaję żywność. Jestem też na każdej akcji społecznej w Okonku.

Myślał Pan o wykorzystaniu swojej rozpoznawalności, np. w lokalnym samorządzie?
Chciałem startować w ostatnich wyborach do rady miejskiej, ale przeszkodził mi wiek. Wybory były w październiku, a ja 18 lat skończyłem w grudniu. W kolejnych wyborach wystartuję na pewno.

Reklama

Wiąże Pan przyszłość z Okonkiem?
Tak, bo trzeba pomagać naszym. Okonek to wielka rodzina, która, gdy trzeba, potrafi trzymać się razem. Pokazują to finały WOŚP i kolejne rekordy, które wspólnie pobijamy.
Zdradzę, że planuję założyć stowarzyszenie w Okonku, które będzie pomagać formalnie, sięgać po pieniądze rządowe i unijne. Dzięki niemu moglibyśmy pomagać na większą skalę. To moje marzenie.

Jest Pan bardzo młodym człowiekiem, zastanawiam się, czy Pan się w ogóle bawi.
Żyję na poważnie dla innych. Trzeba innym coś dać od siebie. Korzystam z życia właśnie pomagając potrzebującym. Mam do tego smykałkę.

Reklama

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-23 18:44:05

    Gratulacje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MIESZKANIEC OKONKA - niezalogowany 2019-02-23 18:45:37

    Takich młodych ludzi zaangażowanych w życie społeczne mieszkańców brakuje w Okonku. Święty wywiad. Gratulacje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-23 18:50:38

    Świetnie!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości