Wszędzie go pełno, tylko radnym nie zdążył zostać, bo był… za młody. Po raz kolejny nominowany został do tytułu Osobowość Roku. Rozmowa z Maksymilianem Grzegorczykiem
Co to znaczy, że ktoś ma osobowość?
W moim przypadku, że jestem osobą, która pomaga innym. Tak też zostałem nominowany do nagrody w konkursie Głosu Wielkopolskiego – Osobowość Roku 2018 w kategorii działalność społeczna i charytatywna. Z naszej gminy w plebiscycie udział biorą trzy osoby, oprócz mnie pani Halina Peczyńska i pan Rafał Dendek, przedsiębiorca. Z kultury nikt od nas nie został zgłoszony.
Zaczął Pan pomagać…
Cztery lata temu, jeszcze w szkole podstawowej. Zaczęło się od zbierania makulatury, a dwa lata temu zostałem koordynatorem szkolnego wolontariatu. Ministerstwo oświaty narzuciło szkołom organizowanie kół wolontariatu. To był dla mnie szok, bo najważniejsza okazała się dokumentacja. Zwłaszcza, że wszystkie dokumenty musiałem robić od podstaw. Potem dyrekcja to zatwierdzała. Pomagało mi Centrum Wolontariatu w Pile, gdzie przeszedłem szkolenie. Nauczyłem się, że jestem odpowiedzialny za wolontariuszy i muszę im zapewnić bezpieczeństwo podczas organizowanych przez nas akcji.
Co to znaczy?
Dajmy na to, że pomagamy w organizacji Dni Okonka – muszę wolontariuszom zapewnić coś do jedzenia i picia, a przy niekorzystnej pogodzie także schronienie. Do tego dochodzi organizacja dojazdu, choć w tym bardzo pomagają rodzice wolontariuszy, a czasem też ich sąsiedzi. Nigdy nie usłyszałem, że ktoś na akcję nie przyjedzie, bo nie ma czym.
Papierkologia nie podcina skrzydeł?
Podcina i to bardzo. Przez rok uzbierałem 15 teczek, które się nie domykały. Z każdej akcji pisałem sprawozdanie, dołączałem listę wolontariuszy, wykaz przepracowanych godzin. Do tej pory to wszystko pamiętam. W 2018 roku jako wolontariat w Okonku zrealizowaliśmy 3200 godzin. Jeśli więc szkoła chciałaby się starać o dofinansowanie, to mogłaby z Unii Europejskiej dostać 10 zł za godzinę. Te pieniądze muszą być przeznaczone na wolontariat.
Na co dzień wolontariusze z Okonka nie mają pieniędzy, z których mogliby pokryć koszty niesienia pomocy innym, prawda?
Nie zbieramy pieniędzy dla nas, dlatego ostatnią szlachetną paczkę, a były to dwa pudła po 30 kg każda, nieśliśmy z kolegą przez pół Okonka do wybranej, potrzebującej rodziny.
Jak Pan namawia młodzież do tego, by poświęcała swój czas i pracowała za darmo, dla innych?
Nie jest to łatwe, bo spośród 500 uczniów udało mi się zdobyć 30 wolontariuszy, z tego ok. 10 było czynnych. Takich, którzy pomagali, wymyślali swoje akcje, chodzili do Seniora – Wigora. Dla starszych ludzi ważne jest to, że mają z kim porozmawiać. Nasi wolontariusze grają z nimi w gry, ćwiczą z nimi, robią kawę czy herbatę, co tydzień spędzają tam po kilka godzin.
Co Panu, Wam to daje?
Satysfakcję. Gdy wchodzimy do Seniora – Wigora widzimy radość tych starszych ludzi. Czekają na nas z grami, uśmiechają się na nasz widok.
Chęć pomagania, o której Pan mówi, wyniósł Pan z domu?
Dokładnie tak, bo trzeba coś od siebie dawać innym. Tak mi powtarzali rodzice, że trzeba się dzielić. A na terenie naszej gminy jest bardzo dużo osób, które potrzebują pomocy. Paczka makaronu czy cukru to jest dla nich tak wiele... Działam też w Caritasie i widzę, jak ludzie się cieszą z paczek żywnościowych. Niestety poza Caritasem nikt ich w naszej gminie nie robi.
Ma Pan 18 lat, a w głowie tylko pomaganie. Zafiksował się Pan na tym punkcie?
Moi rówieśnicy chcą mieć wszystko dla siebie, inni ludzie ich nie interesują. A ja, idąc do sklepu i wiedząc, że jest jakaś akcja charytatywna w szkole, zawsze wezmę jakiś towar więcej. Jeśli tak pomyśli sto osób, to uzbiera się tego wiele.
Powiem panu, że jako wolontariusz wiele już widziałem. Widziałem rodziny, które tu, w centrum Okonka, nie mają toalety. Nie mają wody. I to nie jedna ani dwie osoby – tylko na ulicy Lipowej mieliśmy w ubiegłym roku trzy przypadki, w których, dzięki interwencji pani Haliny Peczyńskiej, udało się podłączyć wodę. Są ludzie, którzy wstydzą się swojej biedy, ale ja idąc do nich obiecuję, że ich zwierzenia zostaną między nami.
Jak Pan godzi naukę, dziś w Technikum Technologii Drewna w Szczecinku, z pracą w kole wolontariatu i Caritasie?
Nieraz miałem nadgodziny w szkole, gdy po lekcjach zajmowałem się sprawami wolontariatu. Nieraz dostawałem zarządzenie z centrum wolontariatu, że na jutro muszą być dane dokumenty gotowe. Nie byłem w stanie sam ich zrobić, ale pomagali mi inni wolontariusze. Trzeba ich docenić, bo z dyrekcją przyjęliśmy, że nie zwalniamy ich z lekcji, by zajęli się sprawami wolontariatu.
W Caritasie działa Pan od dwóch lat. Wprowadził Pan tę organizację w XXI wiek.
Działają w nim głównie starsze osoby, więc nie wiedzą, jak działa Facebook. Przyszedłem i założyłem Caritasowi profil. Zrobiłem też logo i identyfikatory dla naszych członków. Wszystkie nowinki techniczne do Caritasu wprowadzam ja. A zaczęło się od zjazdu kół Caritasu, w którym pomogłem. Sprzedawałem pierogi, rozkładałem i składałem nasze stoisko. Pani Halina Peczyńska dostrzegła wtedy coś we mnie.
Nie boję się powiedzieć, że młody, sprawny człowiek przydaje się w Caritasie. Samej żywności te panie muszą przerzucić tony, bo do siedziby Caritasu nie wjedzie się paleciakiem – wszystko trzeba wnieść, po schodach. Przy rozładunku pomagają nam mieszkańcy, ale później liczenie towaru spoczywa na barkach moich i pani Haliny.
Wszędzie Pana pełno.
Jestem jeszcze w Szlachetnej Paczce, Banku Żywności i DKMS – dawcy szpiku. Sam się zapisałem jako potencjalny dawca. Mam w planach kolejną akcję – przyjedzie do Okonka „krwiobus’’, w którym będzie można oddać krew. Nieraz te akcje mi się mylą, czasem się nakładają czasowo, ale daję radę. Choć czasem mam chwilę zwątpienia.
Kiedy?
Gdy mieszkańcy Okonka opowiadają, że te dary biorę dla siebie, że w Caritasie zarabiam. To bzdury, bo wkładam w tę działalność swój czas i nieraz pieniądze. Czasem ludzie mają pretensje, że jedna osoba dostała np. paczkę żywnościową, a oni nie. Te słowa bolą. A ja nie jestem w stanie pomóc wszystkim.
Słowa „pomagam” odmienia Pan przez wszystkie przypadki. Zamierza Pan je przekuć w sposób na życie?
Być może, ale szkoły o profilu socjalnym nie wybrałem ze względu na zbyt dalekie dojazdy, przez co moja aktywność w Okonku by zmalała. Od nowego półrocza będzie działać wolontariat w mojej obecnej szkole.
Czym dla Pana jest nominacja w plebiscycie Głosu Wielkopolskiego?
To wielkie wyróżnienie od ludzi, w końcu ktoś mnie tam zgłosił. Drugi rok z rzędu. Cieszę się, że ktoś dostrzega moje zaangażowanie. To daje mi kopa do pracy.
Ludzie mnie tu znają, mówią dzień dobry, nawet osoby o wiele starsze. Przede wszystkim ludzie zauważają mnie w Caritasie, gdzie wydaję żywność. Jestem też na każdej akcji społecznej w Okonku.
Myślał Pan o wykorzystaniu swojej rozpoznawalności, np. w lokalnym samorządzie?
Chciałem startować w ostatnich wyborach do rady miejskiej, ale przeszkodził mi wiek. Wybory były w październiku, a ja 18 lat skończyłem w grudniu. W kolejnych wyborach wystartuję na pewno.
Wiąże Pan przyszłość z Okonkiem?
Tak, bo trzeba pomagać naszym. Okonek to wielka rodzina, która, gdy trzeba, potrafi trzymać się razem. Pokazują to finały WOŚP i kolejne rekordy, które wspólnie pobijamy.
Zdradzę, że planuję założyć stowarzyszenie w Okonku, które będzie pomagać formalnie, sięgać po pieniądze rządowe i unijne. Dzięki niemu moglibyśmy pomagać na większą skalę. To moje marzenie.
Jest Pan bardzo młodym człowiekiem, zastanawiam się, czy Pan się w ogóle bawi.
Żyję na poważnie dla innych. Trzeba innym coś dać od siebie. Korzystam z życia właśnie pomagając potrzebującym. Mam do tego smykałkę.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gratulacje
Takich młodych ludzi zaangażowanych w życie społeczne mieszkańców brakuje w Okonku. Święty wywiad. Gratulacje.
Świetnie!
TAK JESZCZE CZEGO DO ROBOTY A NIE OPIERDZIELAĆ SIĘ.
Wiem ile te kobiety i Maksymilian przenoszą żywności aby później mogli ją dostać mieszkańcy . Kiedy przyjedzie Krwiobus''.?
Wspaniały młody człowiek, godna podziwu postawa. Oby Mu nie zabrakło zapału.
Super Maksymilian Grzegorczyk
Super Maksymilian Grzegorczyk
Brawo super inicjatywa z tym Krwiobus nie mogę się doczekać kiedy przyjedzie tylko szkoda że nie jesteś doceniany przez władze lokalne.
Gratulacje dla pana Maksymiliana Grzegorczyka.Wysoki każdy mężczyzna jest pomocny dla drugiego człowieka.
Doceniany
Mamy nadzieję że zostanie pan nominowany do nagrody powiatu złotowskiego przez nasze władze tego chcą mieszkańcy
Nominowany do nagrody powiatu ha ha dobre. Ciekawe za co ja się pytam?
Super wywiad miło czytać tylko właśnie brak w Okonku organizacji która pomaga mieszkańcą jest tylko Caritas ale to bardzo mało.
Gratuluję wspaniałych osiągnięć i by więcej ludzi tak się angażowało.
serio? Sam sobie naklepał tyle komciów? Co to za muppet buhahaha? Osobistości w tym okonku że szok normalnie buhahaha
Hahahaha widać że to Okonek bo jak innym się powodzi to już żal dupę ściska nigdzie indziej tak nie ma jak w Okonku brawo Okonek
W Okonku jest dużo zaradnych,młodych Ludzi dlatego pomocy nie potrzebują. W Złotowie młode grube,ciągle przy garach i w Opiece lub w Caritasie i dużo dzieci. Do szkoły nie,do pracy nie bo matka powiedziała : po co. Opieka was utrzyma nawet z mężem.Mieszkanie socjalne dostaniecie,w szkole dzieci za darmo jedzenie itd. no i tak z pokolenia na pokolenie. A dlaczego ta pani 101lat,która właśnie zmarła, miała tylko dwoje dzieci ? ani 500+ ani nic z opieki .Nie była gruba to dlatego tak długo żyła.Bardzo dużo pracowała. Sama swetry robiła,sama szyła,sama piekła placki,chleby,prała,gotowała i dzieci sama wychowywała.
W Okonku jestem mało młodych ludzi którzy potrzebują pomocy ale za to jest dużo starszych osób do których nie dociera pomoc .
Brawo super inicjatywa z tym krwoibusem
Brawo Maks, jestem dumna z mojego wychowanka. Tak trzymaj, pozdrawiam wychowawczyni w klasie szóstej.
Brawo
Super wywiad, jesteś bardzo młody a jak bardzo odpowiedzialny stawiałam zawsze na ciebie i jak będziesz startować na radnego też bym chciała głosować na ciebie. A plotki zawsze robią ci co nic nie robią.Trzymaj tak dalej.
Madry mlody obywatel,wie gdzie i jak niesc pomoc,uszczypliwych uwag nie zabraknie ,ale to od tych co siedza przy piwku i z innych drwia.Pan jest godny do nasladowania mieszkancem Okonka.Brawo i gratulacje Maksymilian
Brawo
Gratulacje
Takich młodych ludzi zaangażowanych w życie społeczne mieszkańców brakuje w Okonku. Święty wywiad. Gratulacje.
Świetnie!