Reklama

Małgorzata Podgórna-Klocek nie będzie startować w wyborach

07/04/2018 18:00
Małgorzata Podgórna-Klocek, chcąc być fair wobec wyborców, zapowiada, że nadszedł czas, aby wybrali innego radnego

Podobno nie zamierza Pani ubiegać się o kolejną kadencję w radzie. To prawda?

Nie będę startowała w wyborach. Od dwóch kadencji jestem radną i myślę, że mieszkańcy nie wstydzą się mojej pracy w radzie. Mam nadzieję, że mandat spełniłam zgodnie z ich oczekiwaniami, choć nikt nie jest idealny, więc nie będę mówiła, że zrobiłam wszystko. Przyszedł jednak taki moment, że uważam, iż wyborcy powinni wybrać kogoś nowego.

To wyraz poparcia dla dwukadencyjności urzędów?

Nie do końca, bo nie uważam, że powinno się komukolwiek narzucać, jak długo może pełnić daną funkcję. Chodzi o to, że przyszedł czas na zmiany, które w życiu każdego są czasami niezbędne. Niekoniecznie moja osoba powinna nadal reprezentować Górzną. Niech będzie to ktoś ze świeżym spojrzeniem. W tej kadencji mamy dużo młodych radnych, którzy są bardzo rozsądni i mądrze decydują. Wydaje mi się, że warto zainwestować w zmianę także w moim okręgu wyborczym.

Reklama

Ma już Pani dość? Czuje się wypalona?

Bardziej wynika to z tego, że nie można robić wielu rzeczy naraz. Mi już brakuje czasu. Zawodowo pracuję dużo, bo i w CKZiU, i na uczelni. Dodatkowo staram się zawsze inwestować we własną naukę. Ten rok niestety nie pozwolił mi podjąć nauki, ale od przyszłego zamierzam dalej podnosić swoje kwalifikacje. Naprawdę brakuje mi nauki. Robię to już chyba od 10 lat non stop i ten rok przerwy sprawił, że zatęskniłam.

Jest już kandydat, który mógłby Panią zastąpić?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 89% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Myślę, że kandydaci się znajdą. Mamy we wsi wielu aktywnych ludzi. Sądzę, że to jest pora dla nich. Uważam, że dobrze jest jak się pracuje od dołu do góry i wydaje mi się, że są w Górznej osoby, które na dzień dzisiejszy lepiej zdają sobie sprawę z potrzeb ludzi niż ja, która ostatnio mam coraz mniej bezpośredniego kontaktu z pracą na dole. Brakuje mi czasu na ten kontakt, a to nie jest dobre. Nie chcę zawieść wyborców, robiąc coś nie tak, a jeśli ta moja aktywność w przeciągu ostatnich dwóch lat spadła, to warto byłoby się zastanowić, kto może na to więcej czasu poświęcić. Bo to wymaga pracy, dużo pracy, a ja wiem, że moje obciążenie czasowe przez najbliższe lata będzie duże i nie można wymagać od ludzi, żeby wybierali kogoś, kto ma świadomość, że nie da rady dać z siebie wszystkiego. Tak jak to było jeszcze dwa lata temu.

Reklama

Z czego Pani jest najbardziej dumna po tych dwóch kadencjach?

Najbardziej z tego, że w radzie wszystko ustalamy poprzez dyskusję. Podoba mi się to, że mówimy jednym głosem. Rzadko jest coś, co by było w stanie nas poróżnić. Choć jestem osobą, która zawsze ma swoje zdanie i jeśli z czymś się nie zgadzałam, to głosowałam na „nie”, to ogólnie możemy uznać, że ta rada jest zgodna i patrzy na 10 tys. mieszkańców gminy, a nie każdy na swój ogródek. Wiadomo, że każdy z nas stara się uzyskać jak najwięcej dla swojej społeczności, ale nigdy kosztem wspólnoty. Jestem też bardzo dumna z tego, jak udaje nam się kształtować budżet. M.in. dzięki mądrym decyzjom radnych jest on w bardzo dobrej kondycji, a gmina nie jest nadmiernie zadłużona.

Przedkładać dobro gminy ponad własny okręg nie jest łatwo. Inaczej niż w mieście, każda wieś ma odrębne interesy i oczekiwania. Jak w takiej sytuacji decydować o inwestycjach?

Uważam, że budować trzeba, ale nie za każde pieniądze. Zawsze patrzę na to w taki sposób, żeby zrobić jak najwięcej za tę kwotę, którą mamy, a jednocześnie żeby nie zejść z jakości wykonania. Weźmy na przykład drogi, które są bardzo potrzebne, ale niestety też bardzo drogie. Wiele odcinków robiliśmy patrząc na to, gdzie jest już przygotowanie, podbudowa, środki z funduszu sołeckiego. Tak było chociażby w Górznej. Było uzasadnione zbudować drogę w tym miejscu, bo raz, że zainwestowaliśmy w podbudowę, a dwa, pojawiły się środki zewnętrzne. Niemniej nie zawsze ten rozsądek bierze górę, bo każdy z nas ma jakieś emocje, jest związany ze swoją społecznością.

Reklama

A czego nie udało się zrobić przez te 8 lat?

Na pewno bardzo potrzebna jest poprawa stanu drogi na Zygląg. Najgorsze jest to, że mam świadomość tego, że bardzo ciężko będzie uzyskać zgodę rady, żeby jakość tej drogi poprawić. Bardzo się cieszę, że społeczność stara się chociaż ratować tę drogę kupując kruszywo z funduszu sołeckiego. Wstępując do rady 8 lat temu ta droga mi się marzyła. Im bardziej widziałam realia całej gminy, ogrom pracy, jaki trzeba włożyć, okazało się, że przebudowa tej drogi jest mało realna. Są w gminie większe problemy. Nie wszystko się da od razu zrobić.

Mieszkańcy to rozumieją?

Na pewno jest im bardzo trudno to zrozumieć. Patrząc okiem mieszkańca też widziałam duże możliwości. Niemniej zrealizować to jest już dużo trudniej jeśli patrzymy szerzej niż swój okręg wyborczy, a będąc radnym zobowiązujemy się dbać o dobro całej gminy.

Reklama

Będzie Pani brakować rady?

Na pewno. Będzie brakować mi obowiązku, który jest jednocześnie przyjemnością, wymiany poglądów, tych wspaniałych ludzi. Wielu z nas się zaprzyjaźniło i mam nadzieję, że nadal będziemy się spotykać i rozmawiać, choć już na innej stopie.

Pracując z młodzieżą widzi Pani wśród nich przyszłych radnych? Interesują się sprawami publicznymi?

Staramy się im wpajać, aby zwracali uwagę na to, co mogą dać otoczeniu od siebie. Jestem dumna z tych chłopców, których uczę. Są wśród nich tacy, którzy potrafią dać z siebie więcej, nie wymagając niczego w zamian i mają z tego satysfakcję. Myślę, że są tylko jednostki, których nie obchodzi absolutnie nic. Mam uczniów z gminy, którzy wiedzą, że jestem radną i dzielą się ze mną swoimi spostrzeżeniami, mają swoje opinie na temat poszczególnych radnych. Dopóki nikogo nie obrażają, uważam, że powinni wyrażać swoje zdanie. Nie jest więc tak źle jak niektórzy mówią. To nie jest prawda, że młodzież się niczym nie interesuje. Mamy bardzo mądrą młodzież, tylko po prostu może nie zawsze taką jaką byśmy oczekiwali. Pamiętajmy, że swego czasy my też byliśmy źli, tak jak każde pokolenie. Młodzież natomiast nie chce mieszać się w politykę i ma rację, bo to ciężki chleb. Lubię pracę z młodymi ludźmi. Daje mi to ogromną satysfakcję. To jest przywilej, jak się chodzi do pracy nie dlatego, że się musi. Chciałabym się bardziej poświęcić tej młodzieży. Żałuję, że nie mam dla nich czasu po zajęciach. Brakuje mi tego.

Reklama

Czego więc życzyć Pani na przyszłość?

Na pewno realizacji w pracy. Chciałabym życzyć sobie, żeby jak najwięcej uczniów odwzajemniało moją chęć pracy. Chcę z nimi pracować i żeby im się chciało ze mną pracować. Przyda się też powodzenie na uczelni, bo chcę zrobić jeszcze jedne studia na Politechnice Warszawskiej z mechatroniki samochodowej.

Skąd u Pani zainteresowanie takim, zdawałoby się męskim, kierunkiem?

Zawsze chciałam pójść na politechnikę, ale wiecznie wydawało mi się, że ja nie umiem na tyle liczyć, żeby się tam odnaleźć. Później jednak, jak dzieci podrosły, postanowiłam kontynuować naukę. Nie chciałam jednak daleko dojeżdżać, więc sprawdziłam, co oferuje PWSZ w Pile. Wzięłam informator i jedyne, co mi wpadło w oko, to była mechanika i budowa maszyn. Nie żałuję. Trafiłam na wspaniałych matematyków, którzy nauczyli mnie liczyć. Okazało się, że mechanika jest wszędzie. Mechanika jest stołem, powietrzem. To mnie zafascynowało tak, że nie mogę z tym skończyć.

Reklama

Rozmawiał Tomasz Guhs[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mix - niezalogowany 2018-04-08 10:52:20

    Pani Małgosiu bardzo szkoda....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama