Reklama

Mam to po Tacie

17/11/2013 07:52
Aleksandra Kolas jest jedną z dwóch kobiet należących do łobżenickiego koła łowieckiego "Dzik". Jedyną, która poluje, gra myśliwskie sygnały na rogu, potrafi wypatroszyć sarnę i która, zamiast modnych ubrań, zdecydowanie woli praktyczne moro

Czym, a może lepiej w co bawiła się Pani jako dziecko?
Byłam raczej typową dziewczynką, ale wiele czasu spędzałam w lesie z Tatą, który też jest myśliwym. Zabierał nas ze sobą od małego do lasu i w ten sposób przekazał swoją pasję. Czasem żartuję, że będąc najstarszą z czwórki rodzeństwa odziedziczyłam po nim najwięcej "leśnych genów", które sprawiły, że od zawsze mnie do tego ciągnęło. Ale najmłodszy brat także ma w sobie żyłkę myśliwego, więc to u nas rodzinne, zwłaszcza, że wsparcie w tym kierunku otrzymujemy również ze strony Mamy.

[[reklama]]

Kiedy nastąpił moment, w którym zdecydowała Pani o tym, że chce przystąpić do Polskiego Związku Łowieckiego?
To było jakieś siedem lat temu, kiedy wyklarowała się moja droga życia. Z dzisiejszej perspektywy trochę żałuję, że nie kształciłam się w kierunkach związanych z pracą w lesie. Zawodowo zajmuję się bowiem handlem, ekonomią, podatkami, ale to dało mi niezależność finansową i stać mnie było na to, żeby do koła wstąpić.

To tylko fragment artykułu Szymona Chwaliszewskiego z AL 46/2013, s.23
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama