Sparta Złotów po raz trzeci wywalczyła awans do czwartej ligi
W ubiegłą sobotę Sparta Złotów rozegrała pierwsze spotkanie w fazie barażowej o awans do czwartej ligi. Wygrana 2:1 z Huraganem Pobiedziska dała potężny zastrzyk optymizmu kibicom Sparty.
Była wielka radość, ale z niepokojem oczekiwano wieści z Pobiedzisk, gdzie wyznaczono drugie spotkanie barażowe złotowskiej drużyny, tym razem ze Świtem Piotrowo. Wieści, jakie napływały z Piotrowa nie były pocieszające, mówiono o wzmocnieniach tej drużyny, ale, jak się okazało, były to jedynie pogłoski. Sparta zremisowała 1:1, gola dla złotowian zdobył Krzysztof Wojciechowski.
Obsada sędziowska, dziwnie zmieniona niedługo przed tym spotkaniem, pilnowała, by piotrowianom nie stała się krzywda, remis wydawał się ich premiować w perspektywie ostatniego meczu z niezbyt silnym Huraganem.
Już po meczu Mateusz Chudziński ze Sparty ujrzał drugą żółtą kartkę, w efekcie czerwoną, ale to już nie miało żadnego znaczenia. Ważny był ostatni mecz w Złotowie, gdzie w niedzielę naprzeciwko siebie stanęły jedenastki Świtu i Huraganu.
Kto czyta, ten się denerwuje…
Huragan podał na swojej stronie internetowej, że do meczu ze Świtem podejdzie z rezerwowym lub nawet z juniorskim składem. W bramce miał stanąć drugi bramkarz, młodziutki Marcin Kamiński. Huragan nie miał już nic do ugrania, wygrana ze Świtem nic im nie dawała prócz prestiżu. Mimo wszystko w niedzielę na złotowskim stadionie zjawił się prawie komplet publiczności plus hałaśliwa grupka kibiców z Piotrowa.
Spodziewano się „walki” na słowa, ale doping tylko chwilami był ponadprzeciętny. Bezpieczeństwa kibiców i piłkarzy broniła spora grupa ochroniarzy i policjantów, co pewnie studziło emocje. Z pierwszym gwizdkiem sędziego kibice Sparty zacisnęli kciuki, bramę do raju otwierał remis, każda wygrana Huraganu oraz wygrana 2:1 lub 1:0 Świtu. W dodatkowych seriach rzutów karnych Sparta zaliczyła dwie wygrane, co byłoby pomocne przy ustalaniu kolejności w tabelce baraży w razie identycznego dorobku punktowego i bramkowego.
Gol, gol, gol!
Pierwsze sekundy meczu pokazały, że Huragan oprócz bramkarza wystąpił w pierwszym składzie, była więc nadzieja na korzystny dla Sparty wynik. Po chwili stadionem wstrząsnęła eksplozja radości. Po pięknej akcji w drugiej minucie piłka zatrzepotała w siatce Świtu! Huragan objął prowadzenie, piłkarze z Piotrowa zszokowani obrotem spraw rozpoczęli mecz od środka boiska, praktycznie od początku, ale już pod górkę. Ich kibice przycichli, podnieśli głowy dopiero po strzeleniu gola wyrównującego. Wyrównanie padło po strzale z rzutu wolnego, jeszcze w pierwszej połowie, w 32 minucie. „Jeszcze dwa gole i będziemy w niebie!” – śpiewali rozradowani fani z Piotrowa.
Nic z tego, Huragan do końca meczu postawił swym rywalom twarde warunki, a bramki ekipy z Pobiedzisk w fantastyczny sposób bronił Marcin Kamiński. Co najmniej dwa razy piłkę zmierzającą do siatki przeniósł ponad poprzeczką. Gdy arbiter po raz ostatni użył gwizdka, kibice Złotowa długo dziękowali Huraganowi za postawę fair play i zapewnienie Sparcie awansu.
To kibice ze Złotowa byli w niebie! Piotrowscy kibice jak niepyszni wyszli ze stadionu. Zarządzona seria rzutów karnych to popis Kamińskiego, obronił aż cztery rzuty karne! Jak się okazało, odgórnie wyznaczane mecze fazy barażowej psują całą zabawę – vide - gra Huraganu o nic. Zwycięzca pierwszego meczu powinien zagrać dopiero w meczu trzecim, a nie drugim.
Warto dodać, że obsada sędziowska meczu Świt – Huragan zasłużyła na najwyższą ocenę. Przykład sędziowania, gdzie arbiter jest na boisku postacią drugoplanową. Na meczu w Złotowie obecny był Piotr Gałecki, trener Iskry Wyszyny, która dzięki awansowi Sparty zachowała miejsce w klasie okręgowej. [[reklama]] Gorąca linia
Trener Sparty Adam Ziółkowski nie był obecny na ostatnim meczu barażów, wypełniając obowiązki trenera kadry młodzieżowej Lecha. – Zapłacę pewnie horrendalny rachunek za telefon – mówi ze śmiechem – ale musiałem wiedzieć, jak przebiega mecz Piotrowa z Pobiedziskami. Bardzo się cieszę z awansu, choć ten oznacza dla nas trochę problemów. Mamy bardzo mało czasu na przygotowanie się do nowego sezonu IV ligi, który ma rozpocząć się 5/6 sierpnia.
Naszych piłkarzy czekają bardzo krótkie wakacje, około 14-15 lipca spotkamy się ponownie z zawodnikami. W porównaniu do innych klubów IV ligi mamy o połowę krótszy czas przygotowań, w którym musimy rozegrać kilka sparingów. To nie jest komfortowa sytuacja, ale nie ma rady, musimy sobie poradzić. Mam nadzieję, że będziemy mieli w Złotowie do dyspozycji porządne boisko, co nie jest do końca pewne. Z pewnością musimy postarać się o wzmocnienia, choć, jak już mówiłem wcześniej, pierwszeństwo mają zawodnicy, którzy wywalczyli awans. Wzmocnień wymaga przede wszystkim linia obrony. Będziemy starali się utrzymać obecny skład, łącznie z Mateuszem Chudzińskim i Piotrem Wrzeszczem. Wiem, że w tym zakresie trwają rozmowy, oby z pozytywnym skutkiem. Mimo kłopotów w przyszłość patrzę z optymizmem.
Optymizm trenera podzielamy, czekamy z niecierpliwością na inaugurację. Powalczymy o trzecią ligę? Co za pytanie…
Komentarze