Reklama

Marek Buława ma w sobie power

02/04/2018 15:00
I staje do walki o fotel wójta. Do trzech razy sztuka?

Masz 34 lata i dwie próby zdobycia posady wójta Zakrzewa na koncie. Niezły dorobek.

Miałem bardzo dużo odwagi, że wystartowałem w tych wyborach. Przy pierwszej próbie miałem 26 lat, ale nie wiek był wówczas najważniejszy. Zresztą dzisiaj w kraju mamy mnóstwo przykładów, że osoby mające dwadzieścia parę lat piastują poważne stanowiska, z ministrami włącznie. Byłem już radnym gminy i wiedziałem czego mieszkańcy od nas oczekują. Tym bardziej, że pracowałem już w Powiatowym Urzędzie Pracy w Złotowie, miałem wiedzę na temat pracy administracyjnej. Czułem się na siłach, by wystartować. Teraz jest czas na trzydziestolatków.

Z Henrykiem Dobrosielskim przegrywałeś o włos. Co czułeś widząc jak niewiele zabrakło ci do sukcesu?

Nie lubię przegrywać, odchorowałem to, zastanawiałem się co zrobiłem nie tak. W duchu jednak powiedziałem sobie, że spróbuję jeszcze raz. Tym bardziej, że analizując liczbę głosów z pierwszej i drugiej próby zauważyłem, że ich liczba wzrosła (2010 r. – 836 głosów, 2014 r. – 867 głosów). To był sukces, bo zdobyłem nowe głosy i to w walce z urzędującym wójtem. Dziś ludzie mówią, że żałują, że nie zagłosowali na mnie cztery lata temu, także liczę na jeszcze lepszy wynik wyborczy. Mówi się, że kampanię zaczyna się następnego dnia po wyborach.

Reklama

Zacząłeś ją już? Niespecjalnie widać Cię w Zakrzewie. Nie bywasz, nie pokazujesz się…


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 91% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Przez te dwie kampanie ludzie mnie poznali, więc nie mam potrzeby tak jak inni, wciąż nieoficjalni kandydaci, bywać i szczególnie w roku wyborczym pokazywać się np. na imprezach organizowanych w gminach. Nie zmieniam poglądów, zauważ że to co proponowaliśmy w tych dwóch kampaniach, konkretne rozwiązania zostały zrealizowane. Potrafiliśmy ocenić co naszym mieszkańcom jest potrzebne.

Co masz na myśli?

Na przykład częściowy remont Domu Seniora i szkoły podstawowej w Zakrzewie.

Teraz strzelasz sobie w stopę. Co z tego, że mówiłeś o tym w kampanii wyborczej, skoro zadania te zrealizował i realizuje Henryk Dobrosielski. Po co mieszkańcom jest Marek Buława?

Próbuję udowodnić, że potrafimy zidentyfikować potrzeby mieszkańców. Nasi oponenci stwierdzili, że mieliśmy rację i warto to zrobić. W tym upatruję naszą siłę i sukces.

Reklama

Twoje doświadczenie samorządowe to cztery lata w Radzie Gminy Zakrzewo. To wystarczyło, by poznać problemy gminy?

Tak, poza tym jestem już drugą kadencję członkiem Rady Sołeckiej Zakrzewa, spotykam się na co dzień z wieloma ludźmi, czytam informacje na stronie urzędu, dane w Biuletynie Informacji Publicznej. Na sesjach nie bywam, bo pracuję, ale czytam protokoły z każdej sesji, wiem dokładnie co się tam dzieje.

Większość osób kandydujących używa wytrychu w postaci słów „wiem od ludzi”, „słyszałem”, „ludzie mnie namawiają”.

Na ten moment nie zdradzę konkretów z programu wyborczego. Na pewno mieszkańcy o nas usłyszą.

Co jest dzisiaj największą bolączką mieszkańców gminy Zakrzewo?

Każda wieś ma swoje problemy i oczekiwania. Głomsk na przykład chciałby nowego wozu strażackiego, Zakrzewo oczekuje większej współpracy władzy z mieszkańcami. Oni mają swoje pomysły, ale ich głosy nie do końca są wysłuchiwane.

Reklama

Co nie udaje się Henrykowi Dobrosielskiemu, co ty mógłbyś zrobić lepiej?

Nie chcę go oceniać. Trudno mi się z nim porównywać, ale na pewno lepszy byłbym w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Jestem bardziej otwarty od obecnego wójta, potrafię dotrzeć do ludzi. Często mówi się, że młodzi ludzie nie angażują się w życie Zakrzewa. A proszę spojrzeć na komitet organizacji obchodów 100-lecia nieodległości Polski. Tam nie ma młodych ludzi. Dlaczego? W gminie są osoby, które mają pomysły na te obchody i myślę, że z chęcią by się w to włączyły, gdyby dano im taką szansę.

Jak zamierzasz przekonać mieszkańców gminy, że głosując na Ciebie dokonują wyboru pozytywnego, a nie na zasadzie wyboru mniejszego zła?

Wybory rządzą się swoimi prawami, a następnego dnia po nich musimy tu dalej razem żyć i pracować. Pomimo tego, że wczoraj byliśmy oponentami. Było mi bardzo przykro, gdy po ostatnich wyborach przestałem być zapraszany na fora kultury (na które byłem zapraszany z uwagi na organizację sierpniowych Spotkań z Matką Boską Radosną). Mam wrażenie, że wynika to z tego, że ośmieliłem się stanąć w szranki z wójtem. Ja taki na pewno nie będę.
Będę pozytywnym wyborem, bo jestem młody, ale już doświadczony, niejedno widziałem, mam doświadczenie w administracji publicznej. Jako włodarz gminy całkiem nieźle sobie poradzę z zarządzaniem nią.

Reklama

Jesteś religijny, mocno związany z Kościołem, to Twój atut?

To jest moja prywatna sprawa. Jestem osobą wierzącą i praktykującą, ale nie wiem czy to ma dla ludzi znaczenie. Dla katolików może być to argument „za”. Nie jest tajemnicą, że angażuję się w życie Kościoła, co robię z potrzeby serca. Od lat i nie zamierzam z tego rezygnować, nawet w przypadku zostania wójtem.

Chcąc startować w wyborach musisz mieć komitet, a w nim potencjalną grupę radnych. Kto Cię popiera?

Na pewno klub radnych „Wspólna sprawa”, którzy aktualnie są w radzie gminy. Poza tym mnóstwo młodych osób i nie tylko, z różnych sfer społecznych i miejscowości, chce się zaangażować w pracę mojego komitetu. Będziemy mieli najlepszych kandydatów na radnych, z każdej miejscowości.

Reklama

Uważasz, że rada gminy wymaga „przewietrzenia”?

Trzeba do niej wprowadzić sporo młodej krwi, bo głos młodych jest dziś mało słyszalny. Proponuję miszmasz doświadczonych radnych jak Krzysztof Doroszuk i Czesław Greczyło i młodych ze świeżym spojrzeniem np. takich jak Stanisław Pasisz i Dorota Kowalczyk. To bardzo dobry kierunek.

Na kim mógłbyś się oprzeć w przypadku wygrania wyborów. Przyjdzie Ci podejmować trudne decyzje.

Najważniejsze będzie zdanie mieszkańców, bo wójt musi się liczyć ze zdaniem wszystkich – tych, którzy go poparli i tych, którzy na niego nie głosowali. Mam w swoim zapleczu ludzi, którzy znają się i na kulturze, i na sporcie, z których zdaniem będę się liczyć. Nie wskazuję konkretnej osoby, bo do podjęcia decyzji  potrzeba wysłuchać kilku osób.

Reklama

Ciągle używasz liczby mnogiej. Zaproponujemy, mamy, przedstawimy.

Nie mówię jako ja, Marek Buława, lecz jako grupa osób, która ze mną wystartuje w tych wyborach. Krąg popierających mnie osób jest szeroki. Wójt sam nie jest w stanie zrobić wiele, musi liczyć na współpracowników i inne osoby.

Boisz się odpowiedzialności? To coś innego niż bycie podwładnym w państwowym zakładzie i wykonywanie poleceń przełożonych.

Potrafię podejmować decyzje, choćby związane z moją pracą w urzędzie pracy. Osoby, które mnie dobrze znają potwierdzą, że jestem konkretny, posiadam cechy przywódcze i jestem bardzo dobrym ogranizatorem. Gdybym nie zdawał sobie sprawy z tego, jaka odpowiedzialność mnie czeka, to bym nie startował.

Reklama

Którego z konkurentów w wyborczym wyścigu obawiasz się najbardziej? Start zapowiedział Edmund Kabattek, Henryk Dobrosielski wciąż się jasno nie zdeklarował, jest jeszcze Andrzej Ruta, który podobno ma ochotę na fotel wójta.

Każdy będzie dla mnie wyzwaniem, nie wiem dziś który największym.

Rozumiem, że kampania negatywna nie jest Twoim celem. Wskaż w takim razie zalety wymienionych panów.

Każdy ma jakieś wady i jakieś zalety, i na pewno tak jest u pana Dobrosielskiego. Chodzi o to, że go osobiście nie znam, nigdy ze sobą dłużej nie rozmawialiśmy. Mam odczucie, że niemile jestem przez wójta widziany. Nie chcę go oceniać na podstawie samych obserwacji, bo to może być nieuczciwe i mylące.
Andrzeja Rutę osobiście znam. Wiem gdzie pracuje, że ma spory dorobek samorządowy i że jest bardzo wesoły.
A Edziu? Edzia Kabattka znam od wielu lat. Wspólnie angażowaliśmy się w Grupę Apelową. To człowiek bardzo pracowity, zaangażowany w działalność gminy i bardzo pomocny.

Reklama

To będzie Twoja trzecia próba zostania wójtem. Jeśli tym razem nie powiedzie Ci się, to będziesz próbować ponownie?

Trudno mi dziś powiedzieć. Wierzę, że tym razem wygram.

Nie boisz się łatki wiecznego przegranego?

Uwierz mi, że mam pomysł na swoje życie. Ono nie kończy się na pragnieniu zostania wójtem Zakrzewa.

Kolejne starty w wyborach pokazują coś innego.

Mam w sobie power, chcę zrobić coś dla tej gminy, bo bardzo jestem związany z Zakrzewem i chciałbym tu mieszkać całe życie. Wierzę, że ludzie dotąd nieprzekonani tym razem na mnie zagłosują. Czuję wsparcie ludzi, więc jestem dobrej myśli.

Masz slogan wyborczy?

Mieliśmy już hasło „Młodość i doświadczenie szansą dla mieszkańców gminy Zakrzewo” oraz „Twój wybór Twoja szansa”, teraz na pewno opracujemy hasło, które będzie nas identyfikować. Czekamy na kalendarz wyborczy i wtedy będziemy stopniowo odsłaniać karty.

Reklama

Jak zmieniłeś się przez te osiem lat?

Mam więcej zmarszczek:) Na pewno mam w sobie więcej pokory. Zdobyłem dodatkowe doświadczenie, nabyłem życiowej mądrości. Te przegrane nauczyły mnie, że sukces wyborczy zależy od dotarcia do jak najszerszej grupy osób. Liczy się każdy głos.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kati - niezalogowany 2018-07-07 22:35:13

    zawsze można na niego liczyć-jak to poznasz to zrozumiesz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Magda - niezalogowany 2018-04-04 10:08:10

    Powodzenia! Trzymam za Pana kciuki i oddaję swój głos. Czas na młodą krew, która chce działać na rzecz lokalnej społeczności!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wystraszona - niezalogowany 2018-04-03 09:31:35

    Ma w sobie power?Boże co to?Jakiś robak czy coś innego?I jak to z niego można wydostać?I czy nic mu nie będzie?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama