Analiza biegłego, pobranie próbki DNA, badania toksykologiczne, a także próba pozyskania informacji w mieście i okolicy nie pomogły ustalić, jak i dlaczego pięciomiesięczny płód trafił do przepompowni ścieków
Pod koniec maja 2017 roku makabrycznego odkrycia w przepompowni ścieków przy ulicy Powstańców dokonał jej pracownik. Martwy płód dziewczynki mężczyzna znalazł w ściekach. Miał długość 22 centymetrów. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Złotowie, która czynności procesowe prowadziła pod kątem art. 152 Kodeksu Karnego, czyli nielegalnej aborcji. Ustalono, iż płód mógł przebywać w miejscu znalezienia co najwyżej dobę. Sprawcy tego czynu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Dotychczas sprawca nie został jednak wykryty. Jak potwierdził nam prokurator rejonowy Sebastian Drewicz, śledztwo zostało umorzone właśnie z powodu niewykrycia sprawcy przestępstwa.
W celu ustalenia przyczyny śmierci płodu powołano biegłego z zakresu medycyny sądowej. Ten, po przeprowadzeniu sekcji zwłok, stwierdził, że płód był w wieku około pięciu miesięcy księżycowych, czyli był to około 140 dzień ciąży. U płodu nie stwierdzono wad zewnętrznych i wewnętrznych, jak również zmian, które świadczyłyby o przeprowadzeniu aborcji. Powołany biegły nie był natomiast w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy zgon nastąpił wewnątrzmacicznie, czy też już po opuszczeniu dróg rodnych matki. Uznał natomiast, że śmierć nastąpiła około doby przed znalezieniem.
– Przyczyną śmierci było nieudzielenie pomocy po opuszczeniu ciała matki i rozerwaniu pępowiny – przytacza opinię biegłego prokurator rejonowy Sebastian Drewicz. Podkreśla, że przeprowadzone badania toksykologiczne próbki krwi pobranej ze zwłok nie wykazały obecności najczęściej spotykanych substancji psychotropowych ani też środków odurzających i farmakologicznych, w tym takich wykazujących działania poronne – mówiąc wprost, nie było śladu, ażeby ktoś doprowadził ciążę do przedwczesnej akcji porodowej. Sekcja zwłok nie wykazała też żadnych śladów obrażeń, drobne ciało nie posiadało również wad wrodzonych. W czasie sekcji pobrano również próbki do badań DNA i uzyskano profil, który zarejestrowano w bazie DNA.
Biegły nie był w stanie wskazać, co się stało, że dziecko przedwcześnie opuściło łono matki. Nie ma też jasnego wskazania, czy płód był martwy już w trakcie opuszczania ciała, czy śmierć nastąpiła później.
– W ramach śledztwa dokonano także szeregu rozpytań w placówkach medycznych, prywatnych gabinetach lekarskich, szkołach, ośrodkach pomocy społecznej na terenie Złotowa i okolic. Nie udało się pozyskać żadnej informacji mogącej przyczynić się do ustalenia matki płodu – dodaje prokurator.
Czy była to ukryta ciąża, o której wiedziała tylko matka i stąd tak trudno o jakiekolwiek informacje? Czy wiedziały o niej inne osoby, ale było to bardzo nieliczne grono, które zachowało wiedzę wyłącznie między sobą? Wydaje się, że któraś z tych teorii jest możliwa, skoro nie udało się ustalić żadnych śladów prowadzących do kobiety, która była w ciąży i straciła płód.
– Mamy materiał DNA, który być może kiedyś, gdy coś wyjdzie na jaw, będzie można porównać – zaznacza prokurator.
Dodajmy, że jak wynikło z ustaleń śledztwa, płód mógł znaleźć się w przepompowni ścieków po tym, jak trafił do studzienki od sieci kanalizacyjnej na terenie Złotowa.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
złotów....
złotów....