Reklama

Miasto starców i wdów

10/12/2012 00:00
- Niech Pan idzie do Pana Fiedurka i zapyta, ilu ludzi codziennie wywozi. Oni już nie wrócą - w kontekście rosnącego bezrobocia i braku inwestorów, którzy mogliby dać złotowianom pracę, mówił jeden z uczestników spotkania. - Mówienie, że samorząd powinien ściągnąć inwestorów, którzy postawią fabryki to mrzonka - odpowiadał Stanisław Wełniak

Ubiegłotygodniowe spotkanie władz miasta ze złotowianami, którego tematem było omówienie projektu budżetu miasta oraz zamierzenia inwestycyjne i remontowe w roku 2013 obfitowało w problematyczne tematy. Jeden z nich poruszył mężczyzna, który chciał wiedzieć, czy przy urzędzie miejskim bądź przy starostwie powiatowym istnieje komórka zajmująca się zachęcaniem inwestorów do lokowania kapitału w rejonie Złotowa. - Niedługo będzie to miasto starców i wdów – mówił. - Ludzie wyjeżdżają i już nie wrócą. Zaraz nie będzie dochodów z podatku PIT, CIT – dopowiadał.

Burmistrz zwrócił uwagę, że w samym mieście poziom bezrobocia nie jest dramatycznie wysoki, na co jego przedmówca wtrącił, że jedynie dlatego, że wielu ludzi pracuje za granicą i po prostu nie rejestruje się w urzędzie pracy. - Niech Pan idzie do Pana Fiedurka i zapyta, ilu ludzi codziennie wywozi – mówił do St. Wełniaka, zwracając uwagę na fakt, że najwidoczniej nie tylko władze na szczeblu krajowym, ale i lokalnym po prostu nie chcą dostrzec tego problemu.
- Mówienie, że samorząd powinien ściągnąć inwestorów, którzy postawią fabryki, to mrzonka – mówił szef Złotowa, akcentując, że inwestorzy z oczywistych powodów lokalizują swoje zakłady w miejscach urbanistycznie znacznie bardziej rozwiniętych – Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie, gdzie obok ich firm funkcjonuje całe zaplecze oświatowe, techniczne itd. St. Wełniak był przeciwny tworzeniu komórki, o której mowa, podobny krok byłby bowiem równoznaczny wyłącznie z dodatkowymi wydatkami. - Jestem przekonany, że efektu nie będzie – twierdził.

Radosna twórczość miasta

Podczas zebrania pojawiło się mnóstwo tematów drogowych. Jeden z mężczyzn upominał się o ulice Różaną i Promykową. - Ludzie, którzy tam mieszkają, sami mają je sobie zrobić czy czekać z nadzieją lepszej przyszłości? - pytał, zwracając uwagę, że sytuację drogową dodatkowo pogarsza fakt, że rodzice, którzy odwożą swoje dzieci do przedszkola nr 2 urządzili sobie w tym rejonie parking. - Pozostaje nadzieja, bo nie mamy w planach tego robić – bez ogródek odpowiedział burmistrz i zwrócił uwagę, że podobna historia dotyczy ul. Okrężnej, gdzie za zły stan ulicy w dużej mierze odpowiedzialni są jej mieszkańcy, którzy nie dość, że rozjeżdżają pobocze, to jeszcze odprowadzają na nie deszczówkę z własnych posesji. - A nikt grabiami nie ruszy – dopowiadał. Tym samym rozpętał dość burzliwą wymianę poglądów. - Okrężna to jest wasza radosna twórczość – zauważył mieszkaniec tej ulicy. - Żeście zajeździli całe pobocze i taka jest prawda – ripostował St. Wełniak, dążąc do ucięcia dyskusji i dodając, że nie zmieni poglądu, więc nie warto ciągnąć tego wątku. Poza burmistrzem nikt jednak rozmowy na ten temat kończyć nie chciał. - A gdzie mamy jeździć, skoro jezdnia jest tak wąska? – dopytywał mężczyzna. - Jak jeździć po takiej jezdni? - dociekał. W rozmowę później włączyła się kobieta. - Nie wszystkich mieszkańców można wrzucać do jednego worka – mówiła w kontekście wypowiedzi o rozjeżdżaniu pobocza. Burmistrz tłumaczył, że nie miał zamiaru generalizować. Pojawiły się też prośby choćby o założenie kratek podobnych do tych, które zamontowano m.in. w rejonie al. Rodła i ul. Potulickich, burmistrz jednak stanowczo opowiedział się przeciw tej idei, zwracając uwagę na fakt, że zaraz zaczęliby się o nie upominać mieszkańcy innych rejonów miasta, również mieszkający przy problematycznych ulicach.
[[reklama]]
[[nowa_strona]]
Jak nie szkoła to kościół


Pośród tematów drogowych pojawiła się także kwestia wymalowania przejścia dla pieszych przy ul. Jastrowskiej, w rejonie przystanku autobusowego i tamtejszego sklepu spożywczego. St. Wełniak wyjaśnił, że w tym kontekście prowadził już rozmowy z Wielkopolskim Zarządem Dróg Wojewódzkich (droga wojewódzka), który najpierw ustosunkował się do tego kroku pozytywnie, później jednak zmienił zdanie. Argumentacja miasta wskazywała na bezpieczeństwo uczniów „Rolniczaka”, którzy przechodzą tamtędy w kierunku ul. Wielatowskiej, WZDW uznał jednak, że jeśli istnieje groźba likwidacji szkoły to nikt tamtędy chodził nie będzie, w związku z czym przejście nie ma uzasadnienia. Miasto nie zamierza składać broni - skoro argument szkoły nie poskutkował, wskazywać będzie na dojście do kościoła.
[[reklama]]
Może kręgielnia?

Mamy już na Półwyspie Zamkowym siłownię, niedługo stanie tam zegar słoneczny i jeleń, a także tablice z legendą Złotowa. Złotowianie wciąż jednak nie mają dość – w trakcie spotkania pojawiła się propozycja, by zastanowić się nad umiejscowieniem tam pełnowymiarowej kręgielni na świeżym powietrzu. - Pomysł jest, trzeba go przemyśleć – odparł St. Wełniak, dodając, że jeśli koszt budowy i utrzymania nie będzie zbyt wysoki, opcja zostanie rozważona.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama