Druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych to ważna część naszej lokalnej społeczności. Nie inaczej jest w gminie Okonek, w której prym wiodą jednostki z Okonka i Lotynia przynależące do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Jaki był dla nich rok 2017?
Na brak akcji strażacy z OSP Okonek nie mogli narzekać. W ubiegłym roku aż 130 razy wyjeżdżali z remizy nieść pomoc. Pod tym względem w powiecie bardziej zapracowana była tylko OSP Jastrowie. Choć zdawałoby się, że podstawowym zadaniem straży jest zwalczanie pożarów, to jednak tego typu akcji było tylko 32. Reszta wyjazdów to tzw. likwidacja miejscowych zagrożeń, z czego często druhowie wysyłani są do wypadków drogowych. Niestety w ubiegłym roku w zdarzeniach drogowych, do których wyjeżdżali strażacy z Okonka zginęły aż trzy osoby, a sześć zostało rannych. Zdecydowaną większość działań prowadzili na terenie gminy, ale zdarzały się także wyjazdy poza jej granice. Chociażby do zniszczonego przez sierpniowe nawałnice Rytla. Indywidualnie spośród druhów najczęściej w akcjach brali udział: Marek Mikietyński – 124, Marcin Kisiel – 85, Adam Szordykowski – 83. Ogólnie natomiast jednostka liczy 38 członków zwyczajnych oraz 4 honorowych, w tym tylko 3 kobiety. Nie posiada natomiast drużyn młodzieżowych.

Zebranie w Okonku poprowadził Andrzej Jasiłek
Na co dzień są nie tylko gotowi do wyjazdów, gdy syrena zawyje, ale udzielają się także na innych polach. Oczywiście uczestniczą w szkoleniach. W tym roku były to m.in. ćwiczenia o tematyce wypadku masowego Lotyń-Wilcze Laski, warsztaty z zakresu pożarów wewnętrznych w Kujanie, manewry zgrywające jednostki z terenu pow. złotowskiego i pow. wałeckiego na obszarach leśnych Nadleśnictwa Płytnica oraz manewry medyczne w Zakrzewie. Poza tym OSP Okonek bierze udział w różnych wydarzeniach z życia lokalnej społeczności. Doskonałym przykładem ich zaangażowania jest chociażby inicjatywa rekultywacji jeziora Bąk, o czym pisaliśmy w artykule Zadbajmy o plażę - rekultywacja jeziora w Okonku.
Równie prężnie funkcjonuje OSP Lotyń. Pod względem wyjazdów wprawdzie ustępuje znacznie druhom z Okonka, gdyż do akcji ruszała przeszło o połowę mniej, bo 52 razy. Najczęściej do akcji ruszali: Paweł Jaskółka-Stanisz 43, Konrad Kopkiewicz 32, Patrycja Padło 31. Tym w czym tkwi siła działającej na skraju powiatu jednostki jest na pewno młodzież. W OSP Lotyń funkcjonują Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze chłopców oraz dziewcząt. Swoje umiejętności strażackie ćwiczą podczas spotkań szkoleniowych, w tym zorganizowanych w zeszłym roku zimowisku oraz letnim biwaku. Silną reprezentację mają także kobiety, których w łącznej liczbie członków jednostki (41 zwyczajnych, 13 honorowych, 22 wspierających) jest aż 20. Towarzyscy strażacy z Lotynia współpracują także z zaprzyjaźnionymi druhami z niemieckiej gminy Stockelsdorf. W ubiegłym roku odbyły się m.in. wspólne ćwiczenia w Okonku oraz olimpiada pożarnicza w Niemczech. W ubiegłym roku na usługi gastronomiczne, noclegi i artykuły spożywcze OSP Lotyń wydało aż 60 tys. zł. Oprócz wyżej wymienionych działań jednostka udziela się także przy okazji świąt religijnych, festynów, dożynek i innych lokalnych wydarzeń.

W OSP Lotyń stawia się na młodość
Choć liczna młodzież skupiona wokół OSP Lotyń przysparza dumy i pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, to w jednostce pamięta się także o historii i druhach, którzy ją tworzyli. W tej chwili najdłuższym stażem może wykazać się Mikołaj Jaskółka, który strażakiem w Lotyniu został 60 lat temu. Gdy z tej okazji uhonorowano go podczas zebrania sprawozdawczego weteran był mocno wzruszony. Choć ma już 83 lata i zdrowie już nie te, to jeszcze na dźwięk syreny serce rwie się mu do akcji. W jednostce pełnił ważną funkcję, bo był kierowcą. W czasach gdy samochody były rzadkością i zdarzało się do akcji jeździć na rowerach, druh Mikołaj siadał za kierownicą ciężarowego lublina, o którym wciąż pieszczotliwie mówi „lublinek”.

Druh Mikołaj i jego „Lublinek”
Auto było jego oczkiem w głowie i nie tylko je prowadził, ale także dbał o nie jako mechanik. Daleko mu było do dzisiejszych wozów strażackich wyposażonych w różnego rodzaju urządzenia. Niemniej pan Mikołaj zaczepiał do ciężarówki beczkowóz i wiózł strażaków do akcji. Nie przypomina sobie przy tym sytuacji, kiedy „lublinek” zawiódłby go w potrzebie. Swoją pasję i poczucie obowiązku przekazał kolejnemu pokoleniu rodziny. Strażakiem chciał zostać jego syn, ale ostatecznie los pokierował nim inaczej. Nazwisko Jaskółka wciąż jest obecne w szeregach miejscowej jednostki. Przodujący pod względem liczby wyjazdów do akcji Paweł Jaskółka-Stanisz to bratanek pana Mikołaja a mundur strażacki przywdziała także jego siostra, Paulina.

Mikołaj Jaskółka może poszczycić się najdłuższym stażem w OSP Lotyń
fot. OSP Okonek, OSP Lotyń, arch. Mikołaja Jaskółki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze