Reklama

Mimo wszystko

23/09/2014 00:00
Działają na wsi, w dawnym pałacu, którego utrzymanie nieustępliwie drąży kieszeń i pod nazwą, która dziś nie dla wszystkich jest atutem. Mimo tego dynamicznie zmieniający się rynek oświatowy Uniwersytetu Ludowego nie pożarł. Co tam pożarcie. - Gdybyśmy działali w dużym mieście byłoby zdecydowanie łatwiej

W powiecie złotowskim nie jest tak różowo. Barbara Mincewicz, dyrektor radawnickiego Uniwersytetu Ludowego przyczynę trudności w szkołach przeznaczonych dla dorosłych diagnozuje krótko: - Powiat nie jest duży i mamy niewielu ludzi, którzy są zdania, że człowiek powinien się dokształcać przez całe życie. Zdaniem naszej rozmówczyni oraz  nauczycieli kluczem do sukcesu każdej placówki jest elastyczność.

[[reklama]]

Zmiana – to słowo po wielokroć naznaczało radawnicki Uniwersytet, jak zgodnie twierdzą moi rozmówcy, ostatecznie zawsze zwracało tę niepubliczną placówkę we właściwą stronę. Niekiedy trzeba było czasu. Gdy z powodu zawirowań prawnych na początku lat 90-tych UL nie przyznano subwencji, od września do końca roku kalendarzowego pracowano tam bez wynagrodzenia. Bardziej i mniej pozytywnych historii w pamięci Barbary Mincewicz zapisało się wiele. Zielonogórzanka w kadrze Uniwersytetu, nieprzerwanie działającego od 1946 roku, znalazła się bowiem już w 1986 roku. - To była moja pierwsza praca – opowiada szefowa placówki. Jej bolączki i sukcesy (zwłaszcza te finansowe) doskonale zna też Teresa Małolepsza „reklamowana” na stronie UL jako „zawsze uśmiechnięta główna księgowa”. Nie tylko liczby zaprzątają jednak jej uwagę. - U nas wszyscy robią wszystko – śmieje się Mirosław Mincewicz. - Pani Teresa to też sekretarka, telefonistka, „kawiarka” - żartuje nauczycielka i kierownik szkolenia praktycznego Małgorzata Kułaczkowska. Całkiem poważnie już dowiaduję się jednak, że każda z osób zatrudniona w UL ma po kilka dyplomów uprawniających do nauki różnych przedmiotów. Dzięki temu Uniwersytet ewoluuje, od lat dostosowuje się do potrzeb rynku.

Dwa kierunki

W ciągu 20 lat UL „wypuścił w świat” ponad 860 absolwentów szkół policealnych. Dziś – jak uważają nasi rozmówcy – wystawiają im oni świetną rekomendację pracując choćby w szpitalu powiatowym,  domach pomocy społecznej, WTZ, specjalnych przedszkolach czy złotowskiej i stawnickiej Zabajce. - To nasi absolwenci stworzyli  pierwszy w rejonie powiatu Warsztat Terapii Zajęciowej.


Grupka widoczna na zdjęciu to coś więcej niż współpracownicy. Można raczej mówić o portrecie rodzinnym

Na przestrzeni lat kształcenie w wielu kierunkach (choćby w zakresie turystyki czy gospodarstwa domowego) odeszło w zapomnienie. Dziś w Radawnicy w Niepublicznych Szkołach Policealnych o uprawnieniach szkoły publicznej w systemie zaocznym i wieczorowo –weekendowym  bezpłatnie kształcą się terapeuci zajęciowi (cztery semestry) oraz opiekunowie medyczni (dwa semestry). Poszczególne grupy liczą po około piętnastu słuchaczy. - W dużej grupie nie da się osiągnąć wyników – uważa Mirosław Mincewicz. Pani Barbara dodaje: - Rekrutacja jeszcze trwa.

Wracając do kształcenia – jak zaznaczają nasi rozmówcy, UL był piątą placówką w Polsce (i pierwszą w powiecie), która zaoferowała słuchaczom nauczanie w zakresie terapii zajęciowej. To był 1995 rok. – Uczyliśmy się od najlepszych – szkół terapii zajęciowej działających w Tworkach, Gnieźnie i Konstancinie. Doświadczenie wielu lat pracy podpowiedziało jej, by organizować swoim słuchaczom zagraniczne dwutygodniowe praktyki – te odbywają się dziś w Niemczech. Język nie powinien być barierą – W UL prowadzone są kursy angielskiego i niemieckiego. W Uniwersytecie można też zdobyć kwalifikacje w zawodach m.in. opiekunka środowiskowa, asystent osoby niepełnosprawnej czy opiekun w domu pomocy społecznej. Co więcej – zdeterminowani mogą się również kształcić na odległość  w ramach unijnego Centrum Kształcenia na Odległość na Wsi – szkolenie kończy się otrzymaniem certyfikatu oraz za pośrednictwem e- learningowej  platformy moodle  - w ramach zajęć szkolnych.

[[reklama]]

Silni

UL utrzymuje  się głównie z dotacji przyznawanej przez państwo na każdego ucznia/słuchacza. Przypomnijmy: w Radawnicy działa również Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii i – jak przyznaje dyrektor UL –  on pozwala, między innymi, na utrzymanie okazałego budynku dawnego pałacu, który jest siedzibą Uniwersytetu, i w którym mieści się MOS. Zastrzykiem bywają fundusze unijne, o które stara się kadra UL i które pozwalają na realizację różnorakich projektów. Z jednego z ostatnich, związanego z edukacją komputerową, skorzystali choćby radawniccy seniorzy. Kadra również – jak słyszymy, cenną wartością dla niej jest satysfakcja z pracy. - Lubimy to, co robimy – zgodnie przyznają B. Mincewicz i M. Kułaczkowska. Pierwsza z pań zgadza się nawet, że praca w UL to sposób na życie. Ta pochłania je w wymiarze zdecydowanie większym niż osiem godzin dziennie, zamiłowanie to zatem rzecz niezbędna.

Dla każdego

Wiejska lokalizacja zdecydowanie nie działa na korzyść Uniwersytetu. Dalej – nazwa. Szczególnie ludziom młodym Uniwersytet „Ludowy” nie kojarzy się nowocześnie. Dyrekcja UL przekonana jest jednak, że ten przymiotnik to wyróżnik i atut  - To tradycyjna nazwa będąca swego rodzaju historycznym dziedzictwem, odwołującym się do XIX wiecznej idei  L. Grundtviga, wprowadzającego naukę i wykształcenie dla wszystkich, a nie tylko dla uprzywilejowanych – uważa pani Barbara, dodając, że kadrze nigdy owa ludowość nie przeszkadzała. Do tej pory w krajach skandynawskich i u naszych zachodnich sąsiadów prawie całe kształcenie dorosłych opiera się  o uniwersytety  ludowe. „ Ludowy” – to nie „wiejski”, ani „marksistowski” . „Ludowy” – to „dla każdego”. - Dla nas najważniejszą rzeczą są wyniki – dodają nauczyciele, zaznaczając, że od dwóch lat UL może się pochwalić 100% zdawalnością jeśli idzie o zewnętrzne egzaminy słuchaczy szkół policealnych. - Nasza nazwa niesie ze sobą wartości – Barbara Mincewicz mocno broni Uniwersytetu Ludowego, zaznaczając, że szkoła od zawsze przeznaczona była dla wszystkich, bez względu na sytuację materialną. Partnerstwo to jedno. Drugie: rodzinna atmosfera. - Ilu małżonków się tu poznało! - uśmiecha się pan Mirosław. Ci z pewnością mają do szkoły szczególny sentyment.

Patrycja Kajewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama