Wiosna to czas, gdy w lasach i parkach można zauważyć młode dzikie zwierzęta, które – pozornie porzucone – w rzeczywistości nie wymagają naszej interwencji. Tak było w przypadku młodej sowy, która wypadła z gniazda na terenie Nadleśnictwa Lipka.
„Trzeba ją ratować! Wypadła z gniazda!” – taki telefon odebrali dziś rano pracownicy Nadleśnictwa Złotów. Na miejsce natychmiast udał się patrol. Sówka była cała i zdrowa, bez widocznych oznak urazu. Co w takiej sytuacji zrobić – a czego zdecydowanie unikać?
Przedstawiciele nadleśnictwa przypominają: nie każde młode dzikie zwierzę znalezione na ziemi wymaga ratowania. W przypadku młodych sów – takich jak puszczyk czy uszatka – wyjście z gniazda to część naturalnego procesu uczenia się samodzielności. Często z ziemi próbują dostać się z powrotem na gałęzie, a rodzice obserwują je z ukrycia.
Nadleśnictwo apeluje o przestrzeganie kilku podstawowych zasad:
Nie dotykaj pisklęcia – nasz zapach może zniechęcić rodziców do dalszego opiekowania się młodym.
Oddal się – zbyt bliska obecność ludzi może odstraszyć dorosłe ptaki.
Zabezpiecz teren – trzymaj psy i koty z dala, by nie zrobiły krzywdy zwierzęciu.
Jeśli młode leży w miejscu narażonym na niebezpieczeństwo (np. na drodze czy w ogródku), można użyć gałęzi i delikatnie przenieść je na niższą gałąź drzewa – bez użycia rąk.
To najważniejszy apel leśników. Mimo dobrych intencji, zabieranie dzikich zwierząt z ich środowiska często kończy się dla nich tragicznie. W naturze mają dużo większe szanse na przeżycie niż w ludzkim domu lub ośrodku.
Na zdjęciach udostępnionych przez nadleśnictwo widać młodą uszatkę oraz puszczyka – oba ptaki są pod opieką rodziców, choć przez chwilę znajdowały się na ziemi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czy Pan Leśniczy będzie z krzaków pilnował,żeby się krzywda nie stała takiemu pisklaków? Albo,żeby lis nie porwał...? Kto to kontroluje?
A czy Pan Leśniczy będzie z krzaków pilnował,żeby się krzywda nie stała takiemu pisklaków? Albo,żeby lis nie porwał...? Kto to kontroluje?