Reklama

Młodzież w Jastrowiu pracuje bez kasy, ale nie za darmo

27/09/2018 16:06

Dlaczego to robią? Co zyskują, a co muszą poświęcić? Kim są ci młodzi ludzie z OKJ?

Wyobraź sobie, że pracujesz cały dzień, a na koniec słyszysz tylko: „dziękuję”. Idziesz tam drugi raz i znowu nie widzisz grosza. Idziesz trzeci? Do tego w weekend? „Za darmo boli gardło”

– mawia były burmistrz Złotowa, ale im nic nie dolega. Są zdrowi na umyśle, choć za pracę nie chcą pieniędzy. Kim są?

Pierwsza była Karolina Frączek. Chciała czegoś więcej. Więcej kultury, więcej pasji, więcej siebie. Zaczęła pomagać w Ośrodku Kultury w Jastrowiu. Imprezy, spotkania, ludzie – cudowny świat, który wciąga. Dziś jest pracownicą OKJ i prowadzi szesnastoosobową grupę sobie podobnych – młodych zaangażowanych. Jest wśród nich Antek, dwunastolatek, harcerz, który pomaga w organizowaniu w Jastrowiu finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na pytanie, czego się tutaj nauczył, odpowiada wprost: rozstawić barierki. Gdy jednak dać mu chwilę na zastanowienie dopowiada, że czasem, oglądając w telewizji jakąś gwiazdę, zastanawia się, co ona myśli – będąc wolontariuszem w domu kultury może takie gwiazdy o to pytać.

Reklama

Wolontariat to też inne spojrzenie na świat


Paweł Filipowicz pomaganie dostał w genach, w spadku po przodkach – dziadek i wujek są strażakami. W Jastrowiu spędził połowę osiemnastoletniego życia, od dwóch lat jest w grupie wolontariuszy.

Sprawia mi przyjemność to, że mogę komuś pomóc. Nie oczekuję niczego w zamian. Zawsze tak miałem

– twierdzi, wbijając wzrok w podłogę. Z opałów koleżanki i kolegów zwykle ratuje Filip Kozicki. Spontanicznie wchodzi w rolę lidera grupy. Opowiada, że pomagając przy organizacji „Pikniku Historycznego”, „Bukowińskich spotkań” czy „Jarmarku mikołajkowego” uczą się nowych rzeczy, zdobywają doświadczenia, poznają nietuzinkowych ludzi. Reszta grupy przytakuje.

Reklama

Jako jedyni młodzi możemy mieć kontakt z ludźmi „wyższymi” od nas. Możemy z nimi porozmawiać i okazuje się, że nie wychodzą oni poza sferę

– przekonuje Paweł.

Podglądanie życia ludzi kultury podoba się także Arkowi Kłodzińskiemu. Piętnastolatka najbardziej interesują kwestie techniczne związane z występami gwiazd – nagłośnienie, oświetlenie, cały ten świat pokręteł.

Wiem, jak rozstawić scenę, barierki, jak podłączyć nagłośnienie

– chwali się wolontariusz z dwuletnim doświadczeniem. W przyszłości chciałby zajmować się muzyką albo... strzelectwem. Może natchnął go udział w ostatnim „Pikniku Historycznym” i oglądanie z bliska mundurów, broni, opancerzonych pojazdów. Wolontariusze w czarnych koszulkach z logo domu kultury mogli wejść tam, gdzie zwykły Kowalski wstępu nie miał.

Reklama

Czujemy się dzięki temu ważni

– twierdzi Klaudia Piechowska. Jej rodzice są pozytywnie nastawieni do jej nieodpłatnej pracy na rzecz lokalnej kultury. Jej samej działania te dają masę satysfakcji.

Ludzie nas znają, wiedzą, kim jesteśmy. Wielu z nich pyta, czy można do nas dołączyć. Na tę chwilę tak, bo nie mamy ograniczeń liczbowych

– osiemnastoletni Filip zachwala inicjatywę wolontariatu. Jako jeden z najstarszych w tej grupie wie, że zdobyte tu umiejętności przydadzą się w dorosłym życiu. Choć dojrzewa do tego także Małgosia Dziadosz, niemal siedemnastoletnia uczennica technikum leśnego.

Reklama

Spotykamy się głównie przed imprezami organizowanymi przez ośrodek kultury i dzielimy zadania. Dzięki temu uczymy się organizacji i planowania, co przydaje się np. w szkole

– podkreśla. Co dla niej ważne, wolontariusze w OKJ nie są do niczego zmuszani. Tu nie ma presji, że być musisz zawsze.

Mieszkam w internacie, jeśli nie mogę w czymś wziąć udziału, to nie ma problemu

– mówi.

Nie znaczy to, że grupa ta działa na wariackich papierach. Ma regulamin i opiekuna, a na wszelkie działania zgodę wyrazić musieli rodzice wolontariuszy. Dziś patrząc na swoje dzieci pewnie są dumni, że bezinteresownie pomagają one innym. Rozwijają też umiejętności społeczne, bo współpracują z ludźmi w różnym wieku i na różnych stanowiskach.

Reklama

Szanujemy każdego i każdy jest dla nas tak samo ważny

– w imieniu grupy mówi Filip, który dba też o to, by zespół wolontariuszy był zgrany. Organizują spotkania integracyjne, ogniska, wycieczki rowerowe.

Wiek nie jest tu problemem

– zaznacza.

Brak pieniędzy za pracę tym bardziej. Dlatego na pytanie, czy przyjdą w weekend pomóc przy organizacji imprezy, choćby paliło słońce lub szczypał mróz, oni odpowiedzą „tak”. Nie oczekując niczego w zamian.

Łukasz Opłatek

W skład grupy wolontariuszy OKJ wchodzą także:

Reklama

Kaja Małecka, Jagoda Ciesielska, Krzysiu Oleksów, Ola Kłodzińska, Alicja Zamorska, Ola Patyna, Angelika Zenowicz, Sebastian Rudnik, Dominika Mioduch, Karolina Luleczka

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości