Państwo Pe nie zwykli marnować swoich urlopów na siedzenie przed telewizorem. Świadczy o tym długa lista ich poprzednich wypraw: „Road to Hell” – od Świnoujścia po Hel, Czechy – dookoła gór polsko–czeskich, „Hi, hi” dookoła Półwyspu Iberyjskiego – Hiszpania, Portugalia, Gibraltar; „TransRomania” – Rumunia w poszukiwaniu Włada Palownika, „Tham Hiem” – Tajlandia, Kambodża, Wietnam, Laos oraz „Gamana”, czyli pedałowanie przez Sri Lankę.

Msafara w języku Suahili znaczy wyprawa. Tym razem Państwo Pe ponad miesiąc spędzą na Czarnym Lądzie
Tym razem, od 10 sierpnia do 18 września, Państwo Pe zamierzają zapoznać się z równikowym klimatem Czarnego Lądu.
Zawsze marzyliśmy o poznaniu Afryki, plemiennych wiosek, naturalnej dzikości
– mówi nam Anna Pozierak. A jeśli o dzikości mowa... podróż do Afryki teoretycznie nie jest najrozsądniejszym wyborem. W związku z wysokim ryzykiem wystąpienia ataków rabunkowych i terrorystycznych w Kenii, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleca obywatelom polskim ograniczenie podróży do tego kraju do absolutnie niezbędnych. Podobnie rzecz ma się w Tanzanii. W ośrodkach miejskich (także w dzielnicach bogatszych), w północnych parkach narodowych (zwłaszcza Serengeti) oraz na głównych drogach zdarzają się napady z bronią. Podobnie jak w pozostałych krajach Afryki Wschodniej, także na terenie całej Ugandy istnieje ryzyko ataków terrorystycznych, m.in. ze strony Al–Shabaab. Kolejne przedsięwzięcie złotowskich cyklistów zapowiada się zatem naprawdę ekscytująco, ale decyzje już zapadły, a przygoda czeka. Znowu przyjdzie im wstawać o świcie i pedałować w nieznane aż do późnego popołudnia – trzeba będzie znaleźć i przygotować sobie miejsce na nocleg i schronienie przed dzikimi zwierzętami. Państwo Pe tradycyjnie unikać będą turystycznych skupisk, a co za tym idzie wygodnych łóżek i ciepłego prysznica. Dziennie planują (w zależności od okoliczności) robić ponad 100 km, ale presji nie mają zbyt dużej – to mają być przecież wczasy, więc ważniejsze od dystansu będą dla cyklistów poznanie kraju, ludności, kuchni i oczywiście dobra zabawa. Celem minimum jest bezpieczny powrót do domu. Ekwipunek na większość wyjazdów jest ten sam – kluczowe jest to, by nie było go zbyt dużo (tylko rzeczy niezbędne, których nie trzeba będzie kupować na miejscu). Wyposażenie, bez względu na to, czy wyjazd trwa dwa dni czy dwa miesiące, raczej się nie zmienia. Wiadomo – część sprzętu się zużywa i trzeba sukcesywnie uzupełniać braki. W tym roku Państwo Pe zmuszeni są np. zmienić swoją bazę noclegową – namiot. Stary już swoje zjeździł i przeszedł na emeryturę. Ale pomijając kwestie techniczne, przygotowania do wyjazdu ciągle są w toku. Niedawno cykliści zaszczepili się przeciwko żółtej febrze – bez ważnej książeczki nie sposób dostać się do Tanzanii. Na ten wyjazd podróżnicy zabierają swoje wysłużone rowery, sprawdzone już na kilku wyprawach.
Także i tym razem eskapada Państwa Pe organizowana jest pod honorowym patronatem burmistrza miasta Złotowa. Miasto wesprze inicjatywę członków Korpusu Ekspedycyjnego kwotą 500 zł, które podróżnicy prawdopodobnie przeznaczą na nowy namiot. W konsekwencji takiej współpracy cykliści zobowiązali się po powrocie zorganizować cztery otwarte prelekcje dla uczniów złotowskich szkół. Działania takie mają zachęcać młodzież do aktywnego spędzania wolnego czasu, a także promować turystykę, zarówno tę bliższą jak i dalszą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Za to moje najnowsze przedsięwzięcie to eskapada z żoną i dziećmi nad Zamze i przyznam,że nie oddałbym ani minuty tego szczęścia nawet za Mount Everest.Polecam każdemu
Za to moje najnowsze przedsięwzięcie to eskapada z żoną i dziećmi nad Zamze i przyznam,że nie oddałbym ani minuty tego szczęścia nawet za Mount Everest.Polecam każdemu