Reklama

Multi-talent

25/02/2014 00:00
- Wielkie słowo - uważa Mariusz Czaja. "Życie nie jest poematem ani wierszem dzieci-kwiatów. Nie wiedziała jak żyć trzeba Wisława Szymborska [...]"

            [...] Prawie każdy z nas jest głupcem, kończy szkołę nic nie umie,
żal systemu edukacji od wakacji do wakacji.
Świat jest dla cwaniaków, oszustów i łajdaków,
którzy modlą się wieczorem, żeby innym było gorzej […]

"Życie"            
- Lubię zajmować się kontrowersjami – Mariusz Czaja w świecie rządzonym przez muzykę wystrzega się konwenansów. Nie praktykuje schematów, miesza normami utartymi przez życie.

- Poezja Wisławy Szymborskiej nie robi na mnie wrażenia – przyznaje w kontekście swoich utworów. Utworów, które od blisko dwudziestu lat pisze i aranżuje dla dzieci i młodzieży ćwiczących pod jego okiem.

- Nikt mi jeszcze palcem nie pogroził, ponieważ nie afiszuję się ze swoją twórczością – wyjaśnia – działam lokalnie. Inspiracja przychodzi jednak również ze świata. - Półtora miesiąca temu usłyszałem, że w Urugwaju zalegalizowano marihuanę. Uznałem to za coś bardzo głupiego, postanowiłem wyszydzić i tak powstał utwór stricte pankowy „Wakacje w Urugwaju”– opowiada M. Czaja.

Teksty i aranżacje rodzą się jednak nie tylko w wyniku napływu komicznych informacji. Stymulują je również irytacja, złość, radość... często wzbudzane przez innych. Natchnieniem bywa i uczucie.

            Tu nic nie jest prawdziwe” - on powiedział jej to wczoraj,
nawet cała moja miłość też jest zmyślona.
Ja nie chodzę tylko pływam, ty nie mówisz tylko śpisz,
Nawet kiedy cię dotykam to naprawdę nic

"Matrix"            
Tempo

Bywa, że pierwszy wers od ostatniego dzieli piętnaście minut. Zapis od wykonania natomiast nawet dwa miesiące – poprawki, które czasami mieszczą się w zamianie jednego wyrazu, na długo potrafią pochłonąć uwagę muzyka. Kombinować zbyt długo nie ma jednak czasu, wszak, jak przyznaje pan Mariusz, dzieciaki, które pod jego okiem wychodzą muzycznej przygodzie naprzeciw, wymagają szybkiego tempa pracy.

- One już chcą śpiewać, już chcą grać – tłumaczy M. Czaja, dodając, że stara się im dostarczać materiału twórczego na bieżąco.

Nasz rozmówca napisał w życiu setki utworów, tyle samo skomponował – dla niego obie czynności współistnieją. Najłatwiej natomiast przychodzą, jeśli pod bokiem są ludzie, którzy chcą się dzielić swoją historią, poglądami, odczuciami.

Nieważne, w jakim są wieku – ważne, że inspirują. Najmłodszy podopieczny pana Mariusza ma sześć lat, najstarsi – jest ich dwóch – po 76 lat. Ta rozbieżność wiekowa dowodzi, że nigdy nie jest za późno, by obudzić w sobie muzykę. Nasz rozmówca odkrył ją w sobie w wieku siedemnastu lat.

- Jako dziecko miałem umysł ścisły, uwielbiałem matematykę – wspomina M. Czaja, dodając, że po szkole podstawowej trafił do technikum budowlanego. Mniej więcej w tym czasie zauważył, że bardzo szybko uczy się utworów muzycznych.

[[reklama]]

- Przypatrywałem się wujkowi, który grał na pianinie i szybko to „chwytałem” - opowiada. W końcu spróbował sam – miłość do instrumentów klawiszowych żyje w panu Mariuszu do dziś. Obudziła się także ta do gitary, perkusji i śpiewu. Puzon, na którym mężczyzna dawniej grał w orkiestrze dętej, poszedł w kąt.

- Najbardziej pociąga mnie jednak komponowanie – zaznacza nasz rozmówca. Muzyk, nauczyciel muzyki, kompozytor, autor tekstów, członek zespołu Mad Max, opiekun aspirujących młodych artystów... Słowem: artysta. Multi-talent. - Wielkie słowo – protestuje.

Wysiłek

Kłamstwem byłoby gdybyśmy napisali, że aktualny poziom artystyczny przyszedł łatwo. Jak wspomina nasz rozmówca, ojcem jego sukcesu były codzienne, wielogodzinne próby. Kluczem zaś cierpliwość, która i dziś przekuwa wysiłki w powodzenie.

- Niektórzy chcieliby wziąć gitarę do ręki i być mistrzami. Tak się nie da – M. Czaja rozwiewa złudzenia. - Niecierpliwość to bardzo duża przeszkoda – uważa.

            Choć to, co powiem może Ty usłyszysz setny raz – wpychaj nogi mocno w ziemię,
by po Tobie został ślad

"Droga donikąd"        

Do Jacka Cygana – daleko

Autorski repertuar jastrowianina stanowi ok. 70% utworów wykonywanych przez zespoły dziecięce i młodzieżowe, którymi się opiekuje. Gdzieś wyżej dotrzeć z nim nigdy nie próbował. - Nie mam czasu się tym zająć, praca bardzo mnie absorbuje – to pierwszy z powodów.

- Tak wiele złego słyszałem o polskim rynku muzycznym, o jego otoczce, kuluarach, że nie korci mnie taki sposób życia – druga rzecz.

Trzecia: - Obawiam się trochę, że próba wybicia się mogłaby mnie skarcić – nasz rozmówca bierze sobie uwagi głęboko do serca. - Żeby się nimi nie przejmować trzeba mieć bardzo wysoką samoocenę, a ja jestem człowiekiem skromnym – wyjaśnia.

M. Czaja nie zastrzega jednak, że wybić się ponad lokalne podwórko nigdy nie spróbuje.

            To nie koniec, nie wszystko powiedziane jest,
to nie koniec, choć za oknem zapada noc.
Jeszcze wyliczysz mi grzechy, po kawałku zjem swój chleb

"To nie koniec"            
- Może kiedyś podeślę kilka swoich pomysłów któremuś artyście... - zastanawia się pan Mariusz. Któremu? Konkretów nie ma, jest za to kierunek – pop-rock.

Nadzieja

M. Czaja prowadzi obecnie kilka młodzieżowych i dziecięcych zespołów muzycznych. W sumie w jego życiu było ich w granicy 20. Zaczęło się od XM 74 – kapeli, która piętnaście lat temu z jego inicjatywy powstała przy jastrowskim publicznym gimnazjum. Najlepiej rokował jednak Ja.Va.

- Bardzo mocno w ten zespół wierzyłem – wspomina pan Mariusz. - Kiedy się rozpadł, niemalże wpadłem w depresję – przyznaje, dodając, że powodem rozwiązania z reguły bywało zakończenie danego etapu edukacji.

Wiele kosztował go też rozpad „Oznaki życia” - z tą kapelą mężczyzna próbował zawojować jurorów Must be the music. Co prawda jego podopieczni nie zostali zaproszeni do drugiego etapu, M. Czaja był jednak z ich występu bardzo zadowolony.

- Kiedy ten zespół się rozleciał, przez jakiś czas miałem zastój. Kompletnie nie miałem pomysłów na muzykę – opowiada, dodając, że ostatecznie zawsze do niej wracał. Dziś jego nadzieją jest The Blackberries – głos wokalistki do złudzenia przypomina wokal Dolores O’Riordan z grupy The Cranberries. Oby i kaliber sukcesu okazał się taki sam.

Patrycja Koplin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama