Złamana w pół huśtawka, skradzione kółka od śmietnika, „zwinięty” na kilkanaście godzin przed imprezą kabel zasilający – to tylko kilka z „figli”, które ktoś regularnie wywija mieszkańcom wsi Łąkie. Wszystkie miały miejsce nad jeziorem, na polanie, na której odbywa się większość imprez organizowanych przez sołectwo.
Ciągle tam inwestujemy, pojawią się nowe urządzenia, a ktoś to niszczy
– sołtys Bernadeta Lach jest załamana. Nie może zrozumieć ludzkiej głupoty. Ma na nią wiele przykładów. Ostatni miał miejsce po biegu ekstremalnym Rage Run. Organizatorzy nie mogli uwierzyć własnym oczom.
Po imprezie posprzątaliśmy, zebraliśmy śmieci do worków, a ktoś nam je porwał i rozsypał te plastikowe noże i widelce po całym placu. Gdyby to były zwierzęta, to nie byłyby te odpady rozsiane po terenie jak zboże
– pani sołtys bezradnie rozkłada ręce. Ktoś nie szanuje pracy mieszkańców i czas z tym skończyć.
Nikt tam nie mieszka, więc nie może tego miejsca doglądać, ale mamy na to sposób. Zamontujemy tam kamerę podobną do tych, jakich używają leśnicy
– B. Lach mówi o tzw. foto pułapkach. To urządzenie na kartę z funkcją fotokomórki – uaktywnia ją ruch.
Jeśli ci wandale znowu będą nam szkodzić, to ich nagramy
– liczy, choć żałuje, że musi się odwoływać do takich sposobów.
Przecież wszystko co robimy jest dla dobra ogółu. Dlaczego ktoś nie chce tego uszanować?
– pyta retorycznie. Oby pytania tego nie musiała powtarzać konkretnym osobom. Może sama informacja o monitoringu podziała na wandali odstraszająco. W Łąkiem już sobie bezkarnie nie pofiglują.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze