O finansowaniu spotkań noworocznych burmistrza, sprawie w prokuraturze i końcu Komitetu Organizacyjnego Euro Eco Meeting z Wiesławem Deptą rozmawia Łukasz Opłatek
Co Pan czuł podnosząc rękę za likwidacją Komitetu? Pewną ulgę. Bo kiedy w 2008 roku zostałem wybrany na prezesa Komitetu, dysponowaliśmy kwotą ponad 150 tys. złotych. Finansowaliśmy działania nie związane z imprezami biletowanymi. Na tegoroczny EEM przeznaczyliśmy 2 tysiące złotych.
EEM straci na tym, że nie będzie już Komitetu Organizacyjnego? Nie, na pewno nie. Stracił natomiast na tym, że impreza ograniczyła się z siedmiu do trzech dni. Wszystko rozbija się o pieniądze.
Co Pan czuje, gdy po tylu latach działania Komitetu on znika i prawdopodobnie nikt za nim nie zatęskni? To jest przykre. Zwłaszcza, że ci ludzie z Komitetu traktują tę działalność jak przymus, a to było dobrowolne działanie. Dwa walne zgromadzenia odbyły się bez udziału pani sekretarz, czy członka zarządu co świadczy o tym, że ci ludzie mieli już tego dosyć. Mam odczucie jakby bańka mydlana pękła, zeszło z nich to powietrze i mamy spokój.
Może to pokłosie afery finansowej w Komitecie Organizacyjnym EEM, podczas której jego członków przesłuchiwała prokuratura i policja? Ludzie podejrzewali, że pierzemy jakieś brudne pieniądze.
A nie praliście? To nie prawda, ponieważ Komitet został zarejestrowany w sądzie rejestrowym, był wpis u notariusza i myśmy odpowiadali za tę działalność swoim majątkiem.
Ale pieniądze pobrane za wywieszanie reklam piwa musieliście zwrócić. Ponieważ nie mieliśmy dopływu środków wpadliśmy na pomysł podpisania porozumienia między Komitetem, a Urzędem Miasta, że oni będą przekazywać nam 50% wpływów z banerów reklamujących piwo. Ale była górna granica 10 tysięcy złotych. Nie wiedzieliśmy, że zakwestionuje to Regionalna Izba Obrachunkowa. Zwróciliśmy ponad 72 tysiące złotych.
Instytucje kontrolne zainteresowały się tym porozumieniem po donosach. Tak. To był rok 2009 i 2010. Wówczas został złożony donos do Prokuratury Rejonowej w Trzciance. Wezwany został tam burmistrz, natomiast pozostałych członków zarządu Komitetu przesłuchiwała policja. Zostało to wyjaśnione. [[reklama]] Skąd mieliście te pieniądze? Z tego co ja jestem zorientowany, to były pieniążki przekazywane przez zakłady pracy z terenu Złotowa i nie tylko. Sponsoring był praktykowany do momentu gdy podpisaliśmy umowę z burmistrzem na temat dofinansowania z reklam piwa.
W statucie czytam: majątek stowarzyszenia stanowią wpisowe i składki, dochody z ruchomości i nieruchomości stanowiących własność lub będących w użytkowaniu stowarzyszenia, dotacje, darowizny i spadki, wpływy z ofiarności publicznej. Za pana prezesury też były takie wpływy? Też. To mogło być z 30-40 tys. zł rocznie. Na to prowadzona jest rachunkowość, była również kontrola działalności finansowej KO EEM po tej skardze. Panie z Urzędu Skarbowego twierdziły, że to była kontrola zaplanowana, ale w tym donosie, tak się domyślam, było napisane że z tych pieniędzy publicznych organizowane są imprezy podsumowujące działalność urzędu miasta i burmistrza – tak zwane spotkania noworoczne.
Czyli że władza się za te pieniądze bawi. Że władza się za to bawi, a w czasie kontroli panie twierdziły również, że jest podejrzenie korzystania z usług hotelowych burmistrza kolegów i mnie.
Bo też zapewnialiście Państwo jako KO EEM zakwaterowanie gościom z zagranicy. Nie jest tajemnicą, że pokrywaliśmy pewne koszty (zakwaterowania i wyżywienia) delegacji zagranicznych: białoruskiej, francuskiej, niemieckiej. To było legalne. Finansowaliśmy również te spotkania po sadzeniu drzew: kiełbasa, piwo. [[nowa_strona]] I to wszystko mieści się w zadaniach statutowych? Oczywiście.
Jednak w statucie stowarzyszenia ich nie widzę. Są tam popularyzacja idei ochrony środowiska, działalność kulturalna, sportowa i turystyczna głównie podczas EEM. Gdzie tu wyżywienie, zakwaterowanie delegacji... ... ale tam nie tylko delegacje były, ale i młodzież.
Owszem, ale czy to nie za bardzo odbiega od celów stowarzyszenia. Nie do końca. Finansowaliśmy także konkursy plastyczne, spotkanie pana Kaczmarka na temat pszczelarstwa.
Co jeszcze, poza EEM, finansował Komitet? Bieg Zawilca, gdzie płaciliśmy za usługi (oświetlenie, nagrody, wyżywienie) na co wydaliśmy około 10 tysięcy czy więcej, no i spotkania noworoczne burmistrza.
No właśnie, a co wspólnego ma Komitet Organizacyjny EEM ze spotkaniami noworocznymi, czy Biegiem Zawilca? Ma Pan rację. To była jedna z form integracji społeczeństwa wokół spraw, które dotyczą naszego miasta. To nie tylko ekologia, ale i inne sprawy, które były realizowane w minionych latach, a podsumowywane tymi spotkaniami noworocznymi. Stąd podejrzenia, że finansowanie przez Komitet innych imprez w ciągu rok jest niejasną formą przepływu pieniędzy. Nie, nie, nie. Wracam do kontroli prowadzonej przez Urząd Skarbowy w Złotowie – nie było żadnych zastrzeżeń poza sprawami księgowymi. To co było zgodnie z ustawą o spożytkowaniu środków finansowych nie było zakazane, a wręcz nie mieli żadnych uwag.
Do 30 września sprawy finansowe stowarzyszenia mają zostać zamknięte. Jesteście w stanie się rozliczyć? Tak, jestem w stu procentach pewny, że żadna złotówka, która wpłynęła na konto KO EEM nie została zmarnotrawiona, bo mamy pełną kontrolę w naszych finansach.
Skoro tak, to dlaczego macie zaległości w płatnościach? Mamy zaległości bieżące. Nie wpłynęły jeszcze wszystkie faktury za Bieg Zawilca, nie wpłynęły faktury za Euro Eco Cross. Dlatego zaproponowałem rozliczenie bilansowe na dzień 30 września, żeby mieć pełną dokumentację.
Pomówmy o znaczeniu Komitetu. Od kilku lat jest on ewidentnie kwiatkiem do kożucha miasta. Tworem, przez który jedynie przepływały pieniądze miasta. Zgadza się. Kiedyś otrzymywaliśmy środki z Wojewódzkiego czy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, a w tej chwili zostało to ucięte. W ubiegłym roku wystąpiliśmy o 35 tys. zł, nawet tego nie otrzymaliśmy. Wszystko było finansowane z pieniędzy Urzędu Miejskiego Złotowa. Dziś Komitet stracił na znaczeniu.
Może dlatego, że formuła EEM już się wyczerpała? Rzeczywiście. Próbowaliśmy zmienić tę formułę, ale myślenie, a funkcjonowanie szło innym torem. Dlatego uważam, że jeśli będzie dwudziesta edycja EEM, to powinno się sięgnąć po ludzi młodych. Chociaż młodzi ludzie się nie garną. Ja się nie spotkałem z tym, że ktoś chciał działać w Komitecie Organizacyjnym EEM. I tu rodzi się pytanie o liczę członków Komitetu Organizacyjnego Euro Eco Meeting gdy obejmował Pan funkcję prezesa? To było dwadzieścia osób, ale są osoby, które nie opłacają składek i w ogóle nie uczestniczą w zebraniach. Prowadzimy z nimi indywidualne rozmowy i zapłacą składki.
Dziś stowarzyszenie ma siedemnastu członków, z tego kilku nie płaci składek ponad rok. Ze statutu wynika, że po tym czasie powinny one zostać skreślone z listy, prawda? Za mojej kadencji skreślony został kolega Janusz Jędrzejczyk. Innych nie skreśliliśmy ponieważ jedna osoba uzupełniła składki za dwa lata. Zostały jeszcze dwie osoby, które także składki uregulują. [[reklama]] W takim razie świadomie łamaliście statut, bo ustawa o stowarzyszeniach mówi, że organizacja taka musi liczyć minimum piętnastu członków. Gdybyście skreślili z listy osoby nie płacące składek, to KO EEM nie mógłby działać. Praktycznie by nie istniał.
Działał jednak kilkanaście lat. Co, według pana, udało się zrobić Komitetowi przez ten czas na rzecz ochrony środowiska? Czy zmienił świadomość ekologiczną mieszkańców? Na pewno w jakiejś części tak. Sami widzimy, że jednak ludzie myślą o tym, że trzeba tym przyszłym pokoleniom zostawić środowisko w takiej formie, żeby następne pokolenia mogły z tego korzystać jak my żyjący tu i teraz.
To truizm. Tymczasem prawda jest taka, że EEM przekształcił się w festyn, a idee ekologiczne są gdzieś daleko w tle. Zgadza się. Mentalność społeczeństwa jest taka, że w pierwszej kolejności korzystają z imprez towarzyszących. Ale one są między innymi dlatego żeby społeczeństwo ściągnąć do tej idei ochrony środowiska.
Skoro tak, to koncertom powinna towarzyszyć akcja proekologiczna. Był wcześniej konkurs „O kryształową kroplę wody”. Teraz go nie było z uwagi na to, że zostały bardzo ograniczone środki finansowe. Za organizację tego konkursu zażądano tysiąc euro, ale burmistrz powiedział, że na taką rozrzutność finansów publicznych pozwolić sobie nie możemy.
To wszystko skłania do postawienia pytania, czy XX edycja EEM nie będzie ostatnią. Przyszły rok będzie też ostatnim Stanisława Wełniaka na stanowisku burmistrza, wielu ludziom impreza ta w tej formie nie odpowiada... ... być może, ale ja jestem niemal pewny, że powstanie inna inicjatywa, ale mająca mniej więcej te cele, które realizował KO EEM.
I pojawi się tam nazwisko Wiesław Jan Depta? Jako członek tak, ale nie jako szef tego komitetu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze