O mały włos w sobotę w Batorowie doszłoby do tragedii
Na terenach w pobliżu tego sołectwa strzelali myśliwi z warszawskiego koła Świt. Jak powiedział nam łowczy koła Ryszard Pieniak, w polowaniu uczestniczyło ponad dwadzieścia osób. Do wypadku doszło po godzinie 15.00 – jeden z polujących postrzelony został przez innego myśliwego, który strzelał do lisa. – Najprawdopodobniej był to rykoszet – mówi łowczy Pieniak. Ranny został młody stażem myśliwy, ten, który strzelał, był znacznie bardziej doświadczony. Ani jeden, ani drugi nie są mieszkańcami naszego powiatu – zdecydowana większość członków koła to osoby z terenów Warszawy i Siedlec. Na miejscu wypadku pojawiło się pogotowie, a także policja, która wykonała swoje czynności, po czym sprawa trafiła do złotowskiej prokuratury. [[reklama]] (Nie) zgłosili
Jak ustaliliśmy w rozmowach z łowczym Pieniakiem i prokurator Anną Pacholik, obrażenia postrzelonego nie były poważne. – Myśliwy trafiony został w nogę, ponad kolanem – precyzuje łowczy.
Już krótko po zdarzeniu pojawiły się informacje o tym, że polowanie nie było zgłoszone przez koło ani w lipkowskim urzędzie, ani też w Nadleśnictwie Lipka – a zgodnie z przepisami - w obu tych instytucjach takie zgłoszenia powinny zostać dokonane. Zarówno wójt Przemysław Kurdzieko jak i nadleśniczy Janusz Grabowski potwierdzili, że zgłoszeń nie było, jednak łowczy Pieniak kategorycznie nie zgadza się z takimi informacjami. – To bzdura, to nieprawda – mówi zdecydowanie, dodając, że plan polowań jest dostarczany do wszelkich instytucji jeszcze przed rozpoczęciem sezonu polowań. Prokurator Anna Pacholik potwierdziła w rozmowie z nami, że z zebranego materiału wynika, iż polowanie nie było zgłoszone w wymienionych instytucjach, a na moment naszej rozmowy prowadzone w tej sprawie postępowanie nie wykazało innych nieprawidłowości. – Myśliwi byli trzeźwi – dodała też prokurator.
Piotr Steffen
Foto: www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze