Miejski Zakład Wodociągów i Kanalizacji chce informacji od złotowian, gdzie odprowadzają deszczówkę. Część mieszkańców jest oburzona treścią pisma
W ostatnich dniach wokół sprawy zrobiło się w Złotowie głośno. Mieszkańcy dzwonią, pytają i rozmawiają o treści pisma, jakie spółka rozesłała do bardzo wielu adresatów na terenie miasta. Najbardziej dotknął ich ten fragment: „Stwierdziliśmy odprowadzanie wód opadowych (deszczowych) z rynny dachu i dalej rurą spustową do gruntu w nieznanym kierunku. Prosimy o pisemne oświadczenie o sposobie zagospodarowania wód opadowych z Państwa posesji”. Niektórzy odebrali to jak postawienie zarzutu. Nie brak osób, które poczuły się tak, jakby zakład wprost zarzucił im nieuczciwe postępowanie.
W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie radnego Krzysztofa Koronkiewicza z mieszkańcami z jego okręgu wyborczego. Był to jeden z tematów, które zdominowały dyskusję.
– Sama forma pisma jest nie do przyjęcia – to jedno ze stwierdzeń, jakie na nim padło.
– W procesie zezwolenia czy podłączania jest moment, w którym pracownik wodociągów zadaje pytanie, jaka forma będzie zrobiona. I tam się to deklaruje, jest też podpis – to kolejny komentarz, po którym padło pytanie, po co zatem wysyłanie pism, skoro pracownicy zakładu sami mogą zasięgnąć informacji? – Im się nie chce tego szukać i sprawdzać – to kolejna ocena sytuacji.
– Dlaczego mamy się tłumaczyć z rzeczy, które są nam niejako zarzucane czy sugerowane, że w pewnym sensie być może popełniliśmy przestępstwo. Na szczęście czasy komuny minęły. Dzisiaj instytucja bądź osoba, która rości pretensje, zastrzeżenia czy uwagi, powinna nam to udowodnić, nie my. My nie musimy niczego udowadniać. Niech kopią. Niech robią, niech rozwalają, niech szukają – stwierdził z oburzeniem jeden z mężczyzn. Inny skomentował, że odpowiedzi do MZWiK–u nie będzie odsyłać.
Jedna z mieszkanek osiedla przy Chojnickiej stwierdziła, że z zawartego w piśmie zdania jasno wynika, że osoby lub osoba z MZWiK–u weszła na posesję, kiedy nie było nikogo z właścicieli.
– Inaczej nie udałoby się stwierdzić czegoś takiego – argumentowała. Inny z uczestników spotkania dodał, że również jego zdaniem nie dało się tego zrobić zza płotu.
– Dla mnie jest to jednoznaczne, że musieli wejść na moją posesję – dalej padły komentarze, że jeśli tak było, MZWiK dopuścił się przestępstwa.
– Paragraf 193 kk mówi, że wejście na cudzą posesję podlega grzywnie albo karze, nawet pozbawienia wolności – nawiązano do zapisów kodeksu.
Uznano, że pismo mogło mieć zupełnie inny charakter, formę grzecznego zapytania i nikt pewnie nie podnosiłby larum.
– Wychodzące od nas pismo powinno być urzędowym. Podaliśmy podstawy prawne. Ja nie widzę tutaj nic złego – z zarzutami nie zgadza się prezes MZWiK w Złotowie Edyta Iwańska. W odniesieniu do zacytowanego zdania komentuje, że napisano w nim jedynie, iż stwierdzono, że wody są odprowadzane w nieznanym kierunku. Jak przekonuje, nie ma tutaj żadnego oskarżenia, a spółka prosi tylko o wyjaśnienie.
Prezes spółki przyznaje, że w ostatnich dniach pracownicy zakładu odebrali sporo sygnałów niezadowolenia i oburzenia – również w kwestii wchodzenia na posesje. Do zakładu przysłano m.in. pismo, którego autor powołuje się na zapisy kodeksu cywilnego. Jak zapewnia Edyta Iwańska, nikt z MZWiK–u na posesje nie wchodził, a wizji we wszystkich miejscach dokonano z perspektywy ulic.
– Właśnie dlatego, że wielu osób nie było w domach – podkreśla, że pracownicy byli w terenie do godziny 15:00, gdy większość osób przebywa w pracy.
– Nie mogliśmy stwierdzić, dokąd jest odprowadzenie, nie mogliśmy porozmawiać, zasięgnąć wiedzy. Stąd w piśmie prośba, żeby przesłać do zakładu oświadczenie. Chodzi dosłownie o jedno zdanie, może być wysłane choćby na maila, to wystarczy – wyjaśnia, że pisma wysłano pod te adresy, w których stwierdzono nieprawidłowy sposób odprowadzenia deszczówki bądź nie było możliwości stwierdzić, jaki jest stan faktyczny.
Edyta Iwańska podkreśla, że firma nie ma możliwości sprawdzenia stanu faktycznego bez działań kontrolnych (np. przy użyciu zadymiarki), których z kolei nie chce od razu podejmować. Stąd prośba o informacje od złotowian.
– Od dwóch lat odprowadzanie wód deszczowych nie podlega pod ustawę o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzeniu ścieków. Dlatego teraz w taryfie za wodę i ścieki nie ma stawki za deszczówkę – zwraca uwagę na zmianę w przepisach. Nie można dojść do ustalenia stanu faktycznego na podstawie dokumentacji budowlanej?
– Można, ale tylko w przypadku nowych obiektów. Poza tym rzadko kto pokazuje odprowadzenie i drenaż, nie ma obowiązku tego projektować – prezes przyznaje też, że nowe budownictwo to niewielki procent adresatów pisma.
Skąd w MZWiK–u przekonanie, że winni przyznają się do niewłaściwego sposobu odprowadzania deszczówki?
– Akurat te osoby, o których domyślamy się, a nawet wiemy, że prawdopodobnie odprowadzają deszczówkę do kanalizacji ściekowej, póki co nie przysyłają nam tych oświadczeń. Dostaliśmy też kilka pism, gdzie padły odpowiedzi, że uregulują to do połowy czerwca – prezes przyznaje, że dla spółki to już potwierdzenia, że przypuszczenia są zasadne, że woda nie jest odprowadzana właściwie i ktoś potrzebuje czasu, żeby to uregulować. MZWiK nie chce od razu przechodzić do karania mandatami, w tych przypadkach zakład odczeka pół roku.
Jak przyznaje prezes zarządu spółki, tych przypadków jest w mieście dużo. Nie tylko pojedynczych posesji, ale również przy wielorodzinnych nieruchomościach.
– Dużo osób wprowadza deszczówkę w sieć – ocenia sytuację.
– W okresach, gdy są intensywne opady deszczów, na oczyszczalnię wpływa 20% więcej ścieków niż normalnie – obrazuje skalę.
– To przechodzi przez cały układ przepompowni w mieście i konsekwencja jest taka, że przez cały mechanizm oczyszczania ścieków przepuszczamy czystą wodę. A to kosztuje – jak podkreśla E. Iwańska, w konsekwencji płacą za to wszyscy mieszkańcy, bo są później obciążani tymi kosztami w cenie wody i ścieków. Źródłem problemu są duże połacie podwórek wylanych betonem czy wyłożonych kostką polbrukową, gdzie najczęściej występuje całkowity brak możliwości odprowadzenia wody w grunt na terenie posesji.
– M.in. takie są podwórka w starej części miasta – wskazuje nasza rozmówczyni.
Edyta Iwańska przyznaje, że akcja z pismami jest ściśle związana z największymi od lat w Złotowie inwestycjami wodno–kanalizacyjnymi, które niedawno się rozpoczęły i potrwają trzy lata.
– Założeniem projektu jest uporządkowanie całej gospodarki wodno–ściekowej w mieście, więc ją porządkujemy – argumentuje.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
wydaje się, że można to zrozumieć, dziwniejsza wydaje jest być opłata za posiadanie rur doprowadzających (woda, kanalizacja) w gruncie miejskim i podobno jeśli to prawda opłata jednych ma dotyczyć a innych nie:(,
Nie wysłali poleconego. Po drugie nazywają deszczówkę ściekiem.... hehehehe
Jak można płacić za odprowadzenie deszczówki skoro w dużej części złotowa nie ma takiej infrastruktury.
Tez mi oburzenie...W co drugiej firmie kazdego czlowieka traktuja jak potencjalnego pijaka zlodzieja oszusta.Wszedzie kamera na kamerze i kontrola totalna .Niewolnictwo XXI wieku !Mam nadzieje ze poszlo w piety tym zadufanym dyrektorkom co na codzien terroryzuja podwladnych majac ich zapodludzi
Janusz widzi potrzebę oczyszczania swojej deszczówki w miejskiej oczyszczalni ścieków. XD
A nie było pisane że będziemy płacić za deszczówkę, tylko ile. A co jak będzie susza wtedy wzorem podwyżek za śmieci będziemy też płacili drożej tylko dlatego że deszcz nie pada. O jakie to dziwne że MZiWK nie wie gdzie w Złotowie po deszczu spływa deszczówka. Pytanie gdzie mieszkańcy ją odprowadzają, odp: tam gdzie powinni i gdzie mają możliwość. Przecież deszczówka to nie trucizna lecz dobro dane z nieba choćby po to aby zmyć zbędny bród w mieście.
Co dzieje się z deszczówką, - która jest nielimitowana, a spada na nas jak manna z nieba?
A co w przypadku jeśli po remoncie drogi i jej podniesieniu do góry bo się cięło koszty i nie korytowało woda deszczowa zalewa posesje to jeśli ktoś ją zbiera i zagospodaruje to mu wodociągi dopłacą czy miasto. Przepraszam chyba trzeba ukarać bo kradnie wodę z nieba, która spadła na gminną własność.
Pytam się. Z jakiej racji to JA mam płacić za deszcz, który pada na mój dach? Deszcz nie pytał mnie o zgodę. Czy to nie jest samowola za którą poszkodowany ma zapłacić?
Odpowiadam. Ty nie masz płacić za deszcz, który pada na twój dach, ty masz płacić za ODPROWADZANIE deszczówki. Jeśli będziesz deszczówkę zbierał do zbiornika by później zużyć ją np. do podlewania ogródka, to nie zapłacisz ze odprowadzanie wody deszczowej. Takie to trudne do zrozumienia, czy nie chciało się przeczytać uważnie artykułu?
Czytając uważnie sprawa wody deszczowej nie dotyczy tylko domów jednorodzinnych. Jeżeli potrzebujesz dużo wody do ogródka zapraszam na Stare Miasto, wody z kamienic ci nie zbraknie. Tak czytaj ze zrozumieniem. Deszcz pada i taka jest jego rolą a grawitacja powoduje że pada na dół a nie do góry. Tak było jest i będzie.
A ja nie mam ogrodu, płacę za wodę która spada z dachu garażu. Nie chcę za to płacić, nie moja wina, że deszcz pada.
W końcu się ktoś "obudził" ja ze swojej posesji odprowadzając deszczówkę płaciłam na podstawie wystawianej faktury przez MZWiK. Pod groźbą kary zostałam zmuszona 2 lata temu do odłączenia się. A teraz burzą się Ci którzy odprowadzają deszczówkę na "dziko" nie płacili i nie płacą nadal ????
ogólnie temat można zrozumieć, dziwniejszym wydaje się być to o czym słyszałem a związane z opłatami za rury od wody czy kanalizacji znajdujące się w gruncie miejskim i jednych ma to dotyczyć a innych nie.
Następnym krokiem będzie podatek od dni słonecznych.
wydaje się, że można to zrozumieć, dziwniejsza wydaje jest być opłata za posiadanie rur doprowadzających (woda, kanalizacja) w gruncie miejskim i podobno jeśli to prawda opłata jednych ma dotyczyć a innych nie:(,
Nie wysłali poleconego. Po drugie nazywają deszczówkę ściekiem.... hehehehe
Jak można płacić za odprowadzenie deszczówki skoro w dużej części złotowa nie ma takiej infrastruktury.