Reklama

Na krwi jego rąk

27/04/2013 00:00
Za dwa lata Gminny Ośrodek Kultury w Lipce skończy 50 lat. Jest inicjatywa, żeby nadać mu imię Jana Wiśniewskiego

Z takim pomysłem zwróciła się do naszej redakcji pani Marianna Żukowka. Ta wiekowa już kobieta przed wieloma laty była aktywną członkinią lipkowskiego amatorskiego ruchu artystycznego. Pracowała w miejscowej Gminnej Spółdzielni, a także w gminie, prywatnie była wielką miłośniczką kultury. – Pamiętam czasy, gdy w Lipce była jedynie milicja, Gminna Rada Narodowa no i knajpa. Pragnęłam wtedy kultury przez duże K – wspomina ponad osiemdziesięcioletnia kobieta, obecnie mieszkanka Złotowa, która do Lipki trafiła z Kielecczyzny. Wraz z grupą znajomych na przełomie lat 50- i 60-tych tworzyła amatorską grupę, która przygotowywała i wystawiała przedstawienia. Najpierw skecze, później sztuki jednoaktowe, a dalej nawet dzieła Fredry. Grupa nie miała nazwy, ale jeździła na konkursy, przeglądy twórczości. Na jednym z nich swego czasu wywalczyła nawet wysokie miejsce, sporą nagrodę finansową i akordeon.

Od świetlicy do ośrodka

Przez kilka lat wspólnych występów marzyła im się świetlica, w której mogliby organizować spektakle. Dopóki nie było czterech kątów, pozostawały przedstawienia na powietrzu, w lasach, we wsiach, na podwórkach życzliwych gospodarzy, a próby oczywiście odbywały się w domach. – Grupa miała nawet chór – wspomina pani Marianna i wylicza kilka nazwisk spośród tych, którzy robili całą tą artystyczną robotę: Mieczysław Wrzeszcz, Janina Sznarbach, Pelagia Krążek, ona – wtedy jeszcze Maria Prasałek, no i Jan Wiśniewski, który, jak wspomina kobieta, przez lata żył marzeniami o teatrze. Nie było więc gdzie, ale było z kim zrobić tę wymarzoną, wielką Kulturę.

W pewnym momencie drogi pani Marianny i śp. Jana Wiśniewskiego splotły się ze sobą nie tylko za sprawą pasji, ale też zawodowo, w lipkowskim GS-ie. Plany powstania budynku nabrały siły. – Na początku miała to być tylko świetlica, ale przy zaparciu Janka pomysł szybko przerodził się w wizję ośrodka kultury – mówi nasza rozmówczyni.
[[reklama]]
Jankowi to się należy

Wspomina, jak do Lipki furmankami wożone były cegły z rozbiórek powojennych, zniszczonych budynków Debrzna. To na tych cegłach wyrósł GOK w Lipce. Jan Wiśniewski osobiście nadzorował prace przez wszystkie lata budowy, cały czas aktywnie uczestnicząc w powstawaniu obiektu. – Pamiętam jakby to było wczoraj, jak Janek osobiście czyścił cegłę po cegle. Sam zaczął budowę, a gdy pomysł przerodził się w niezwykle śmiały jak na tamte czasy projekt, w budowę włączona została cała ekipa ludzi – wspomina nasza rozmówczyni. Z czasem udało się też pozyskać dodatkowe pieniądze i tak właśnie przez kilka lat powstawał jeden z największych w tamtym czasie ośrodków kultury na terenie byłego koszalińskiego. – Janek zbudował ten dom kultury na krwi swoich rąk – mówi pani Marianna, która kilka miesięcy temu spotkała się z grupą znajomych, członków tamtego zespołu animatorów kultury. Policzyli, że niebawem zbliża się jubileusz powstania ośrodka. Dzisiaj nie wyobrażają sobie, ażeby GOK przy takiej okazji nie otrzymał imienia Jana Wiśniewskiego. – Jankowi to się po prostu należy – mówi wzruszona kobieta.
[[nowa_strona]]
Zbudować to jak zdobyć szczyt

O tym samym przekonany jest obecny dyrektor GOK-u, Lech Wiśniewski, syn śp. Jana. Doskonale wie, ile zdrowia włożył w budowę obiektu jego ojciec. Ale... jak mówi, w Polsce, która jest specyficznym krajem, w jego odczuciu to nie takie proste. – Jesteśmy zawistnym narodem – mówi dyrektor, nie rozwijając specjalnie argumentacji tej wypowiedzi.

Wspomina też, że swego czasu, krótko po śmierci ojca, w połowie lat 80-tych taka propozycja już padła. Wtedy była to sugestia ówczesnych aparatczyków, na którą rodzina zmarłego nie wyraziła zgody. – Teraz jest nam, tzn. naszej rodzinie, dobrze. Nie wiem, jak obudziłbym się w innej rzeczywistości – mówi o ewentualności nadania imienia. Choć przyznaje, że czasy się zmieniły, a ponieważ sam jest zdania, że ojcu taka pamięć na pewno się należy, jest skłonny rozważyć taką możliwość. Zwłaszcza, że inicjatywa pojawiła się z zewnątrz, od neutralnych osób, które nie tylko znały ojca, ale, jak widać, potrafią docenić to, czego dokonał kilkadziesiąt lat temu. – Bo zachowując wszelkie proporcje, w tamtych czasach wybudowanie takiego ośrodka kultury było czymś na miarę dzisiejszego wejścia na Mount Everest – mówi dyrektor GOKu.

[[reklama]]
Rozważymy


Chcieliśmy porozmawiać z żoną śp. Jana Wiśniewskiego, ale, jak wyjaśnił Lech Wiśniewski, stan zdrowia mamy nie jest najlepszy, a nawet po latach temat ten wciąż wywołuje w kobiecie emocje. – Mama pamięta panią Mariannę, która w latach 50-tych i 60-tych rzeczywiście była bardzo czynną, dzisiaj powiedzielibyśmy, animatorką kultury. Rozmawiałem z mamą, Jej stanowisko jest identyczne jak moje – mówi dyrektor GOK-u, wyjaśniając, że ma na myśli ewentualność rozważenia takiej propozycji. Ale tylko pod warunkiem społecznej akceptacji. – Innej drogi podjęcia takiej decyzji sobie nie wyobrażam – przyznaje Lech Wiśniewski.

Przypomnijmy, że decyzję o nadaniu imienia (obecnie GOK nosi imię 4. Dywizji Piechoty, podobnie jak ulica, przy której się mieści) może podjąć jedynie Rada Gminy Lipka.

– Marzymy o tym, żeby na 50. rocznicę istnienia nadać ośrodkowi kultury imię Janka, naszego kolegi. Z wielkim szacunkiem i ogromną chęcią weźmiemy udział w uroczystości odsłonięcia pamiątkowej tablicy. Nie wyobrażam sobie, ażeby nie upamiętnić Janka w taki sposób – mówi pani Marianna.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anna - niezalogowany 2022-07-21 14:48:01

    Mogę polecić wam świetny film https://cyfrowa.tvp.pl/video/teatr-i-sztuka-sceniczna,jan-wisniewski-z-lipki-krajenskiej,58783106 Na pewno wam się spodoba

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama