Nigdy nie rozstaje się z aparatem, rzadko kiedy z rowerem. Rocznie na dwóchkółkach wokół komina przejeżdża nawet 6 tysięcy kilometrów. - Ta kobieta kiedyśumrze na rowerze - panowie z Kujańskiej komentują zapaloną cyklistkę.Barbara Chodera nad opiniami się nie zatrzymuje, ma do zrobienia jeszcze tysiące zdjęć
Albumy pękają w szwach, mimo to złotowianka nie chowa aparatu do szuflady. Kocha fotografowanie, kocha Złotów, dokumentuje więc każdy oddech miasta. Nie tylko ten artystyczny, który ze sceny oglądają dziesiątki widzów. Kadry łapią też szarość dnia codziennego. Życie. Wyburzenia budynków, z mozołem pnące się ku niebu nowe obiekty. - Gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak postępowała przebudowa wiaduktu przy skrzyżowaniu na Międzybłocie, mam całą dokumentację – z uśmiechem zachęca pani Barbara.
Świat. Świat z wczoraj, świat z dzisiaj, a nawet wyobrażenia o tym jutrzejszym. Muzułmanin dziergający na drutach marzenia, zamyślenie odbijające się w okularach pochylonego nad mikrofonem mężczyzny. Okoliczności tysiąc – wnętrza rozmaitych domów kultury, centrów konferencyjnych, ogrody. I całe mnóstwo gwiazd. Na fotografiach Barbary Chodery, bez pominięcia jakiejkolwiek sfery, można by wzorowo wyedukować każdego adepta polskiego show biznesu. Sławy sceny teatralnej, muzycznej, satyrycznej, gwiazdy filmowe i serialowe – istny panteon. Są bohaterowie m.in. „Miodowych lat”, „Rancza”, „Na wspólnej”, „Bulionerów”, „Londyńczyków” i „Barw Szczęścia”. Na pierwszej fotografii uśmiecha się Cezary Żak, na drugiej Artur Barciś. Są też Violetta Arlak, Bogdan Łazuka, Anna Seniuk, Marek Siudym, Jacek Kawalec. Dalej Marta Żmuda-Trzebiatowska, Piotr Skarga, Olga Bończyk, Lesław Żurek i Michał Lesień. Doda, Golcowie – długo by wymieniać. Jest też zdjęcie VIP – z Bronisławem Komorowskim. I oczywiście Barbara Chodera – wiosna, lato jesień, zima – zawsze uśmiechnięta.
Odwaga nabyta
Przedrzeć się przez ochronę, podejść do prezydenta i w szczerym uśmiechu ustawić się do zdjęcia nie jest łatwo. Niełatwo też wyczekiwać pod garderobami kapryśnych czasem gwiazd. Trzeba siły charakteru, odwagi. - Zawsze byłam nieśmiała – ku mojemu zaskoczeniu opowiada B. Chodera. Naprawdę? Pani Basia i brak odwagi? A jednak. - Ona umie mówić? - to komentarz współpasażerów na temat małej jeszcze, wciąż milczącej Basi, skierowany do jej taty, z którym była w podróży. - Otworzyłam się dzięki wyjazdom esperanckim – wyjaśnia pani Barbara, świetnie władająca językiem esperanto. Nauka, rozmowy, konferencje – nie można było stale trzymać języka za zębami. Trzeba się było przełamać, potem już poszło gładko – sympozjum w Popradzie, Rydze, Tampere, owocujące nowymi kontaktami i korespondencją. Chińczyk, Anglik, Włoch czy Hiszpan – nieważne, esparanto otworzył magiczne drzwi ponadnarodowego porozumienia. Dał też zielone światło głęboko skrywanej odwadze. Lód nieśmiałości jako pierwszy skruszył Krzysztof Krawczyk, jego drobinki serdecznością topił później Marcin Daniec. Całkowicie wyzwolić się jednak nie udało.
[[reklama]] Stała bywalczyni
Spotkania z ludźmi z pierwszych stron gazet, spektakle teatralne, koncerty muzyczne – pani Barbara nie odpuszcza żadnej okazji do zetknięcia się z kulturą. Niektórzy śmieją się, że bez niej żadna impreza nie może się odbyć. Zawsze z boku, zawsze z aparatem, zawsze milcząca. Wyrazista, wszystkim świetnie znana, a mimo wszystko cicha. Rzadko zabiera głos, rzadko zadaje pytania. - Nie mam żadnych sympatii politycznych, jestem całkowicie neutralna, przychodzę tylko posłuchać – w ten sposób komentuje spotkania z politykami. A kultura? - Pytania, które chciałabym zadać, wyczerpują prowadzący i inni słuchacze – tłumaczy. - Zresztą wolę słuchać – szczerze przyznaje – i robić pamiątkowe zdjęcia. [[nowa_strona]] Pstryk, pstryk!
Barbara Chodera – znaki rozpoznawcze rower i aparat. Nasza rozmówczyni ma prawo jazdy, jej życie całkowicie zdominowały jednak dwa kółka. Dlaczego przed prowadzeniem auta tak strasznie się wzbrania? - Nigdy nie czułam się dobrze za kierownicą – wyjaśnia – prawo jazdy mam dlatego, że wygrałam w LOK-u bezpłatny kurs i szkoda go było nie wykorzystać. Dokument od wielu lat zbiera zatem kurz. Przybrudzić nie zdąży się natomiast aparat. Po raz pierwszy trafił w jej ręce, kiedy miała jakieś 15 lat. To był ojcowski sprzęt, Agfa, jeszcze z harmonijką. - Pamiętam jak dziś – śmieje się pani Basia, zaznaczając, że wtedy pstrykała bez większego zapału. Zamiłowanie do fotografowania rozwijało się w niej stopniowo, a kiedy połknęła bakcyla, sama kupiła sobie Smienę. I wszędzie z tą Smieną, podobnie jak dziś z Canonem i Nikonem, jeździła. Zaczęło się wysyłanie zdjęć do gazet – Przyjaciółka, Chwila Dla Ciebie, Super Express, Poznaniak – stali czytelnicy cyklicznie mogli poznawać pomysły pani Barbary na zagospodarowanie ogródka, wykorzystanie zbytecznych narzędzi, czytać zabawne historyjki i oglądać konkursowe zdjęcia.
[[reklama]] Ogląd zdecydowanie szerszy
Myli się ten, kto sądzi, że panią Basię można zakwalifikować do grona wyłącznie lokalnych odkrywców. - Polskę znam wzdłuż, wszerz i w poprzek – zdradza nasza rozmówczyni, dodając, że i tzw. wielki świat wielokrotnie udało jej się poznać z bliska. - Na palcach jednej ręki mogę policzyć gdzie jeszcze nie byłam. Izrael, Syberia, Rosja, cała Skandynawia, Tunezja, Bułgaria, Turcja, Włochy, Grecja... zjeżdżone. Teraz na celowniku jest Rejkiawik – w przyszłym roku odbywać się tam będzie Światowy Kongres Esperanto – naszej rozmówczyni z pewnością tam nie zabraknie. A co z odpoczynkiem, kiedy nadejdzie chwila, by trochę odsapnąć? - Na razie mnie nosi – śmieje się pani Barbara – póki siły mi na to pozwalają, muszę korzystać z życia.
Kobieta nieustraszona
W porządku, rower mamy, aparat mamy, to jednak nie koniec pasji B. Chodery. Aktywność to jej drugie imię, dlatego w każdym zimowym sezonie wyjmuje z szafy narty biegowe, pasjonuje się też strzelectwem. Uderzenia adrenaliny pojawiają się, kiedy przełamuje swoje słabości. - W życiu nie chciałam nigdy polecieć samolotem – przyznaje. Tymczasem wzbiła się już w powietrze awionetką, motolotnią, ba!, latała również ze spadochronem za motorówką! Przeżycia? Bezcenne! Swojej kolekcji pani Barbara wciąż nie zamyka – milion marzeń wciąż czeka w kolejce do spełnia.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze