Reklama

Najlepsze przede mną

05/04/2013 00:00
Medal... i co dalej? Czy brązowy krążek w boksie amatorskim w kategorii seniorów będzie przepustką do zawodowej kariery?

W Zawierciu, w pierwszym swoim poważnym występie w boskie seniorskim niespełna 19-letni Przemysław Pikulik zdobył brązowy medal mistrzostw Polski. Prawdziwe boksowanie dopiero się zaczyna. Czy zawodnik Sparty ma stworzone warunki do dalszego rozwoju?
Młodzi ludzie wkraczający w dorosłe życie często nie są w stanie pogodzić pracy, treningów i wyjazdów na zawody. Z boksu raczej nie da się żyć. Nawet zawodowi pięściarze w Polsce zarabiają słabo. - Jak któryś ma stypendium, to może liczyć na około tysiąc złotych. A i tak, żeby zostać zawodowcem, to najpierw trzeba być amatorem i pokonać wszystkie przeszkody. Bez dobrej bazy amatorskiego boksu nie ma dobrych zawodowych pięściarzy. To oczywiste - mówi trener Sparty Złotów T. Tetzlaff, który wraz ze swym podopiecznym opowiada o tym, co osiągnęli, i o planach na przyszłość.

[[reklama]]

Brak doświadczenia
- Zaczyna się walka na poważnie, zawodnicy mają większe doświadczenie w ringu, każdy cios swoje już waży, a ja chcę się rozwijać – mówi brązowy medalista kategorii 81 kg. P. Pikulikowi marzy się złoty medal, występy w ścisłej kadrze Polski z orzełkiem na piersi. Póki co zamierza zostać w Złotowie. - Jest co raz lepiej, jest pomoc finansowa od Ani i Mariusza Fiedurek – dodaje trener.

Nie da się jednak utrzymać z samego boksu. Złoty medal mistrzostw Polski w seniorach to przepustka na mistrzostwa Europy, turnieje Feliksa Stama, to w końcu szansa na zadomowienie się w ścisłej czołówce seniorów. - Wszystko przed nim – deklaruje T. Tetzlaff. Najlepszym zawodnikiem w tej kategorii wagowej w Polsce jest Marek Matyja, zawodnik olimpijczyka z Barcelony Wojciecha Bartnika. – Jak będę dobrze przygotowany kondycyjnie, wytrzymałościowo jestem w stanie postawić mu twarde warunki i wtedy zobaczymy, co z tego wyjdzie – mówi pięściarz.

Przemek uczy się obecnie w ZSS w Krajence. Boksowanie zaczął mając 11 lat. W rankingu Polskiego Związku Bokserskiego jest na czwartym miejscu. Wspinał się po drabince i mozolnie zbierał punkty w Grand Prix. - Brakuje mi doświadczenia – mówi pięściarz. - Jeśli będą ważne zawody postaram się z moim zawodnikiem trenować dwa razy dziennie – wtóruje mu trener. Przemek stoczył ponad 60 walk na ringach bokserskich. - Ciężki trening i nie ma mocnych – mówi pewnie.
[[nowa_strona]]
Wszystko kosztuje
- Co dwa tygodnie wyjazdy na Grand Prix - to wszystko kosztuje. Nagroda od Urzędu Miasta w Złotowie to prestiż, ale nie załatwi wszystkich spraw. Odbędą się eliminacje do Ogólnopolskiej Olimpiady w Złotowie i będę chciał, żeby Przemek zmierzył się z bardzo dobrym zawodnikiem, by się pokazał. Może znajdziemy jeszcze jednego sponsora – mówi na gorąco trener. Jak wspomina młodzieniec, pierwsze walki nie poszły najlepiej, co zauważyli nawet nasi samorządowcy. – Przemek początki miał niemrawe, ale był nieugięty i miał to coś, co pozwalało myśleć, że będzie dobrym pięściarzem. Kibice, nawet wiceburmistrz pamiętają, że mu nie wychodziło – opowiada T. Tetzlaff. – Najlepszy pojedynek, jaki stoczyłem do tej pory, to była walka towarzyska z mistrzem Kanady - ożywia się bokser. Jak mówi, rodzice podpisują się obiema rękami pod jego pasją, towarzyszą mu na każdej imprezie bokserskiej w Złotowie, co go bardzo cieszy.

[[reklama]]

Walka o zawodowstwo
Siła charakteru i wytrzymałość zaprowadziły Przemka w miejsce, w którym jest teraz. Mocną jego stroną jest silne uderzenie. - Wszystko w życiu musi iść równo: szkoła, praca i systematyczne treningi. Muszę przyznać, że Przemek sumiennie podchodzi do swoich zajęć, nie odpuszcza. Jak sam przyznał, najtrudniejsza w boksie jest wytrwałość, nie poddawanie się, kiedy otrzyma się mocny cios. – To kwestia psychiki: dasz się złamać czy też nie. Ja walczę do końca. Trzeba mieć charakter do tego sportu. Kto nie nadaje się do boksu sam zrezygnuje po dwóch, trzech walkach – mówi pewnie pięściarz.


zlotowskie.pl - Przemysław Pikulik podczas walki z medalistą Mistrzostw Polski

- Będę chciał, żeby Przemek został w Złotowie. Chciałbym, żeby ten medal nie był ostatnim i aby ten sukces przekuł się na większe zainteresowanie ze strony zarządu. Do tej pory pomagają nam dwie - trzy osoby, a to jednak wciąż za mało.
Bolączką trenera są pieniądze. Kwota od Urzędu Miejskiego w wysokości około 13 tys. złotych nie wystarcza. - Za medale na mistrzostwach Polski i Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży mamy punkty, za które otrzymujemy pieniądze. Za to kupujemy potrzebny sprzęt. 6 tys. zł kosztował nas sprzęt w 2011 roku, a potrzeb jest dużo więcej.
Będę się cieszył, jeśli Przemek przejdzie na zawodowstwo, ja z nim przejeździłem już całą Polskę – zakończył szkoleniowiec Sparty Złotów.

Karol Zabel

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości