Medal... i co dalej? Czy brązowy krążek w boksie amatorskim w kategorii seniorów będzie przepustką do zawodowej kariery?
W Zawierciu, w pierwszym swoim poważnym występie w boskie seniorskim niespełna 19-letni Przemysław Pikulik zdobył brązowy medal mistrzostw Polski. Prawdziwe boksowanie dopiero się zaczyna. Czy zawodnik Sparty ma stworzone warunki do dalszego rozwoju? Młodzi ludzie wkraczający w dorosłe życie często nie są w stanie pogodzić pracy, treningów i wyjazdów na zawody. Z boksu raczej nie da się żyć. Nawet zawodowi pięściarze w Polsce zarabiają słabo. - Jak któryś ma stypendium, to może liczyć na około tysiąc złotych. A i tak, żeby zostać zawodowcem, to najpierw trzeba być amatorem i pokonać wszystkie przeszkody. Bez dobrej bazy amatorskiego boksu nie ma dobrych zawodowych pięściarzy. To oczywiste - mówi trener Sparty Złotów T. Tetzlaff, który wraz ze swym podopiecznym opowiada o tym, co osiągnęli, i o planach na przyszłość.
[[reklama]]
Brak doświadczenia - Zaczyna się walka na poważnie, zawodnicy mają większe doświadczenie w ringu, każdy cios swoje już waży, a ja chcę się rozwijać – mówi brązowy medalista kategorii 81 kg. P. Pikulikowi marzy się złoty medal, występy w ścisłej kadrze Polski z orzełkiem na piersi. Póki co zamierza zostać w Złotowie. - Jest co raz lepiej, jest pomoc finansowa od Ani i Mariusza Fiedurek – dodaje trener.
Nie da się jednak utrzymać z samego boksu. Złoty medal mistrzostw Polski w seniorach to przepustka na mistrzostwa Europy, turnieje Feliksa Stama, to w końcu szansa na zadomowienie się w ścisłej czołówce seniorów. - Wszystko przed nim – deklaruje T. Tetzlaff. Najlepszym zawodnikiem w tej kategorii wagowej w Polsce jest Marek Matyja, zawodnik olimpijczyka z Barcelony Wojciecha Bartnika. – Jak będę dobrze przygotowany kondycyjnie, wytrzymałościowo jestem w stanie postawić mu twarde warunki i wtedy zobaczymy, co z tego wyjdzie – mówi pięściarz.
Przemek uczy się obecnie w ZSS w Krajence. Boksowanie zaczął mając 11 lat. W rankingu Polskiego Związku Bokserskiego jest na czwartym miejscu. Wspinał się po drabince i mozolnie zbierał punkty w Grand Prix. - Brakuje mi doświadczenia – mówi pięściarz. - Jeśli będą ważne zawody postaram się z moim zawodnikiem trenować dwa razy dziennie – wtóruje mu trener. Przemek stoczył ponad 60 walk na ringach bokserskich. - Ciężki trening i nie ma mocnych – mówi pewnie. [[nowa_strona]] Wszystko kosztuje - Co dwa tygodnie wyjazdy na Grand Prix - to wszystko kosztuje. Nagroda od Urzędu Miasta w Złotowie to prestiż, ale nie załatwi wszystkich spraw. Odbędą się eliminacje do Ogólnopolskiej Olimpiady w Złotowie i będę chciał, żeby Przemek zmierzył się z bardzo dobrym zawodnikiem, by się pokazał. Może znajdziemy jeszcze jednego sponsora – mówi na gorąco trener. Jak wspomina młodzieniec, pierwsze walki nie poszły najlepiej, co zauważyli nawet nasi samorządowcy. – Przemek początki miał niemrawe, ale był nieugięty i miał to coś, co pozwalało myśleć, że będzie dobrym pięściarzem. Kibice, nawet wiceburmistrz pamiętają, że mu nie wychodziło – opowiada T. Tetzlaff. – Najlepszy pojedynek, jaki stoczyłem do tej pory, to była walka towarzyska z mistrzem Kanady - ożywia się bokser. Jak mówi, rodzice podpisują się obiema rękami pod jego pasją, towarzyszą mu na każdej imprezie bokserskiej w Złotowie, co go bardzo cieszy.
[[reklama]]
Walka o zawodowstwo Siła charakteru i wytrzymałość zaprowadziły Przemka w miejsce, w którym jest teraz. Mocną jego stroną jest silne uderzenie. - Wszystko w życiu musi iść równo: szkoła, praca i systematyczne treningi. Muszę przyznać, że Przemek sumiennie podchodzi do swoich zajęć, nie odpuszcza. Jak sam przyznał, najtrudniejsza w boksie jest wytrwałość, nie poddawanie się, kiedy otrzyma się mocny cios. – To kwestia psychiki: dasz się złamać czy też nie. Ja walczę do końca. Trzeba mieć charakter do tego sportu. Kto nie nadaje się do boksu sam zrezygnuje po dwóch, trzech walkach – mówi pewnie pięściarz.
zlotowskie.pl - Przemysław Pikulik podczas walki z medalistą Mistrzostw Polski
- Będę chciał, żeby Przemek został w Złotowie. Chciałbym, żeby ten medal nie był ostatnim i aby ten sukces przekuł się na większe zainteresowanie ze strony zarządu. Do tej pory pomagają nam dwie - trzy osoby, a to jednak wciąż za mało. Bolączką trenera są pieniądze. Kwota od Urzędu Miejskiego w wysokości około 13 tys. złotych nie wystarcza. - Za medale na mistrzostwach Polski i Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży mamy punkty, za które otrzymujemy pieniądze. Za to kupujemy potrzebny sprzęt. 6 tys. zł kosztował nas sprzęt w 2011 roku, a potrzeb jest dużo więcej. Będę się cieszył, jeśli Przemek przejdzie na zawodowstwo, ja z nim przejeździłem już całą Polskę – zakończył szkoleniowiec Sparty Złotów.
Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze