Są jednymi z najlepszych w Polsce. Wycisną fale na mokro, przygotują Cię na wieczór i bal. Sandra i Asia uczą się zawodu
Miejsca w pierwszej dziesiątce XI Ogólnopolskiego Konkursu Uczniów Rzemiosła Fryzjerskiego im. Stefana Siankowskiego to dopiero początek. Sandra Jurkszak i Joanna Lewicka zamierzają zawojować lokalny rynek fryzjerski.
Joanna: - Fryzjerstwo interesowało mnie od dawna i dlatego przyszłam do tej szkoły, żeby nauczyć się zawodu i później w nim pracować.
Sandra: - To jest bardzo ciekawy zawód. Ciągle coś się zmienia. Pojawiają się nowe trendy, z których można korzystać.
Aby zostać dobrym fryzjerem nie wystarczy mieć sprawne dłonie. Trzeba jeszcze umieć nawiązać kontakt z klientem i wyczuć jego potrzeby. - Mamy zadowalać klientki, przekonywać je do zmiany wizerunku tak, żeby wychodziły od nas z uśmiechem – uważa Sandra Jurkszak.
Dziewczyna z zielonymi pasemkami włosów zdobyła raz czwarte, a raz piąte miejsce na konkursie fryzjerskim w Poznaniu. Dzięki temu jest zwolniona z praktycznych egzaminów zawodowych. Jej koleżanka, dzięki ósmemu miejscu (dwukrotnie) zdawać będzie tylko część przedmiotów. - Trafiają się trudni klienci, ale ze wszystkimi trzeba się dogadać. Jak się chce, to można – twierdzi Joanna Lewicka.
[[reklama]]
Trening z mistrzem
Obie panie uczą się rzemiosła u Anny Stawiszyńskiej. To ona namawia uczennice do brania udziału w zawodach. - Moje wyjazdy na międzynarodowe szkolenia sprawiają, że dziewczyny mają możliwość rozwoju. Mogą doskonalić swoje umiejętności nie tylko pracując z klientami, ale także w dni wolne ćwicząc na główkach – mistrz szkolący pokazuje ufryzowane manekiny.
Joanna i Sandra są w trzeciej klasie szkoły zawodowej. Po jej skończeniu zamierzają dalej uczyć się tego zawodu. - Myślimy o pójściu do technikum fryzjerskiego do Piły, a potem o otwarciu własnego zakładu – J. Lewicka zdradza plany na przyszłość. Dlaczego panie miałyby się przebić na lokalnym rynku? W Złotowie działa kilkadziesiąt zakładów fryzjerskich.
- Przebijemy się dzięki temu, że jeździmy na konkursy i zdobywamy doświadczenia. Ludzie się o tym dowiedzą – stwierdza pewnie Joanna Lewicka. Klientki zakładu Anny Stawiszyńskiej już wiedzą. - Przyjdą czasem z upominkiem czy kwiatkiem dla dziewczyn. W ten sposób pokazują, że cieszą się z ich sukcesów i je dopingują – mówi A. Stawiszyńska.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze