Reklama

Nasz własny masterchef

03/03/2013 00:00
Gotować jak Masaharu Morimoto, pieścić podniebienia smakoszy w restauracjach Michelin, łączyć smaki podobno nie do połączenia - może na szklanym ekranie? Jacek Lach nie rozmienia się na drobne. - Poprzeczkę trzeba sobie stawiać wysoko - tłumaczy

Kuchnie japońska i polska na jednym talerzu? Nutka kwaśnego pośród słodyczy? - Łączyć ze sobą można praktycznie wszystkie smaki, efekt końcowy zależy wyłącznie od przypraw i przyrządzenia – przekonuje Jacek. Dla dziewiętnastolatka z Nowego Głomska wyraz „kuchnia” jest synonimem słowa „eksperymentować”. Z głową pełną pomysłów pokonuje kulinarne ścieżki, czasami poruszając się zupełnie pod prąd. Nie kopiuje żadnego z kucharzy, Pascal Brodnicki czy Karol Okrasa to dla niego produkty nazbyt szumnie reklamowanej popkultury. Inspiruje go Japończyk urodzony w Hiroszimie, dziś blisko 60-letni Masaharu Morimoto. Mężczyzna potrafiący czynić w kuchni cuda, znany na całym świecie i pracujący w USA mistrz sushi. Jacek sushi nie miał jeszcze okazji przyrządzać, kuchni typowo śródziemnomorskiej zdążył już jednak spróbować. Spróbować, ale nie zasmakować w niej. Powód? - W Polsce bardzo trudno jest kupić świeże produkty – tłumaczy. Doświadczenia z mrożonymi, przegotowanymi już na starcie krewetkami uzasadniają takie podejście. Wcale nie sushi pochłania jednak uwagę Jacka, choć ryby są jednym z produktów, które uwielbia. Jego konik to mięsa w typowo polskiej oprawie. - Mamy bardzo smaczną kuchnię, powinniśmy pokazywać ją światu – uważa. I wcale nie tłuste ciężkie schabowe, mimo że od ich „klepania” przygoda Jacka z mięsem się zaczęła, ale przeróżne jego rodzaje.


Jacek przy pracy

Co zaproponowałby uczeń dawnego „Rolniczaka”. - To zależy – nie odpowiada od razu. - W restauracji znajdującej się blisko lasu dziczyznę, na pojezierzu ryby. Pierogi mogłyby być w karcie dań wszędzie, bo każdy je lubi – mówi. Nie ma składników, które omijałby szerokim łukiem. - Kucharz powinien próbować wszystkiego, co tylko ma okazję – twierdzi, tłumacząc, że mówienie „tego nie lubię” podczas gdy potrawy czy produktu nigdy nie miało się w ustach nie wchodzi w grę. - Zawsze jem to, co przygotuję. Zresztą lubię jeść i to po mnie widać – przyznaje z uśmiechem.

[[reklama]]

Jacek szczerze przyznaje też, że nie przepada choćby za czekoladą, co nie znaczy, że w kuchni jej nie wykorzystuje. Przesłodki tort z 16 tabliczek czekolady, który w trakcie szkolnego konkursu „kupił” jury, jest tego najlepszym przykładam. Zaraz, zaraz. Gotowanie i cukiernictwo? Owszem, Jacek również w tej słodszej sferze kucharzenia sprawdza się jak mało kto. Tort z bitą śmietaną i świeżymi truskawkami przekonuje mnie ostatecznie. - Wolę stać przy garnkach niż przy piekarniku – prostuje jednak Jacek.

Fizyka odpada
Z zeszytem i długopisem w ręku Jacka można zastać często, myli się jednak ten, kto sądzi, że 19-latek z zapałem rozwiązuje zadania z matmy czy pisze wypracowania. Kolejne kartki zapełniają się, owszem, ale przepisami. Foodnetwork – to jeden z kanałów, które w telewizorze nasz rozmówca często włącza. Na szklanym ekranie swoimi tajemnicami dzielą się mistrzowie fachu. - Mnie jeszcze do nich brakuje – ocenia Jacek i szczerze przyznaje, że taka praca mu się podoba. - Lubię występować przed publicznością, potrafię przyjąć krytykę, bo to w końcu ona każe nam się bardziej starać – rzeczywiście, przed obiektywem aparatu Jacek czuje się jak ryba w wodzie. Gorzej na fizyce. - W ogóle tego nie rozumiem – mówi, dodając, że typowe „zakuwanie” zupełnie nie jest dla niego. - Jestem leniem – śmieje się.

[[reklama]]

Męski fach
Jacka do kuchni ciągnęło praktycznie od zawsze. Już jako 10-latek pomagał mamie, z czasem gotowanie stało się jego pasją. Pierwszą w rodzinie zresztą – jego rodzice wyuczyli się twardych zawodów. Mama - krawcowa i tata - malarz o czarowaniu smakiem nigdy nie myśleli, nie myślał też np. starszy brat, który został mechanikiem. Z całej szóstki w gotowanie „wkręcił się” Jacek, w jego ślady powoli idzie młodszy brat. A więc mężczyźni, żadna z sióstr do garnków się specjalnie nie garnie. - Najlepszymi kucharzami są mężczyźni, bo mają bardziej wyczulone kubki smakowe – chłopak uważa, że w tym twierdzeniu nie ma przesady.
Jacek chce iść kulinarną drogą. Jest w trzeciej klasie Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego, przyszłość, pomimo młodego wieku, już ma obmyśloną. Wybór będzie prosty – albo studia na kierunku dietetyka, albo szkoła gastronomiczna. Tak czy tak – jedzenie.

Patrycja Koplin


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama