Prawdziwą siłą koszykówki są relacje, których korzenie sięgają daleko poza parkiety i boiska. O przyjaźni, miłości do basketu i o przyszłości swojego teamu opowiadają nam Rafał Cierpiszewski i Mirosław Haraf z Kamy Złotów
Dwa filary złotowskiej Kamy. Równie solidne, a jednak skrajnie różne...
Rafał Cierpiszewski: Mam 41 lat i pochodzę z Wrześni, a do Złotowa przyjechałem za pracą. Pojawił się do objęcia etat referendarza sądowego w Sadzie Rejonowym w Złotowie. Myślałem, że tylko na dwa lata, później chciałem wystąpić o przeniesienie i wrócić gdzieś w rodzinne strony, ale mija już 14 rok, a ja ciągle tu jestem [śmiech].
Mirosław Haraf: Ja jestem stąd [śmiech]. Urodziłem się w Złotowie i mieszkałem zawsze gdzieś w okolicach, np. w Klukowie, a obecnie w Osowie. Studia i pierwsza praca w Poznaniu, a jak pojawiły się dzieci, to padła decyzja o powrocie w rodzinne strony. Pracuję w złotowskiej centrali TERG SA jako Manager.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!