Reklama

Nie chcą do więzienia. Skazani sami za kratki nie idą

13/04/2016 18:30
W minionym roku 152 skazanych nie zgłosiło się do aresztu w Złotowie. Złodzieje, sprawcy rozbojów i pobić, ale też „alimenciarze” chodzą wolno i nic im nie grozi

Dzień dobry. Nazywam się Nowak, sąd skazał mnie na pół roku, przyszedłem odsiedzieć karę... Kto z nas zapukałby do więziennej bramy, bo kiedyś tam nakazał mu to sędzia? Niewielu, prawda? No i też skazańcy tego nie robią. W roku 2015 do Aresztu Śledczego w Złotowie w celu odbycia kary pozbawienia wolności nie stawiły się 152 osoby.

Są to skazani za kradzieże, wyłudzenia, alimenty, wykroczenia

– skala jest szeroka – mówi dyrektor aresztu, kapitan Andrzej Mikrut.

Niektóre z tych osób mają po kilka wyroków.

Reklama

Sąd sądem...

Jak to się dzieje, że np. osoba, która nas okradła i na naszych oczach została przez sędziego skazana na więzienie, chodzi wolno? Bo sądy w Polsce rzadko wydają postanowienia o natychmiastowym umieszczeniu skazanego w więzieniu. Regularnie natomiast wyznaczają skazanym na karę od kilku dni do trzech lat pozbawienia wolności termin stawienia się w zakładzie karnym.

Sąd daje im możliwość, by zorganizowali życie przed odbyciem kary: uregulowali sprawy związane z zatrudnieniem, zabezpieczyli rodzinę...

Reklama

– twierdzi dyrektor Mikrut. Tyle, że wielu z nich ani myśli rezygnować z wolności. I to poniekąd dobrowolnie.

Nie stawiają się w zakładzie, bo pracują, bo chorują, a czasem nie bo nie

– szef AŚ w Złotowie mówi o późniejszych tłumaczeniach poszukiwanych skazanych[[pay]].

A tych jest w kraju do czterdziestu tysięcy rocznie. Na koniec 2013 roku sądy w Polsce wydały ponad 49,5 tysiąca prawomocnych wyroków (dotyczących ponad 40 tys. osób), w których sąd wyznaczył termin stawienia się do odbycia kary. Ilu z nich się nie stawiło? Ponad 35, 3 tysiąca.

Reklama

Około 20% z nich to „nowicjusze”, reszta to ci, którzy już przebywali w aresztach

– Andrzej Mikrut powołuje się na dokumentację osadzeniową prowadzoną przez dział ewidencji.

Jak kotek z myszką

Co dzieje się wówczas, gdy Nowak nie puka do bramy więzienia? Po trzech dniach areszt informuje o tym sąd.

Sąd wydaje nakaz doprowadzenia, którego realizacją zajmują się policjanci

– wyjaśnia oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Złotowie, sierż. sztab. Maciej Forecki.

Mają na to trzydzieści dni.

Sytuacja jest kuriozalna – policja zatrzymuje przestępcę, trafia on przed sąd, który go skazuje, a potem ponownie policjanci muszą go szukać, gdy nie stawił się w zakładzie karnym. W komendach do poszukiwań oddelegowani są funkcjonariusze, którzy specjalizują się w tym temacie.

Reklama

A w międzyczasie zapadają kolejne wyroki i kolejne osoby się nie stawiają. To jest koło, z którego ciągle ktoś wypada, ale też ktoś do niego wchodzi

– zauważa dyrektor aresztu w Złotowie.

Dodać należy, że skazani nie czekają potulnie w domach, aż do ich drzwi zapukają mundurowi. Wyjeżdżają, ukrywają się i czekają aż wyrok im się przedawni. A znalezienie ich wcale nie jest łatwą sprawą. Nawet jeśli nakaz doprowadzenia sąd zamieni na list gończy uprawniający do poszukiwania skazańca na terenie całego kraju. Przestępcy więc unikają wymiaru sprawiedliwości mogą, bo czas działa na ich korzyść. W 2015 roku KPP Złotów realizowała trzydzieści osiem listów gończych (osiem z roku 2014). Nakazów doprowadzania miała ponad dwieście dwadzieścia. W KPP Złotów skuteczność poszukiwań ukrywających się wynosi około 76%.

Reklama

Przestępca nie spieszy się do oglądania Złotowa zza krat

Niewydolny system

Problem w tym, że poszukiwany nie może się zameldować, ani podjąć legalnej pracy. Najprawdopodobniej więc żyje z łamania prawa.

Ryzyko, że popełni przestępstwo jest nadal. Tego nie unikniemy

– przyznaje dyrektor Mikrut, choć zapewnia, że najgroźniejsi przestępcy są izolowani natychmiast i np. w odniesieniu do zabójców sądy nie orzekają terminu stawienia się w zakładzie karnym.

Są wśród tych niestawiających się ci, którzy powracają do przestępstwa i co byśmy nie zrobili, to część z nich zawsze będzie to robić. Najbardziej uciążliwi dla społeczeństwa są drobni złodzieje

Reklama

– dopowiada po chwili zastanowienia.

Znamienne jest jednak to, że za niestawienie się w zakładzie skazanym właściwie nic nie grozi.

To nie jest przestępstwo ani wykroczenie

– mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu, sędzia Aleksander Brzozowski. Prawo przewiduje jedynie obciążenie delikwenta kosztami jego doprowadzenia do aresztu. W praktyce jednak robi to rzadko. Czego więc mogą się obawiać skazańcy?

W momencie odbywania kary, gdy osadzony ubiega się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, to sąd penitencjarny zwraca uwagę na to, czy skazany zgłosił się sam do aresztu, czy był zdyscyplinowany

Reklama

– wyjaśnia Andrzej Mikrut. Z kolei sędzia Brzozowski odmówił odpowiedzi na pytanie, czy taki system nie jest kryminogenny i czy sądy dobrze robią oddając inicjatywę (stawi się – nie stawi) skazanym.

To jest pytanie do ustawodawcy

– stwierdził.

Jeśli chodzi o dyscyplinę, to większa jest ona w przypadku osób, którym udzielony przerwy w odbywaniu kary. Na przykład z przyczyn zdrowotnych. Jeżeli taka osoba nie wróci do aresztu we wskazanym terminie, wówczas zakład informuje o tym prokuraturę, bo to jest przestępstwo. W ubiegłym roku w Złotowie były trzy takie przypadki. Sąd może im wówczas „dołożyć” wyroku.

Reklama

Więzienie nie dla wszystkich

System sprawiedliwości w Polsce jest niewydolny z jeszcze jednego powodu: w zakładach karnych jest mniej miejsc niż skazanych. Areszt w Złotowie może jednorazowo gościć sto sześćdziesiąt jeden osób. Nie jest więc w stanie przyjąć wszystkich, których skierował do niego sąd.

Gdyby zgłosili się do nas jednego dnia, to by nas sparaliżowali. Cały kraj byłby sparaliżowany, gdyby w tym samym czasie zgłosiło się te blisko czterdzieści tysięcy ludzi

– przyznaje dyrektor AŚ w Złotowie. Sytuacja ta powtarza się co roku i, póki co, rozwiązania nie ma.

Reklama

Rozmawiamy o tym z przełożonymi, ale nigdy się w Polsce nie zdarzyło, by wszystkich skazanych w ciągu jednego dnia albo nawet miesiąca doprowadzić

– mówi A. Mikrut.

A że w tej chwili system jest niewydolny i kryminogenny, bo skazańcy biegają po ulicach i prawdopodobnie popełniają kolejne przestępstwa? Na to pytanie odpowiedzi nie ma również. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości