"Zarzuty stawiane przez towarzystwo opieki nad zwierzętami w Jastrowiu są kompletnie niedorzeczne, kłamliwe i obrażają tym samym naszą jednostkę" - kierownik kołobrzeskiego schroniska ustosunkowuje się do opinii, jaką sporządziła prezes towarzystwa Alfreda Witkowska
Podczas czwartkowej sesji jastrowskiej rady miejskiej radni jednogłośnie i bez zastrzeżeń opowiedzieli się za przyjęciem uchwały dotyczącej rocznego programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Bezkrytyczna nie była jednak Alfreda Witkowska. Prezes jastrowskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którą poproszono o zaopiniowanie wspomnianego dokumentu, zgłosiła trzy uwagi. Pierwsza z nich dotyczyła niepokojących doniesień, jakie dotarły do niej w sprawie kołobrzeskiego schroniska „Reks”, do którego trafiają czworonogi z terenu gminy i miasta Jastrowie. „Z posiadanych informacji można wywnioskować, że psy z tego schroniska sprzedawane są do laboratoriów medycznych w Niemczech. Obowiązkiem TOZ jest dbanie o zwierzęta, dlatego nie możemy zgodzić się na taki proceder i wyrażamy swój sprzeciw na umieszczenie tego schroniska w Programie” - pisze A. Witkowska, wskazując alternatywne wyjście, jakim jest nawiązanie współpracy z przytuliskiem w Szczecinku.
[[reklama]]
„Zarzuty stawiane przez TOZ w Jastrowiu są kompletnie niedorzeczne, kłamliwe i obrażają tym samym naszą jednostkę – drogą mailową odpowiada gminie Michał Chojnacki, kierownik „Reksa”. Mężczyzna przyznaje, że psy i koty rzeczywiście trafiają za granicę – przeważnie do polskich domów – zawsze jednak odbywa się to z poszanowaniem prawa. „Za każdym razem wydawane są międzynarodowe paszporty” – tłumaczy. Wyjaśnia też, że wszystkie zwierzęta, po pierwsze, przechodzą stosowne szczepienia, po drugie – poddawane są kwarantannie, której czas trwania regulują przepisy danego państwa. „Jak mniemam, to oszczerstwo podyktowane jest głośnymi artykułami w ostatnim czasie” - odnosząc się do opinii A. Witkowskiej przypuszcza mężczyzna, wyjaśniając, że dotyczyły one sprzedaży zwierząt do niemieckich laboratoriów oraz zoofilom zza granicy. „U nas takiego czynu nigdy nie było i nie dopuścimy do tego. Jest mi nader przykro, że w ten sposób za moimi plecami oskarża się nasze schronisko o tak haniebne czyny, nawet nie konsultując wcześniej z nami, czy takie sytuacje się zdarzają” - podsumowuje M. Chojnacki, dodając, że jakiś czas temu schronisko, którym kieruje, dostało od jastrowskiego TOZ referencje.
Radni, najwyraźniej uspokojeni zapewnieniami mężczyzny, nie wnieśli sprzeciwu – schronisko Reks, podobnie jak w roku ubiegłym, zostało wskazane w uchwale jako to, do którego trafiać będą bezdomne zwierzęta.
Nie wiadomo, ile zjedzą
Inna z uwag A. Witkowskiej została przyjęta. Dotyczyła ona niewskazania w projekcie uchwały lekarza weterynarii, który ma sprawować opiekę nad zwierzętami z terenu gminy i miasta Jastrowie. W uchwale pojawiło się nazwisko lekarza weterynarii ze Złotowa Pawła Mendyka. Zwierzęta gospodarskie w razie potrzeby, a więc np. gdy właścicielowi postawiony zostanie zarzut znęcania się, będą natomiast trafiać do gospodarstwa ROLSAM w Samborsku.
Ostatnią z uwag, dotyczącą nie sprecyzowania częstotliwości zgłaszania zapotrzebowania na karmę, w trakcie ostatniego wspólnego posiedzenia komisji stałych skomentował burmistrz. Piotr Wojtiuk wyjaśnił, że wspomniana częstotliwość nie została określona, wszak trudno oszacować, ile w poszczególnych okresach, porach roku zwierzęta zdołają zjeść. Tym samym przedmiotowej adnotacji w programie nie zawarto.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze