Reklama

Nie jestem celebrytką

26/05/2013 00:00
Złotowianka może zostać człowiekiem roku. O tytuł rywalizuje m.in. z Tomaszem Lisem. Rozmowa z Juliette Kuczyńską, najpopularniejszą w Polsce autorką bloga o modzie

Jak to się stało, że została Pani nominowana do tego tytułu w plebiscycie Internet2K13?
Nominację przydzielają inne osoby, nie sam nominowany. Po długiej selekcji i analizie zostali wytypowani kandydaci. Jest mi ogromnie miło, że mój blog i moja osoba została tak wyróżniona i przyznam, że nadal jestem w szoku. Na to co „mam” pracowałam kilka lat i cieszę się, że w taki sposób ktoś to docenił, zauważył. Statystyki statystykami, nagrody nagrodami, ja się cieszę już z samej nominacji.

Pani rywalem jest między innymi Tomasz Lis. Myśli Pani, że ma szansę wygrać z jego portalem NaTemat.pl?
Nie mam na ten temat zdania. Wszyscy nominowani są inni, pracują w nieco innych branżach. Jeśli zostali nominowani, to widocznie na to zasłużyli.

14 maja wystąpiła Pani w programie Kuby Wojewódzkiego. Czuje się Pani celebrytką?

Celebrytką? Celebrytą jest osoba, która raczej nic nie robi, nie zrobiła albo kiedyś była gwiazdą, a obecnie już tylko „bywa”. Jeśli chodzi o mnie, to czy występ w popularnym programie rozrywkowym, jakim jest program Kuby Wojewódzkiego, czy publikacje w gazetach, w tym VOGUE, nie traktuję jako schodki do zostania celebrytką, a jako „nagrodę” za dotychczasowe działania. Spotykają mnie miłe rzeczy, takie, o których nie pomyślałabym wcześniej! Jestem szczęściarą, bo biorę udział w wielu kampaniach, projektach i współpracuję z ludźmi i markami, które od zawsze ceniłam. Te wszystkie rzeczy wynikły jednak z tego co zrobiłam i co nadal robię. Wolę, aby ludzie wiedzieli, że jestem zwykłą dziewczyną, która prowadzi bloga, stylizuje teledyski, sesje, osoby prywatne, ma dwie firmy i skończone studia, niż aby traktowali mnie jak celebrytkę, którą gdzieś tam przy okazji widzieli w TV.

Pani blog, po trzech latach istnienia, ma 19 milionów odsłon. Pani facebookowy fanpage śledzi 180 tysięcy fanów, a konto na Lookbook.nu nie znika z listy liderów serwisu (662 tysięcy obserwatorów!). Jak Pani to zrobiła?
Publikując swoje zdjęcia robione samowyzwalaczem na balkonie. Obrabiając je, montując filmiki, odpisując setki maili, komentarzy, nie śpiąc i czerpiąc przyjemność z tego co robię. Poświęcając wiele dla pasji i nie zwracając uwagi na słowa krytyki.

Na czym polega praca blogerki modowej? Z boku wygląda to dość łatwo: ubiera się Pani, robi zdjęcia, wrzuca na bloga, a ludzie komentują.
I na tym się świat nie kończy. Oczywiście efekty w wielu dziedzinach wyglądają na szybkie, łatwe i przyjemne. Jeśli sesje do magazynów potrafią trwać dwadzieścia godzin, praca grafika kolejne dziesięć, do tego potrzebna jest modelka, fryzjer, makijażystka, stylista i wiadomo fotograf! Raczej nie jest to takie hop. Ok., mając na uwadze takiego „bloga”… praca skupia się do maksymalnie dwóch osób, które nad tym pracują (nie profesjonalnie). W moim przypadku to ja jestem grafikiem, stylistą, pomysłodawczynią, makijażystką, fryzjerką.

Na całym świecie ludzie pracują w firmach np. jako administratorzy facebooka, inni odpisują na maile, nawiązują współpracę, odpowiadają na pytania. Ktoś inny udziela wywiadów, ktoś inny robi relacje z pokazów. Inne osoby stylizują teledyski oraz jeszcze inni mają swoje sklepy online i własne firmy.
[[reklama]]
Wszyscy wymienieni robią te rzeczy na zasadzie pracy na etacie, na co mają cały dzień roboczy. Ja robię to wszystko sama. A nie ukrywam, że kilka kolejnych pozycji jeszcze by się znalazło. Nie lubię być nazywana „blogerką modową”. Bo „moda”, jaką pokazuję, jest tym co ja czuję i przedstawia mój gust. Nigdy nie miałam ambicji wmawiania komuś, że coś jest modne, a coś nie oraz sugerowania: tak macie wyglądać, bo ja tak się ubrałam. Tu chodzi głównie o inspiracje oraz moje wyczucie estetyki, które nie wszystkim musi pasować.

Skąd w ogóle pomysł na założenie bloga o modzie? W szkole nie przejawiała Pani wielkiego zainteresowania tym tematem…
Blog powstał dopiero trzy lata temu. Pomysł był spontaniczny. Wcześniej udzielałam się na innym portalu o nazwie stylio.pl. Potem był lookbook. Tam odnajdywałam masę inspiracji i świetnie ubranych ludzi z całego świata. Coraz więcej blogów odnajdywałam w sieci, pomyślałam, że założę swojego.

Jak powstają Pani stylizacje? To efekty długich przemyśleń czy spontanicznej zabawy kolorami i fasonami?

Wstaję, ubieram się i ewentualnie piszę do kogoś znajomego z aparatem, czy nie ma czasu zrobić zdjęć, bo jest ładna pogoda.
[[nowa_strona]]
Podobno Pani podłogi zawalone są ciuchami od firm, które chciałyby, by się Pani w nich pokazała. Co Pani z nich wybiera dla siebie?
Nie. Podłoga zawalona jest rzeczami z lumpeksów, sieciówek, szafy mamy, sklepów online i z mojego własnego StaffbyMaff. Wybieram dla siebie to, co jest w moim stylu. Owszem, firmy chcą ze mną współpracować i mieć z tego promocję oraz reklamę. Odmawiam 90% ofert, bo nie o to chodzi, aby zasypać się ubraniami, dodatkami… Tym bardziej, gdy każda z tych rzeczy to zobowiązanie i trzeba pokazać to w stylizacji na blogu. Ja bardzo dbam o zdjęcia i zestawy, jakie prezentuję. Nie mam kilkunastu par nóg, aby pokazać na raz 10 par butów. Gdybym mogła ich nie pokazywać, a rozdać znajomym, byłoby fajnie. (śmiech) Ale tak nie jest, trzeba być uczciwym. Nie ma nic za darmo.

Ciąży Pani czasem bycie wzorem dla innych?

Nie, bo za wzór się nie uważam.

A propos pokazywania się: jest Pani ambasadorką marek takich jak Bershka. Jest też Pani zapraszana na pokazy mody i sadzana w pierwszych rzędach. Na tym można zarobić?
Zarobić można na pracy. Zastanawiam się, ile osób wie, że modelki za okładkę np. w Vogue nie dostają wynagrodzenia. Robię wiele rzeczy, które mnie rozwijają i pozwalają zdobywać doświadczenie, a nie są kasowe. Nie trzeba we wszystkim widzieć pieniędzy. Osiemdziesiąt procent tego co przez te trzy lata zrobiłam nie było dla mnie zarobkiem, no chyba że bogactwem wewnętrznym. Jak coś jest dobre, to samo się obroni. Biorę udział w kampaniach, sesjach, warsztatach modowych, bywam jurorką etc… wykonuję normalne prace na umowę. Są one takie a nie inne dzięki „marce”, jaką wypracowałam.

Ma Pani rano ten sam problem co miliony kobiet: na siebie włożyć?
Są takie dni. Wiadomo.

Deklaruje Pani, że mimo sukcesów, o których mówimy, wciąż jest Pani skromną dziewczyną ze Złotowa. Naprawdę woda sodowa nie uderzyła Pani do głowy?
Nie deklaruję. Nie mnie to oceniać. Dla mnie ważne jest, że mimo osobistego sukcesu moi starzy znajomi, przyjaciółka traktują mnie normalnie i nie sugerują, abym w jakikolwiek sposób się zmieniła. Jeśli jakiegoś dnia rodzina i bliscy dadzą mi do zrozumienia, że jestem inną osobą, wtedy będę nad tym myślała. Natomiast gdyby Warszawa albo styl życia miały mnie zmienić, to myślę, że na tym etapie już by się to dokonało. Są pewne wartości, które wynosi się z domu i z lat młodzieńczych, z otoczenia. Ja miałam wspaniałych przyjaciół, a rodzice wychowali mnie najlepiej jak umieli. Wiadomo, że ludzie się zmieniają, dorastają… jest to jednak normalna kolej rzeczy, że człowiek zaczyna myśleć poważniej o swoim życiu, a decyzje, jaki musi w dorosłym świecie podejmować, są zupełnie inne niż te podejmowane jako nastolatek.
[[reklama]]
Ma Pani plan na siebie? Teraz ma Pani swoje pięć minut, ale nie może ich Pani zmarnować.
Nie myślę nad tym. Człowiek nie jest w stanie zrobić wszystkiego. Myślę, że i tak mogę być z siebie zadowolona… Najważniejsze to nie popadać w samozachwyt oraz rutynę, trzeba się realizować, spełniać marzenia i czerpać z życia pełną garścią. Nie ważne, czy ludzie będą nam rzucali kłody pod nogi. Jeśli tylko nikogo nie ranimy, a dążymy z mniejszym bądź większym sukcesem do swoich celów, wszystko jest ok.

Wciąż jest Pani tą samą marchewką (stąd pseudonim Maff), która pije półtora litra soku marchewkowego dziennie?

Teraz piję jednodniowe (śmiech)

A Złotów to dla Pani...
Najwspanialsze miasto, ludzie i wspomnienia!

Rozmawiał Łukasz Opłatek
Foto:madamejulietta.blogspot.com
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama