Reklama

Nie jestem lubiany za szczerość

30/03/2018 18:00
Obecnie można go oglądać w Disco Star – jak wyszedł ze starcia z gwiazdami disco polo? Dlaczego krytykuje otyłe osoby? Z Marcinem Hryńczukiem rozmawia Piotr Steffen

Jak czujesz się, występując przed gwiazdami disco polo? W komisji, która ocenia was w programie Disco Star są Czadoman, Magdalena Narożna z Pięknych i Młodych, Radosław Liszewski z Weekendu i Marcin Miller z Boysów – sama discopolowa ekstraliga.

Nie mogę zdradzić co się wydarzyło w dalszym etapie programu, ale  tradycyjnie przerosła mnie szczerość i w kuluarach naszczekałem trochę, czego chyba ostatecznie żałuję. Przeszedłem casting w Poznaniu oraz w Warszawie – co było widać w trakcie sobotniej emisji – i dostałem się do programu, gdzie przyszło mi konkurować w  ćwierćfinale z 35. osobami. Kolejny etap z moim udziałem będzie można obejrzeć dopiero pod koniec kwietnia.

Dopiąłeś swego i wszedłeś w świat tej muzyki.

To nie jest tak, że pcham się w disco polo, bo to wcale nie jest mój świat.  Szczerze przyznałem, co myślę o programie, ale przede wszystkim o tym, co dzieje się wokół tej muzyki. Warunki programu na tym etapie są takie, że śpiewa się już istniejące piosenki, dlatego byłem rozczarowany tym, że narzuca się utwory, które nie zawsze mogą podejść uczestnikowi. Nie chcę śpiewać piosenek o cyckach, dupach i szybkich samochodach, bo to robi większość, stąd liczyłem, że uda się zaprezentować coś swojego.

Reklama

Jak przyjęli w programie faceta, który do Warszawy przyjechał z prowincji i zanim zaśpiewał, swoje też powiedział?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 91% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

W Warszawie, krótko przed występem Marcin Miller zadając mi pytanie o to, że chcę rewolucjonizować disco polo uświadomił mi, że moje „szczekanie” odbiło się echem również wśród oceniających mnie gwiazd. Ktoś inny spośród pracujących nad programem stwierdził: „po co pchasz się do disco polo, skoro nie chcesz śpiewać o dupach i cyckach”. Ale spokojnie. Obojętnie, co się wydarzy, nie będę tragizował. Nie jestem nastawiony, że muszę to wygrać.

To po co zgłaszałeś się do programu?

Nie ukrywam, że miałem pewne obawy, ponieważ sam program ma dość zabawną strukturę, co zresztą widać już na etapie castingów. Według mnie za dużo cyrku i ludzie odbierają program jako infantylny, a ogromna część społeczeństwa po prostu przełącza kanał po pięciu minutach. Takie docierają do mnie niestety informacje. Nie miałem pełnej wiedzy na temat samego programu, a mój udział w nim to chęć przeżycia nowej przygody. To był mój pierwszy raz, stąd po obejrzeniu w sobotę odcinka ze mną stwierdziłem, że byłem mocno zestresowany i trochę było mało prawdziwego Marcina.

Reklama

Dobrnąłeś do dalszego etapu. Coś chyba jednak w Tobie widzą?

Precasting w Poznaniu jak i casting w Warszawie to miłe wspomnienia i sporo ciepłych słów, przede wszystkim od pań. Paradoksalnie na obu castingach byłem chory i samo śpiewanie wyszło mocno przeciętnie, ale zakwalifikowali mnie dalej – pomimo tego, że wiele osób zaśpiewało lepiej ode mnie.

W programie zażartowałeś, że czego nie zaśpiewasz, nadrobisz wyglądem. Właśnie przez kwestie wyglądu zaliczyłeś niedawno internetowe spięcie – pozwoliłeś sobie na krytyczny wpis pod adresem facetów, na co niektórzy ci odpowiedzieli. Oberwało ci się…

To była cała walka na słowa, w szczegółach nie będę tego relacjonował, każdy sam może wejść na mój profil i przeczytać. Później nie mogłem zasnąć, dlatego napisałem cały referat, w którym wytłumaczyłem, dlaczego tak robię. Nie chodzi o to, żeby uderzać w osoby z nadwagą, nikogo zresztą palcem nie wskazuję. Nie wierzę jednak w to, co ludzie próbują mi wciskać, czyli że akceptują swoją chorobę, bo otyłość jest chorobą. Nikt nie akceptuje AIDS, raka i nikt nie akceptuje otyłości. Więc tłumaczę im, że akceptowanie tego jest chore. Inna sprawa, że pracując jako trener mam do tych kwestii takie podejście, stąd tym bardziej widzę takie rzeczy i je wytykam. To jest mój styl, mój marketing, moja praca, ale również mój sposób motywowania ludzi. Mam zresztą na messengerze wiele dowodów na to, że zmotywowałem w taki sposób wiele osób. Ja toleruję ludzi otyłych, ale prawda jest taka, że mają problem, a ja wskazuję jedynie, że tak nie powinno być. Podpowiadam, jakie podjąć kroki, żeby wejść na dobrą ścieżkę. To nie bierze się tylko ode mnie. Ja także mam mentorów, również ich obserwuję i słucham, a później staram się przenieść na płaszczyznę życia. Zajmuję się tym, można powiedzieć zawodowo, dlatego pozwoliłem sobie zapytać, czy ludzie nie mają luster i czy akceptują swoją otyłość. Nadwaga określa nadmiar tkanki tłuszczowej w organizmie, wybiegający ponad przyjęte normy i prowadzący w efekcie do przyrostu wagi ciała, natomiast otyłość jest to patologiczne nagromadzenie tkanki tłuszczowej w organizmie, przekraczające jego fizjologiczne potrzeby i możliwości adaptacyjne, mogące prowadzić do niekorzystnych skutków dla zdrowia. Czy można to zaakceptować? Powinno się? No to jestem nienormalny w takim razie, za co przepraszam. Musicie to zaakceptować (uśmiech).
Moi mentorzy, którzy doprowadzili mnie do miejsca, w którym jestem nie głaskali mnie po łysej główce i nie mówili do mnie: Marcinku zaakceptuj to, że jesteś nieudolny i pogódź się z tym, że jesteś biedny i nigdy nie będziesz bogaty. Ja tego nie akceptuję i chcę być bogaty! Mogę? Dlatego obserwuję najlepszych i staram się ich naśladować. Ludzie są biedni, bo nie zdecydowali jeszcze, by być bogatymi. Idąc tym tokiem: ludzie są otyli, bo nie zdecydowali się być zdrowi.

Reklama

Co z tym disco-polo?

To nie jest tak, że koniecznie chcę zaistnieć się w tej muzyce. Tak naprawdę chciałem zrobić sobie furtkę do zarabiania kolejnych pieniędzy. Jeden z prowadzących Polo Tv, który pracuje również przy Disco Star zapytał mnie, czy będę tworzył coś swojego sugerując, że nadaję się do tego i żebym spróbował się przebić, np. przez you tube. Siostrom Godlewskim się udało. Inna sprawa, że w mojej ocenie to jest tragiczne, ale jednak ludzie klikają. Ich piosenka-kolęda jest hitem, przebija się przez wszystko. Tyle że profesjonalny teledysk kosztuje minimum od pięciu do dziesięciu tysięcy złotych, a nie masz żadnej gwarancji, że ktoś to przejmie i będzie chciał puszczać. Mam inny pomysł na tworzenie i zarabianie, nie wiem, czy chcę marnować pieniądze na robienie discopolowych teledysków i bicie głową w mur. Cały internet zarzucony jest piosenkami disco, a twórców tej muzyki można liczyć w tysiącach, stąd póki co mam trochę sceptyczne nastawienie.

Nie chcesz być zjawiskiem jak te siostry?

Kiedyś słyszałem porównania siebie do dwóch innych złotowskich, charakterystycznych postaci. Niektórzy odbierają mnie tak, jakbym dostał na banię, ale mnie się wydaje, że jestem jednak zdrowy: logiczne myślenie posiadam, prowadzę firmy, rozwijam się, życzyłbym ludziom będącym z boku, żeby też się tak rozwijali. Nałogów nie mam, może poza jednym, jakim jest pracoholizm. Tylko dlatego, że w dość szybkim czasie chcę się dorobić, żeby drugą część życia przeżyć w spokoju. Nie liczę na żadne emerytury, nie wierzę w ZUS. Skoro dajesz przez ponad trzydzieści lat jakieś trzysta tysięcy złotych, a później oni ci oddadzą przez krótką emeryturę jakąś część, wręcz grosze!? Gdzie są te pieniądze, które im dajesz przez lata? Nie oczekuję cudów od państwa, chcę sam coś zarobić i dalej, w miarę spokojnie sobie żyć. Takie miałem zawsze założenie: dorobić się do czterdziestki.

Reklama

Ile Ci do niej jeszcze brakuje?

Dwa lata.

Masz mało czasu.

Wiadomo, że nie da się zrobić tak, żeby w ogóle nie pracować. Nie jestem bogaczem, który ma miliony na koncie, nie mam na nim nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. M.in. dlatego, że prawie wszystko, co zarobię, inwestuję. Robię jednak wszystko, żeby później to samo się jakoś kręciło.

Prozaiczna ta puenta – wszystko, co czyni Marcin Hryńczuk, jest dla pieniędzy?

Robię to dla pieniędzy w tym sensie, że z nich można żyć. Ale nie jest tak, że pomysł na Marcina Hryńczuka, jakim jestem, powstał z jakiejś kalkulacji przygotowanej pod kątem pieniędzy. Z drugiej strony nie chcę chodzić do pracy na osiem godzin, żeby się w niej męczyć i jeszcze siebie samego w tym wszystkim oszukiwać. Chcę się cieszyć tym, co robię. To może, ale nie musi być disco polo, którego w pewnym sensie, z racji wszechobecnej w nim prostoty, nie toleruję. Ja się nie zmienię. Ktoś musiałby wyłączyć mi przycisk, tę płytkę odpowiadającą za szczerość, której tak mi brakuje wokół ludzi naokoło. Nie znoszę czegoś takiego, że ktoś klepie po plecach, idzie dalej i na ciebie nap… Tak ma, niestety, większość ludzi. Brakuje im szczerości, mi nie i dlatego też jestem nielubiany. Już kiedyś powiedziałem, cytując mojego mentora: w moim życiu obowiązują moje zasady, poznaj je, uszanuj i zostań.

Reklama

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rafał - niezalogowany 2018-04-03 22:07:08

    Uważałem cie za gościa ale jak ty masz coś do otyłych to ja na ciebie hu.j kłade

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Prawda - niezalogowany 2018-04-01 18:57:48

    Fajnie napisane ktosiu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tak - niezalogowany 2018-03-31 21:19:18

    Lubisz muzykę, realizuj się :-) obyś w tym był rzetelny i prawdziwy ;-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości