Reklama

Nie marzyłem o strzelaniu - o pracy dzielnicowego opowiada K. Tomaszewski

11/04/2018 18:00
Walczy o zaufanie ludzi, by im pomagać. Zapewnia, że dzielnicowy w gminie Zakrzewo się nie nudzi

Zacznijmy od zer. Zero narkomanii, zero rozbojów i kradzieży aut, nawet nieletni nie rozrabiają – to statystyka za rok 2017 w gminie Zakrzewo. Musi się Pan tutaj nudzić.

Nie nudzę się. Oprócz takich zdarzeń są inne czynności do wykonania. Większy nacisk kładziemy na prewencję i profilaktykę. Poza tym jeżdżę w patrolu, rozpytuję w sprawie osób poszukiwanych, przesłuchuję świadków, zatrzymuję osoby poszukiwane, doprowadzam do Aresztu Śledczego, robię wywiady u osób posiadających broń palną...

Mieszkańcy gminy nawet po alkoholu niespecjalnie się awanturują. W ubiegłym roku do izby wytrzeźwień odwieźliście pięć osób.

Rok wcześniej było tych odwiezień dwa razy więcej. Akurat 2017 rok był spokojny. Ludzie rzadko przychodzą do naszego punktu w Zakrzewie (posterunek jest w Lipce), raczej do mnie dzwonią lub piszą maile. Często informują o nadużywaniu alkoholu. Dzwonią kobiety, że mąż czy brat wypił i jest agresywny. Jedziemy tam zwykle we dwóch i rozmawiamy z delikwentem. Czasami takie interwencje kończą się założeniem Niebieckiej Karty, która mówi o przemocy w rodzinie.

Reklama

Ze statystyk wynika, że najczęściej interweniuje Pan w przypadkach zakłócania ciszy nocnej, nietrzeźwych w miejscach publicznych i nieporozumień sąsiedzkich.

Zakłócenia były często na stacji paliw. Ich sprawcami byli miejscowi, jak i przyjezdni. Latem były takie zdarzenia w Kujankach. Ostatnio było też kilka kradzieży.

W 2016 roku w całej gminie były dwa takie zdarzenia. W ubiegłym roku sześć, w tym trzy z włamaniem.

Nie wygląda to imponująco, i dobrze, ale było np. wiele oszustw internetowych, przez Allegro czy Facebooka. Ludzie nabierali się na super oferty, wysyłali pieniądze, a potem nie widzieli ani ich, ani towaru. Nabierać dają się i młodzi i starsi. Udaje nam się ustalić sprawców tych przestępstw, bo często postępowania w tej sprawie prowadzą różne jednostki, które wymieniają się informacjami, ale jest to bardzo trudne.

Reklama

Co jest największym problemem w gminie Zakrzewo?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 82% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Nieprawidłowe parkowanie, nadużywanie alkoholu. O budowę parkingu przed przedszkolem walczyłem ze cztery lata, w końcu pieniądze się na to znalazły. Chciałbym jeszcze jednego parkingu koło kościoła. Ludzie jadący na msze parkują przy przejściu, tarasują skrzyżowanie. Moje apele do kierowców ksiądz odczytywał podczas mszy, ale działało może dwa tygodnie. Ktoś ma 400 m do kościoła, a musi autem podjechać...

Może trzeba ich karać. Niestety nic tak nie uczy jak uderzenie po portfelu.

Aby zdobyć zaufanie mieszkańców, nie powinienem ich karać. Jeżeli pana ukarzę, to pan mi potem sprzeda informację? Nie bardzo.
Mimo to uważam, że zwracanie uwagi nie jest skuteczne. Jeśli kierowcę pouczę, że źle zaparkował, to zapamięta to na dwa tygodnie, góra. To samo gdy dostanie niski mandat. Kara musi być wysoka, by została w pamięci. W jednej miejscowości pan puszczał luzem psy. Pouczałem go, bez efektu. Dałem mandat 50 zł, nic. Nawet pan powiedział, że może co miesiąc płacić po 50 złotych. Gdy dałem mu mandat 250 zł, to psy zamknął. Od półtora roku jest spokój.
Zadaję sobie sprawę, że nie wszystkie problemy mieszkańcy zgłaszają na policję. Gdyby to robili, to statystyka nie byłaby taka ładna jak teraz.

Reklama

Dlatego nie wierzę, że praca dzielnicowego jest ekscytująca. Nie ma w niej pościgów, spektakularnych akcji, zatrzymań. A to z myślą o nich chłopcy chcą wstąpić do policji.

Małe pościgi były, gdy ktoś nie zatrzymał się do kontroli np. jakiś nietrzeźwy. Sporo mieliśmy doprowadzeń do aresztu, bo ktoś nie płacił kar bądź nie wykonywał prac nakazanych przez sąd.
Po obejrzeniu amerykańskich filmów można było mieć wrażenie, że w policji będzie ekscytująco, ale rzeczywistość jest inna. Zjada nas biurokracja.

Przecież policja jest skomputeryzowana. Film promujący służbę w niej pokazuje funkcjonariuszy na quadach, w helikopterach, wyposażonych w najnowszą technologię.

A w praktyce ciągle wypełniamy stosy papierów. Wklepujemy coś do komputera, a potem to samo piszemy odręcznie. Piszemy książki do komputerów.

Skoro nie dla adrenaliny, to dlaczego został Pan policjantem?

Myślałem o stałej pracy. Wcale nie marzyłem, że będę codziennie strzelać. Chodziło o stabilizację. Do policji chciałem wstąpić od razu po szkole średniej, ale że nie miałem uregulowanej służby wojskowej, to najpierw skończyłem studia z elektrotechniki i elektroniki.

Reklama

Brzmi nieźle. W tym zawodzie mógłby Pan zarobić więcej niż w policji.

Nie chcę mówić o pieniądzach, ale na pewno nie zarabiam tyle, ile podają w internecie.

Dzielnicowym w gminie Zakrzewo jest Pan sześć lat, w tym ciągiem od 1 września 2013 roku. Ludzie Panu ufają?

Nie wszyscy chętnie udzielają mi informacji czy nawet wpuszczają do domu. Nawet gdy rozwożę osobom starszym poradniki nt. oszustw na wnuczka czy na policjanta, to wezmą tę notkę prze uchylone drzwi i tyle. Każdy jest inny. Jeden się otworzy i opowie o problemach, inny nie. Niektórzy boją się, że mogą być wzywani na świadków.
Jako dzielnicowy staram się dowiedzieć jakie ludzie mają problemy. Wydaje mi się jednak, że te sześć lat w terenie, to za mało, by zdobyć zaufanie ludzi. Zwłaszcza, że dzielnicowy nie spędza wcale w terenie tak dużo czasu jak się wydaje.

Reklama

Każda miejscowość ma swoją specyfikę. Pochodzi Pan ze Świętej, pracował też w Złotowie. Co zdziwiło Pana, gdy objął teren gminy Zakrzewo?

Trudno jest tu o jakąkolwiek informację. Ludzie problemy trzymają za bramą, a policjantowi mówią, że nic się nie stało. Dlatego mówię, że wciąż jestem tu zbyt krótko.

Chodzi o samo Zakrzewo? Ono wydaje się bardziej hermetyczne niż np. Stara Wiśniewka.

Rzeczywiście inne miejscowości są bardziej otwarte.

Jeden z dzielnicowych powiedział, że czuje się jak listonosz. Pan też doręcza wezwania do sądu, roznosi poradniki itd.

Bardzo dużo jest pism z prokuratury czy innych jednostek policji. Telegram kosztuje, polecony też, więc taniej jest wysłać dzielnicowego. Niby przy okazji, a nieraz muszę pokonać dużo kilometrów aby wszystko dostarczyć. Poza tym mnóstwo jest przesłuchań. Na przykład w ubiegłym tygodniu jednego dnia dostałem osiem zleceń na przesłuchanie. Muszę się z ludźmi poumawiać, a bywa że jadę na miejsce i nic nie załatwię.

Reklama

Ludzie czują respekt przed mundurem?

Są osoby, które munduru boją się wręcz panicznie. Aż się jąkają. Są jednak i takie, które nie mają za grosz respektu przed policją. U młodzieży z tym szacunkiem jest słabo.

Ludzie często bezrefleksyjnie pomstują na policję, lecz gdy potrzebują pomocy to...

Proszą o nią. Ludzie wyzywają nas np. od „psów”, co jest przykre. ale co mam zrobić, rzucić tę pracę i nie reagować na ich prośby?
Takie negatywne emocje zbierają się w człowieku i dlatego nie wszyscy wytrzymują 30 lat w policji. Psychika mocno na tym cierpi.

Co robi Pan po godzinach? Jak się Pan relaksuje?

Uprawiam sport: ćwiczę w siłowni, biegam, latem wędkuję. Poza tym wolny czas spędzam z rodziną.

Reklama

Policjant musi być w formie, a dzielnicowy szczególnie, bo podobno robi długie obchody terenu. Pana w Zakrzewie pieszo nie widziałem.

Mało jest chodzenia, rzeczywiście. Jeżeli mam coś do załatwienia w samym Zakrzewie, to nie podjeżdżam od domu do domu. Jeśli jednak mam jedną sprawę w Wiśniewce, drugą w Kujanie (moja dzielnica to 15 wiosek, a w Lipce 17, gdzie często zastępuję kolegę), to muszę tam podjechać. Gros czasu spędzam w aucie.

Dzielnicowy to tylko chwilowe zajęcie na drodze Pańskiej kariery?

To byłaby super praca, gdybym wykonywał zadania, które są przypisane stricte do tego stanowiska. Mógłbym być częściej w rejonie, nawiązać lepszy kontakt z mieszkańcami i skuteczniej im pomagać.  Widzi pan, w posterunku mamy niby pełną obsadę, ale gdy ktoś zachoruje lub idzie na urlop, to kto jedzie na patrol? Dzielnicowy. A ja powinienem być rejonie. Tu jest problem.

Reklama

Wracając do meritum, chciałby Pan zmiany?

Na pewno. Dzielnicowi też się wypalają. Poza tym ja od jedenastu lat mieszkam w Zakrzewie, co nie ułatwia mi zadania. Muszę dyscyplinować sąsiadów czy znajomych. Jeśli więc muszę kogoś ukarać, to proszę o to kolegę. Jako dzielnicowy muszę być tym dobrym gliną...

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zlotowianin - niezalogowany 2018-04-12 12:37:38

    Ze wsi Złotów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    budowlaniec - niezalogowany 2018-04-12 12:13:38

    A ja napier___lam cegły od rana do wieczora w takiej ilości, że sam już bym Piramidę Cheopsa zbudował. ktoś zrobi ze mną wywiad też i kiedy? to też praca. jestem cuperceglanym majstrem joł

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mnb - niezalogowany 2018-04-12 11:16:40

    Jesteś ze wsi czy z miasta?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości