Do odnalezienia zwłok zwierząt doszło w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Wyrzucono je w zagajniku, w odległości kilkudziesięciu metrów od drogi prowadzącej z Dolnika w stronę Głubczyna. - Jeszcze w Wigilię byliśmy w tym lesie na spacerze z rodziną i niczego tam nie było – mówi mężczyzna, który o tej sytuacji poinformował policję oraz naszą redakcję. Według jego relacji zwłoki mogły pojawić się 25 lub 26 grudnia. - Ponownie byliśmy się przejść w tej okolicy w drugi dzień świąt. Gdy to zobaczyliśmy z daleka, myśleliśmy, że leży tam człowiek – wspomina.

Zwierzęta zostały znalezione w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia

Jedna z kilku roboczych rękawic, która leżała niedaleko padłych zwierząt
Okazało się, że było to siedem padłych cieląt, ułożonych w dwóch grupach. Zwierzęta wyglądały na wychudzone, widoczne były też ślady tego, że miały biegunkę. Grzbiety niektórych oznaczone były farbą. Na ich uszach nie było natomiast śladu po obowiązkowych kolczykach, wymaganych dla rejestracji i identyfikacji przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Według prawa, zwierzęta powinny być zakolczykowane w ciągu tygodnia od urodzenia. - Te mogły mieć nawet około miesiąca. Możliwe, że pochodziły z nielegalnej hodowli, gdzie zdechły, albo transportu, którego nie przeżyły – komentuje jeden z okolicznych rolników, który także widział martwe zwierzęta. Bardzo prawdopodobne, że to pozbywający się ich w okolicy zagajnika pozostawili po sobie m.in. zużyte rękawice robocze. Widoczne były też ślady wskazujące na to, z jakiego kierunku po ziemi ciągnęli zwierzęta.

Czy to jeden ze śladów butów osób, które wywiozły cielaki do lasu?

Według okolicznych mieszkańców, osoby które pozbyły się martwych zwierząt, by nie był widoczny, mogły ukryć swój samochód za tym budynkiem
- Zgłoszenie o tej sprawie wpłynęło do nas 26 grudnia. Ze względu na brak kolczyków identyfikacyjnych sprawa ta została podjęta w kategorii interwencji. O martwych zwierzętach poinformowano pracownika Urzędu Gminy i Miasta w Krajence, który wezwał firmę zajmującą się utylizacją martwych zwierząt, z którą gmina ma na tego typu usługi umowę – wyjaśnia sierż. sztab. Maciej Forecki, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Złotowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
z jakiego daleka... ktoś kto zna teren i okolicę i który cielakami handluje, my tam swoje wiemy
Oburzające!
Co za cham to zrobił, on powinien tak też leżeć...
A kto ma odpowiedzieć? Przecież nawet oznaczeń nie miały te cielaki. Namierzenie będzie trochę problematyczne. A jak to ktoś z daleka, znad morza, albo z drugiej strony - ze Śląska. Swoją drogą to świadczy o bestialstwie w branży
Czy ktoś za to odpowie? Na to jest paragraf!
z jakiego daleka... ktoś kto zna teren i okolicę i który cielakami handluje, my tam swoje wiemy
Oburzające!
Co za cham to zrobił, on powinien tak też leżeć...