Reklama

Nie róbmy z siebie dziadów

08/01/2015 08:17
Radni opozycji proponowali obniżenie diet. Koalicjanci chcieli pozostawić je na dotychczasowym poziomie i... dopięli swego. Matematyka jest nieubłagana, sześć jest zawsze mniej niż dziewięć

Chyba po raz pierwszy odczuli, co znaczy być radnym. Wspólne posiedzenie komisji stałych Rady Miejskiej Okonka trwało sześć godzin. Wcześniej przez półtorej godziny radni uczestniczyli w sesji nadzwyczajnej. Powinni zatem otrzymywać rekompensatę za ten czas. I właśnie ta sprawa podzieliła radnych. Na początku rajcowie zajęli się projektem uchwały o dietach, zaproponowanym przez klub radnych Wspólna Gmina. Tydzień wcześniej większością głosów nie włączono go do porządku obrad, mimo że taki wniosek złożył szef klubu Tomasz Duszara. Projekt zakładał, że przewodniczący rady będzie otrzymywał 350 zł diety, jego zastępca - 300 zł, przewodniczący komisji – 250 zł, radny - 200 zł. - Mówiliśmy na spotkaniach z wyborcami, że gmina jest zadłużona i potrzebne są oszczędności. Zacznijmy więc od siebie – argumentował. – Mam nadzieję, że naszą inicjatywę poprą wszyscy radni – dodał. Następna godzina pokazała, że nie było to takie oczywiste.
Przewodniczący rady Włodzimierz Choroszewski przypomniał, jakie stanowisko w sprawie diet zajął ustawodawca. – Skoro jest napisane, że dieta może wynieść od - do, to znaczy, że ktoś to obliczył. To nie ma być wynagrodzenie, ale zwrot kosztów bycia radnym – oświadczył. I wyliczał jakich: koszty dojazdu na komisje i sesje, na spotkania w wyborcami, na dożynki, festyny, rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego, koszty używania prywatnego telefonu i szereg innych. – Dojdzie do tego, że nikt nie będzie chciał być radnym, bo będzie musiał do tego interesu dokładać – stwierdził. Tłumaczył również, że w związku z tym, iż od roku rada ma tylko jednego wiceprzewodniczącego, już są oszczędności. Różnica pomiędzy dietą wiceprzewodniczącego a radnym wynosi ponad trzysta złotych, co rocznie da ponad cztery tysiące złotych.

Kiedy posiedzenia komisji?

Nie przekonało to jednak Tomasza Duszary i pozostałych radnych z klubu Wspólna Gmina. Ich zdaniem, skoro sprawdza się opcja ze wspólnymi posiedzeniami wszystkich komisji stałych, które i tak prowadzi przewodniczący rady, to po co w takim razie funkcja przewodniczącego komisji. Pobierałby on tylko wyższą dietę i ""nic nie robił"". Są to więc kolejne oszczędności.
Tezie tej stanowczo sprzeciwił się radny Sebastian Korzeniowski, który szefuje komisji gospodarczej i ochrony środowiska (w poprzedniej kadencji był przewodniczącym komisji porządku publicznego). – Tak może mówić ktoś, kto nie zna specyfiki pracy rady – stwierdził i przypomniał, że nie tak dawno każda z komisji zbierała się osobno i prowadził ją jej przewodniczący. Co będzie, gdy do takiej formy zebrań się powróci? – pytał radny. Zaznaczył przy tym, że jest to pewna uciążliwość, ponieważ za każdym razem odrywa się urzędników od pracy, tych, którzy muszą brać udział w takich posiedzeniach. Pozostaje też kwestia wypłaty nadgodzin, jeśli posiedzenia odbywają się po godzinach pracy urzędu. W przypadku wspólnego posiedzenia komisji dzieje się to zazwyczaj tylko raz w miesiącu.

Było do przewidzenia

Burmistrz Małgorzata Sameć poinformowała, że w przypadku kierownictwa urzędu nadgodziny nie wchodzą w rachubę, bo każdy z nich ma dodatek funkcyjny. Posiedzenia komisji mogą odbywać się również w czasie godzin południowych, co znacznie by ułatwiło sprawę rozliczania nadgodzin.
Członkowie klubu Wspólna Gmina przekonywali jednak dalej, że sytuacja gminy wymaga oszczędności we wszystkich dziedzinach, a radni są od tego, żeby dawać przykład. – Nie róbmy z siebie dziadów, bo tak niskich diet, jakie państwo zaproponowaliście, nie ma w powiecie nikt – powiedział Włodzimierz Choroszewski i rozdał radnym wykaz, jakie diety obowiązują w jakich gminach. – Muszę pochwalić byłego burmistrza Romualda Duszarę, który w 2006 roku bardzo wysoko ocenił pracę radnych i zaproponował stawki, jakie obowiązywały do lutego 2011 roku, kiedy to, ze względu na oszczędności, obniżono je o 10 procent. Do tamtej stawki nigdy już nie wrócono – tłumaczył. W lutym 2011 radni przyjęli uchwałę, zgodnie z którą przewodniczący rady miejskiej miał pobierać 90 procent podstawy wymiaru kwoty bazowej na rok 2011 (dało to 1192 zł), wiceprzewodniczący 57 procent (755 zł), przewodniczący komisji (650 zł), pozostali radni zaś 30 procent (397 zł). Takie też stawki na tę kadencję rady zaproponował Włodzimierz Choroszewski. Skoro były dwie propozycje, należało je przegłosować. Zgodnie z oczekiwaniami za projektem uchwały w sprawie diet autorstwa klubu radnych Wspólna Gmina głosowało 6 osób, przeciw było 9. I również zgodnie z oczekiwaniami za propozycją klubu Porozumienie głosowało 9 radnych, 6 było przeciw. Natomiast w sprawie stawek za wody i ścieki radni byli jednomyślni, wszyscy byli ""za"". Nic chyba dziwnego, skoro stawki te na przyszły rok pozostały na tym samym poziomie.

Ryszard Mikietyński

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama