- Moje kompetencje i samodzielność w działaniu polegały na tym, że rano otwierałam Warsztat, udostępniałam pracownikom listę obecności i, kiedy śmietnik był pełen, zgłaszałam wywóz. Drogą byłam woźną, bo płacono mi za to 2400 zł netto miesięcznie - Jadwiga Łukasik zrezygnowała z funkcji kierownika WTZ
5 marca tego roku, po kilkumiesięcznej batalii sądowej w dwóch instancjach, kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej w Jastrowiu wróciła do pracy. Jak powiedziała nam w udzielonym kilka dni później wywiadzie – z podniesioną głową i poczuciem satysfakcji, że sprawiedliwości stało się zadość.
[[reklama]]
Miejsca w fotelu kierownika nie zagrzała jednak zbyt długo – po nieco ponad pół roku złożyła wniosek o rozwiązanie umowy. 4 września była już dziś kierownik WTZ złożyła wymówienie, dzień później trafiło ono na biurko pracodawcy.
- Było ono wynikiem niemożności współpracy z szefem i jego zastępczynią w warunkach i na określonych przez nich zasadach – mając na myśli kierownika Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, Jarosława Janusiaka i Janinę Jędruch, szczerze wyjawia J. Łukasik. Jak mówi, po 5 marca, kiedy decyzją sądu przywrócono ją do pracy, zakres jej obowiązków bardzo okrojono, a przy większości punktów pojawiła się klauzula „po konsultacji z kierownikiem”.
To tylko fragment artykułu z AL 38/2013, s. 30
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze