Reklama

Nie zaginiony - odnaleziony

05/04/2013 00:00
Strach, łzy, dziesiątki plakatów, apele w prasie i poszukiwania na własną rękę - wszystko na darmo. Na darmo, bo nie było kogo szukać - "zaginiony" przez cały czas przebywał w jednym z najlepiej strzeżonych miejsc w powiecie

Na nogi postawiona została rodzina, która akcję poszukiwawczą prowadziła choćby na Facebooku, znajomi, którzy rozwieszali w sklepach informacje o zaginięciu chłopaka, redakcje „Aktualności” i innych mediów. Nadaremno – przez cały czas od wyjścia z domu, tj. od środy 20 marca chłopak znajdował się w bardzo bezpiecznym miejscu – w złotowskim areszcie śledczym, do którego zresztą zgłosił się sam. Wcześniej jednak wyszedł z domu bez telefonu, nie powiadamiając nikogo z bliskich, dokąd się wybiera. Już w areszcie również nie prosił o udostępnienie telefonu, o jakikolwiek kontakt. Tymczasem rodzinne poszukiwania trwały – w sobotę, 23 marca, o zaginięciu powiadomiono policję. Niestety, Tomek zapadł się pod ziemię.

[[reklama]]

Równolegle
19-latek zgłosił się do AŚ do odbycia zastępczej kary pozbawienia wolności za ograniczenie wolności – efekt – 62 dni do „odsiadki”. Jego dane pierwszego dnia zostały wprowadzone do Centralnej Bazy Osób Pozbawionych Wolności. Po sześciu dniach 19-latek z Blękwitu został przewieziony do AŚ w Słupsku, gdzie znajduje się oddział półotwarty dla osób odbywających karę po raz pierwszy, skąd docelowo – najprawdopodobniej – trafi do Ustki.

28 marca pracownicy AŚ, zainteresowani artykułem zamieszczonym w „Aktualnościach”, sprawdzili, czy dane chłopaka nie figurują w ich ewidencji. I to był strzał w dziesiątkę. Tego samego dnia, w czwartek, informacja o tym, że Tomek sam zgłosił się do odbycia kary, powędrowała na policję.

Bliscy chłopaka nieoficjalnie dowiedzieli się o pobycie w areszcie wcześniej, bo we wtorek wieczorem, monity na policji na nic się jednak zdały. - Cały czas słyszeliśmy, że czynności poszukiwawcze trwają – słyszymy od jego kuzynki. Zmartwiona mama w każdym telefonie na komendę, jeszcze w środę, miała słyszeć od policjantów, że poszukiwania jej syna trwają i, że to nieprawda, że chłopak siedzi w areszcie. Sprawa wyjaśniła się jednak jeszcze tego samego dnia. Po tych kilku telefonach funkcjonariusze mieli w końcu przysłać kobiecie sms-a, że Tomek faktycznie przebywa w areszcie. Dziś, kiedy Tomek cały i zdrów na szczęście się odnalazł, cała sytuacja śmieszy. I przeraża, bo bliscy chłopaka otwarcie mówią, że policja nieszczególnie się jego zaginięciem przejęła – jego sprawę miano przydzielić funkcjonariuszowi dopiero w środę. – Nie ma takiej możliwości – komentując to doniesienie mówi rzecznik złotowskiej KPP Maciej Zając, dodając, że prowadzone zgodnie z procedurami czynności poszukiwawcze zostały podjęte niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia o zaginięciu.

[[reklama]]

Doniesień o zbywaniu pytań mamy o Tomka odpowiedzią, że chłopaka w areszcie nie ma, wyjaśnić się nie udało. Jak mówi M. Zając, zweryfikować wszystkich rozmów, poszczególnych wypowiedzi policjantów rzecznik nie jest bowiem w stanie.

Patrycja Koplin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości