Reklama

Niecodzienna lekcja historii z powstańcem warszawskim

18/12/2018 12:00

Uczniowie Szkoły Podstawowej w Zakrzewie mieli niepowtarzalną okazję spotkania z Marią Biedermann-Kowalewską - uczestniczką powstania warszawskiego.

Jedyna żyjąca uczestniczka powstania warszawskiego, sanitariuszka, żołnierz narodowy, który brał bezpośredni udział w powstaniu 27 listopada cofnęła się pamięcią kilkadziesiąt lat, aby opowiedzieć o wydarzeniach tamtych dni. Nie boi się o tym opowiadać, wręcz odwrotnie – wychodzi z założenia, że powinno się przekazywać tę wiedzę młodzieży, ponieważ „rośnie nam pokolenie, które nie zaznało takich przeżyć, a jak najbardziej powinno być świadome, ile cierpienia kosztowały Polaków wydarzenia II wojny światowej”.

Pani Maria urodziła się w Nakle na Notecią. W Gdyni się wychowała, a Warszawa to miejsce, w którym walczyła w powstaniu i – jak zaznacza – prawdziwie dojrzała. Natomiast Toruń to miasto, w którym studiowała, założyła rodzinę, pracowała i mieszka do dziś. W czasie wojny była uczennicą prywatnej Szkoły Powszechnej J. Świeżyńskiej–Słojewskiej w Warszawie. W 1942 roku ukończyła klasę VII i rozpoczęła naukę gimnazjalną. Jej udział w konspiracji i przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych rozpoczął się od wiosny 1943 roku – trafiła tam dzięki starszej siostrze Urszuli i Mieczysławowi Szemelowskiemu. Przed nim składała przysięgę i przyjęła pseudonim „Myszka”. Podczas wizyty w PSP w Zakrzewie Maria Biedrmann–Kowalewska szczegółowo wspominała dramatyczne wydarzenia z okresu wojny: łapanki, rozstrzeliwania, morderstwa. Do powstania poszła jako 17–letnia dziewczyna, doskonale pamięta jego początki – wówczas była to jeszcze cisza przed burzą.

Reklama

W godzinie „W” nie została powiadomiona o miejscu zbiórki macierzystego oddziału. Nie mając kontaktu ze swoim dowództwem 1 sierpnia zgłosiła się ochotniczo do szpitala utworzonego w gmachu sądu przy ul. Leszno, gdzie przez pewien czas pracowała. – Zgłosiłyśmy się z siostrą do szpitala polowego i tam byłyśmy sanitariuszkami. Naszym obowiązkiem było gromadzenie opatrunków. Z uwagi na to, że nasz ojciec miał gabinet dentystyczny, środków opatrunkowych miałyśmy pod dostatkiem – wspominała. Jak potoczyły się jej losy po powstaniu? W momencie upadku dzielnicy do szpitala, w którym pracowała, wtargnęły nieprzyjacielskie oddziały, zabijając tych, którzy o własnych siłach nie zdołali ewakuować się na Stare Miasto. Maria Biedermann została skierowana do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd udało jej się zbiec i tym samym uniknąć wywózki do obozów koncentracyjnych na terenie Niemiec. Schronienie znalazła w Milanówku u wuja Mieczysława Krzyżankiewicza. Następnie udała się do Radomia, gdzie zatrzymała się u krewnych i na nowo podjęła przerwaną naukę – tam też doczekała zakończenia wojny. Po wojnie wróciła do rodzinnej Gdyni, gdzie kontynuowała naukę w liceum. W 1946 roku zdała maturę, a w 1952 roku uzyskała tytuł magistra biologii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Rok wcześniej wyszła za mąż za neurologa, doktora Zygmunta Kowalewskiego. W 1953 roku urodziła syna Witolda. Do emerytury pracowała w Służbie Zdrowia, organizując i kierując Pracowniami Diagnostyki Laboratoryjnej. Jest członkiem ŚZŻAK. Utworzyła pierwszą w regionie pracownię bakteriologiczną i mykologiczną i za to została uhonorowana odznaką „Zasłużony dla Torunia”, a w 2016 r. została odznaczona Krzyżem Orderu Krzyża Niepodległości.

Reklama

Daniela Senska

Na podst. UdsKiOR – weryfikacja uczestnictwa na podstawie relacji Wandy Pauliny Lorenc z domu Woś, MPW–kontakt: Maria Kowalewska, fot. z archiwum rodzinnego Marii Kowalewskiej, przekazane do zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, sygn. P/8371/15

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-12-18 19:27:08

    Czy aby na pewno jedyna żyjąca?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-19 21:28:06

    Żenada. NZS przeciwstawiali się legalnej władzy w Londynie i Armii Krajowej. Też mi bohaterka . Bohaterami byli żołnierz Armii krajowej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-26 12:52:23

    gość 2018-12-19 21:28:06: "Żenada. NZS przeciwstawiali się legalnej władzy w Londynie i Armii Krajowej. Też mi bohaterka . Bohaterami byli żołnierz Armii krajowej."... żenada, to ten wpis...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama