- Kobieta grochówkę robiła i leciało "Ja ciebie kocham, a ty mnie" i się dobrze gotowało - Zbigniew Sadlak wie, że jak się bawić, to tylko przy disco polo. Sprzedaje je ponad dwadzieścia lat
Prezydent to taki ktoś jak ty Polityk, co ma realne sny I program, więc to na pewno ty Poprowadź kraj poprzez reform dni Ref.: Ole, Olek wygraj, na prezydenta tylko ty Ole, Olek dzisiaj wybierzmy przyszłość oraz styl
Jest rok 1995, zespół Top One wbija Polakom do głowy imię przyszłego prezydenta. Skutecznie. Aleksander Kwaśniewski zajmuje Belweder, a disco polo święci triumfy. Swoje pięć minut ma też Zbigniew Sadlak. Ciągnie przez miasto kupioną u ruskich dwukółkę, a na niej walizkę wypchaną kasetami. Na targu sprzedaje je na pniu, ze stołu zrobionego przez stolarza. – Później, jak się biznes rozwinął, to woził mnie znajomy taksówkarz. Przywoził mnie i odwoził dopóki nie kupiłem samochodu – złotowianin rozsiada się za stołem upstrzonym płytami. Ponad połowę miejsca zajmuje disco polo.
[[reklama]]
Ja uwielbiam ją Były piłkarz z okrągłą nadwagą tańczy. Głównie przez rytmiczne ugięcie kolan. Choreografię uzupełnia ruchem ręki od lewej do prawej i z powrotem. Wszystko przez Weekend. „Ja uwielbiam ją” jest hitem dyskotek. W Złotowie zespół powstały w 2000 roku w Sejnach grał w ciągu ostatniego roku kilka razy. Do tego w Krajence i Jastrowiu. – Impreza skończyła się, gdy wyszli na scenę – mówi Jurek, uczestnik zabawy w złotowskim klubie. A sala pęka w szwach. - Sztuką jest napisać coś prostego, co śpiewa cała Polska – przebój Weekendu ocenia Zbigniew Sadlak. - Niektórzy mu zazdroszczą, a on ma dwa domy, samochody, dwie łajby i ma to wie Pan gdzie. La Strada wydała pierwszą płytę, to sobie nowe bmw kupiła. Boysi żyją jak lordowie. Co, na imprezie będzie się Pan smucił przy muzyce ambitnej? – dodaje sprzedawca z rynku.
300 kaset Połowa lat 90. Starsza pani wyciąga kartkę. Na liście wypisała dokonania zespołu Dystans. Przez trzy lata istnienia grupa wylansowała kilka przebojów, m.in. „Czerwoną jarzębinę”. – Było kilka kaset i ona prosiła: niech pan mi odhaczy, którą ja teraz biorę. Jedynkę i dwójkę miała, a była już trójka i czwórka. Dobra, niech pan da – tak się kiedyś sprzedawało muzykę chodnikową.
Nawet trzysta kaset dziennie – tyle towaru Zbigniew Sadlak wozi co dnia. - Ile nie przywiozłeś, tyle sprzedałeś. Jak się z hurtowni wracało i pieniądze były w kieszeni, to byłeś wściekły, bo nie kupiłeś towaru – mężczyzna z uśmiechem wspomina dawne czasy. Zwłaszcza przełomowy grudzień. W miesiąc sprzedaje tysiąc kolęd. - Wszystkiego ze cztery tysiące poszło – handlarz chwali się rekordem. W końcu wtedy przebitkę na towarze miał stuprocentową. Tańce, hulańce, swawola Bo na disco polo można zrobić pieniądze. Trzydzieści tysięcy złotych za czterdzieści pięć minut koncertu bierze zespół Bayer Full. Weekend tyle samo, ale za godzinę grania. W Krajence i Jastrowiu płacą im mniej. – Udało nam się ich zamówić we wrześniu ubiegłego roku, a ponieważ zagrali kilka koncertów w okolicy, to mieliśmy ich dużo taniej – mówi dyrektor Krajeńskiego Ośrodka Kultury Karol Adler. Domy kultury zapraszają Weekend, bo przy nim ludzie się bawią. Pan Zbigniew potwierdza. Przez lata puszczał muzykę na zabawach i imprezach sylwestrowych. – Sto dwadzieścia osób na sali, puszczam „Żono moja” czy „Czarne oczy” i jest taka zabawa, że sobie Pan nie wyobraża. Salę chcą rozwalić. Jak tak, to nikt tego nie zna, ale na zabawie wszyscy znają, wszyscy śpiewają.
Polski chłam „Nie zasługujesz na mój pocałunek. Nie zasługujesz na miłość i szacunek.” To fragment reklamy. Nie jedynej z disco polo. Muzyka chodnikowa kiedyś okupowała telewizję, teraz, po latach banicji, wraca do ogólnopolskich kanałów telewizyjnych i radiowych. Łatwo wpada w ucho. - Kiedyś Andrzej Krzywy z De Mono wypowiadał się, że to chała. A ja mu życzę, żeby tych „Statków na niebie” on sprzedał tyle co Antek Szprycha tej kaszanki. Jego boli to, że wchodził taki discopolowiec rano do studia, wieczorem wychodzi i ma płytę. A taki artysta produkuje pół roku i nie ma takiej sprzedaży – Zbigniew Sadlak ścisza muzykę. Rynek pustoszeje. - Przy „Statkach na niebie” nie każda gospodyni gotuje grochówkę. A tu eśta, eśta i naprzód – mężczyzna zaczyna zbierać płyty. Żadne z opakowań nie mruga ceną wyższą niż trzydzieści złotych. Podwójny album można mieć za cztery dychy. Droższych nikt nie kupuje, a młodzież ściąga muzę z internetu. – Liczyć muszę na klientów w średnim wieku, ale zarabiam teraz tyle co na przeżycie – mężczyzna pociera ciemną brodę. W domu co prawda słucha rocka z lat 70., ale w disco polo wierzy: - Polacy słuchają disco polo i będą słuchali. Żadna impreza rodzinna, grill nie obejdzie się bez disco polo. Czy ktoś słucha rapu, czy metalu, to i tak będzie się bawił przy disco polo. To jest jak amen w pacierzu. I nie ważne, czy ktoś lubi, czy nie. A po dwóch, trzech strzałach to już nie ma cudów.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze