– Przecież wszyscy wiedzą, kim był ten człowiek który zginął w pożarze w Batorówku – mówi lipczanin, który nie może zrozumieć dlaczego na grobie widnieje tabliczka NN. Sprawa na szczęście znalazła szczęśliwy epilog.
Do naszej redakcji zadzwonił niedawno czytelnik z Lipki (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) zbulwersowany faktem, że jednego z mieszkańców gminy, którego dane są podobnież znane, pochowano jako osobę nieznaną.
– Dlaczego pochowano Go jak psa? – pyta.
– Przecież każdy wie, kto to jest. Według naszego czytelnika pochowany to niejaki Józef Gontarski.
– To on spłonął w niedawnym pożarze pustostanu w Batorówku – mówi nasz czytelnik.
– Był adoptowany, pochodził z Buczka Wielkiego, do szkoły chodził do Lipki – wskazuje.
– Czy to nie daje nikomu do myślenia? – pytał retorycznie.

O procedurę i zaistniałą sytuację zapytaliśmy Edytę Olczak, kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, który to ośrodek w wypadku osób samotnych i bezdomnych zobowiązany jest do przygotowania ich ostatniego pożegnania i pochówku.
– Osoba ta – mówi pani kierownik – pochowana została godnie i zgodnie z literą prawa. Ciało denata było spalone w ponad 60 procentach, należało ustalić stuprocentowo jego tożsamość na podstawie badań DNA, które zleciła Prokuratura Rejonowa w Złotowie. To prokuratura także wydaje zgodę na pogrzeb według zasad ogólnych, co reguluje Ustawa o Pomocy Społecznej. Dopóki nie ma jednoznacznych wyników badań, osoba taka widnieje jako nieznana – NN. Tak zatem musieliśmy zmarłego pochować. Grób jest zadbany, osobiście kupowałam kwiaty i znicze, a także uczestniczyliśmy w pogrzebie, który zorganizowaliśmy. Osoba ta widniała w naszej dokumentacji jako osoba samotna, bez meldunku. Nie wskazała także nigdy wcześniej żadnej osoby upoważnionej do ewentualnego kontaktu. Ten człowiek został pochowany godnie – zaznacza pani kierownik.
Z ostatniej chwili: w tym tygodniu na grobie została zamontowana tablica z imieniem i nazwiskiem świętej pamięci Józefa Gontarskiego. Informacja potwierdzająca jego tożsamość, po wykonaniu badań DNA zleconych przez prokuratora, trafiła właśnie do Urzędu Stanu Cywilnego w Lipce.
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo ciekawe, że dopiero teraz informacja potwierdzająca tożsamość właśnie wpłynęła do urzędu...
Bardzo ciekawe, że dopiero teraz informacja potwierdzająca tożsamość właśnie wpłynęła do urzędu...
Dlatego trzeba wszystko wprost nagłaśniać, plując w mordę urzędnikom, wtedy się ich dyscyplinuje.
A jak by komentowano fakt, gdyby przypuszczenia okazały się nieprawdziwe? Gdyby osoba pochowana była kim innym? Przypominam sobie sytuacje gdy rzekomo zmarły żył i jakie kłopoty posiadał aby przywrócono o do żywych.
A niby czemu winni są urzędnicy? Zrobili wszystko zgodnie z prawem.
"Osoba ta widniała w naszej dokumentacji jako osoba samotna". Jeśli tak to skąd wzięto materiał porównawczy do badania DNA.
Po prostu każdy wiedział kto to spłonął, bo w Gminie Lipka każdy się zna. Ale przepisy są jakie są i należy ich przestrzegać. Urzędnicy mają ręce związane, wszystko przebiegło zgodnie z literą prawa.
Materiał wzięto z innych jego rzeczy które należały do niego, 40% ciała zresztą jeszcze było.
Urzędnicy muszą działać według prawa, a nad prawem czuwa nasz minister Ziobro, prawa ręka szefa PIS. Więc jak coś to do PIS...
Może i zgodnie z prawem tylko czy zgodnie z czasem? Gdyby nie list, kto wie.....
Bardzo ciekawe, że dopiero teraz informacja potwierdzająca tożsamość właśnie wpłynęła do urzędu...
Bardzo ciekawe, że dopiero teraz informacja potwierdzająca tożsamość właśnie wpłynęła do urzędu...
Dlatego trzeba wszystko wprost nagłaśniać, plując w mordę urzędnikom, wtedy się ich dyscyplinuje.