OSP w Łobżenicy czekają niebawem duże, warte sporo ponad 1,2 mln zł, zmiany.
Informacja o tym, że do jednostki w stolicy gminy trafi nowy wóz pojawiła się w ostatnich dniach. OSP w Łobżenicy znalazła się wśród 314 strażnic, które otrzymały dofinansowanie w kwocie 400 tys. zł na zakup aut ratowniczo–gaśniczych. Dotacja przeznaczona jest na zakup średniego samochodu. Na tym nie koniec. Z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg skierowano do gminy 700 tys. zł. To dofinansowanie będzie przeznaczone na przebudowę parkingu i placu manewrowego przed remizą OSP w Łobżenicy przy ul. Złotowskiej.

– Jeżeli chodzi o powiat pilski byliśmy ostatnią gminą, gdzie w ostatnich latach nie trafiło dofinansowanie na zakup nowego średniego bądź ciężkiego wozu bojowego. Ostatni raz takie auto, man, który służy w Łobżenicy, przyjechało w 2008 roku – mówi Paweł Muszyński, prezes miejsko–gminny ZOSP RP w Łobżenicy.
– Chcemy, by był to samochód posiadający napęd 4x4, zbiornik na wodę o pojemności około 3000 l, obszerną kabinę oraz sporą część do przechowywania sprzętu. Ma być wykorzystywany głównie jako wóz gaśniczy. Przetarg na niego ogłosi gmina. Tym samym możliwe, że już za kilka tygodni wóz do nas przyjedzie i nie będziemy musieli czekać do końca roku – mówi Wojciech Siuda, naczelnik OSP w Łobżenicy. Wartość takiego auta to ponad 850 tys. zł, z tego 400 tys. zł wyniosło dofinansowanie, drugie tyle z budżetu przeznaczyła gmina. 30 tys. zł dorzucił też powiat pilski. Sporo zebrali sami strażacy, organizując niedawno zbiórkę złomu.
– Nie spodziewaliśmy się, że tak wiele osób pomoże nam w tej akcji. Zebraliśmy do tej pory około 20 ton złomu, co zwiastuje pokaźną sumę, a to nie koniec. Wspierają nas również lokalne firmy, m.in. z Wiktorówka, za co im dziękujemy – mówi W. Siuda. Czy tak spore pieniądze, skierowane w ostatnim czasie nie tylko do strażaków, lecz także do gminy, mogą być efektem dobrych wyników wyborczych partii rządzącej na jej terenie?
– Nie można tego wykluczyć. Jednak uważam, że znacznie ważniejszy jest nasz dobry kontakt z posłami, reprezentującymi nasz region. Spotykamy się, rozmawiamy o potrzebach i są tego efekty. Bardzo ich za to cenię i dziękuję. Staram się docenić każdą osobę bez względu na barwy polityczne, która może pomóc naszej gminie i jej mieszkańcom. Dzięki takiej współpracy od 2020 roku otrzymaliśmy już 3 mln zł – mówi Piotr Łosoś, burmistrz Łobżenicy.

W ostatnim czasie często rozmawiano o tym jakie zmiany przejdzie straż w Łobżenicy
Na początkowym etapie, tj. w momencie wnioskowania o dofinansowanie, było wiadomo, że nowe auto nie zmieści się w garażu OSP w Łobżenicy.
– Rozmawialiśmy o tym na zarządach od początku, by uniknąć sytuacji z jednej z sąsiednich gmin, gdzie przyjechał wóz i nie było go gdzie wstawić – mówi P. Muszyński.
– Nie przewidujemy zburzenia czy przenoszenia remizy OSP w Łobżenicy. To budynek zabytkowy, dawny kościół staro–luterański. Nie chcemy, by zmieniała się jego bryła. Nie chcemy też innej lokalizacji. Ta jest w centrum miasta i chociaż niektórym nie podoba się, gdy wyje syrena, to strażacy zbiegają się tam z rożnych stron w bardzo krótkim czasie – mówi Piotr Łosoś, burmistrz Łobżenicy. Dodaje, że samorząd będzie dążył do wyremontowania obiektu.
– Szukamy dotacji na ten cel. Na ten czas nie będzie żadnego kucia posadzek, poszerzania bram czy obniżania poziomu parkingu, by nowe auto wjechało do garażu. Nasi strażacy mają sporo sprzętu, potrzeba im miejsca. Chcemy dostawić dodatkowy boks z tyłu remizy. Szacujemy, że będzie to koszt około 60–70 tys. zł – mówi P. Łosoś. Nie wyklucza, że będzie to konstrukcja modułowa, spełniająca jednak wszystkie wymogi, m.in. walory izolacyjne, bowiem boks musi być ogrzewany.

Oprócz nowego auta, wyremontowany ma być też parking i plac manewrowy przed OSP
Przyjazd nowego wozu wywołał też dyskusję nad zmianami we flocie pojazdów OSP w Łobżenicy.
– Był pomysł, żeby przerzucić forda transita do OSP w Wiktorówku, jednak nie widzimy takiej potrzeby. Wóz, który tam mamy, spełnia swoją rolę. Rozważana jest sprzedaż – mówi P. Muszyński. Kiedy lekkie auto dotarło do stolicy gminy, kosztowało ponad 170 tys. zł. Po pięciu latach trwa weryfikacja, za ile można by go sprzedać.
– Jeżeli cena nie będzie nas satysfakcjonowała, uważam, że ford powinien zostać w Łobżenicy. Jest wykorzystywany. Przydaje się przy mniejszych akcjach, gdzie nie musimy zabierać dużo sprzętu, a liczy się szybkość – mówi W. Siuda.
Szymon Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze