Alima-Milk ma zainwestować w Złotowie ok. 20 mln złotych. I zatrudnić do 40 osób. Robić chce tu proszek z serwatki i maszyny rolnicze
Alima-Milk to spółka córka wchodząca w skład grupy Alima (jako pierwsza w 1989 roku powstała Alima-Bis). W 2013 roku kupiła Okręgową Spółdzielnię Mleczarską w Złotowie. Pracę straciło około trzydziestu osób. Na mocy decyzji sądu kończy się regulowanie spraw własnościowych dotyczących majątku spółdzielni. W najbliższych miesiącach Alima ma zacząć przystosowywać zakład do produkcji proszku z serwatki. - Właściciel chce tu zainwestować około 20 mln złotych – mówił 3 lutego, podczas spotkania z radnymi Rady Miejskiej Złotowa i burmistrzem, pracownik spółki Adam Ponieważ. Z jego relacji wynika, że firma przerabiać ma w Złotowie około 550 tys. litrów serwatki na dobę. Zatrudnienie w proszkowni znaleźć ma dodatkowych dwadzieścia pięć osób. - W tej chwili pracuje u nas dziewięć osób. Z częścią byłych pracowników utrzymujemy kontakt i na pewno do nas wrócą – zapewnia mężczyzna. Przedstawiciele władz miasta zapowiedzieli, że będą przyglądać się tej inwestycji. - Dobrze by było, żebyście państwo uwiarygodnili swoje słowa. Ta inwestycja jest dla nas ważna, ale musimy zdobyć do siebie zaufanie – zauważył burmistrz Złotowa Adam Pulit.
Nikt nie będzie przyrzekać
Zaufanie to będzie istotne przy realizacji kolejnych planów Alimy. Firma chce na swojej działce prowadzić jeszcze jedną działalność. Najprawdopodobniej związaną z produkcją maszyn rolniczych, choć tego A. Ponieważ wprost nie powiedział. Poprosił jedynie radnych o zmianę planu zagospodarowania tego terenu. Spółka bowiem zamierza zlikwidować dwie studnie głębinowe znajdujące się na ich terenie (koszt ok. 80 tys. zł), dzięki czemu znikną strefy ochronne wokół nich. Następnie chciałaby postawić tam halę produkcyjną. Pracownice urzędu i radni uczestniczący w spotkaniu nie mogli jednak zrozumieć, dlaczego firma nie zrobi tego na niezabudowanych działkach, których jest właścicielem lub w stojącej na jednej z nich hali. - Ten budynek jest do rozbiórki, on siada, pęka – mówił Adam Ponieważ. Skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, by spółka go rozebrała i postawiła na tym miejscu coś innego. - Czy to nie za szybko, żebyśmy ingerowali w ten plan? - pytał przewodniczący rady miejskiej Krzysztof Żelichowski. - Przy 20 mln zł te 80 tys. zł na likwidację studni to niewiele – dodał na sugestię pracownika Alimy, że jeśli firma zlikwiduje studnie, to chce mieć gwarancję zmiany planu. - Żeby zmienić plan musi być konkretny wniosek dotyczący dalszego zagospodarowania tego terenu. Tylko takie wnioski możemy rozpatrywać. Musi pan pamiętać, że za tą działką jest teren zielony – przestrzegał radny Jerzy Kołodziejczyk, po czym dodał: - Żadna z obecnych tu osób nie jest upoważniona do składania przyrzeczeń.
[[reklama]]
Spotkanie zakończono sugestią, by Alima zleciła badania terenu, na których chciałaby budować (kiedyś było tam wyrobisko gliny, istnieje podejrzenie występowania tam kurzawki), przygotowała konkretny wniosek i dopiero zwróciła się do rady o ewentualną zmianę planu. Żadna z osób biorących udział w rozmowach z przedstawicielem inwestora nie powiedziała wprost, że miasto obawia się, że Alima chce zmienić plan, by teren ten podzielić i sprzedać. O tym jednak Adam Ponieważ nie wspominał. W najbliższym czasie w Złotowie pojawić się ma się prezes Alimy, by na temat inwestycji rozmawiać z burmistrzem. - Klimat do rozmów jest – deklaruje A. Pulit.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze