Naciski dały efekt. Pod wpływem zmasowanej krytyki zniesiono zakaz ograniczenia prędkości do 40 km na godzinę na ulicy Domańskiego w Krajence
Po kilku miesiącach na wyremontowanej ulicy Domańskiego ponownie przywrócono dopuszczalną prędkość - 50 km na godzinę. Od stycznia, kiedy to droga została oddana do użytku, na wysokości komisariatu policji stał znak ograniczający prędkość do 40 km na godzinę. Spotkało się to z totalną krytyką kierowców, którzy narzekali, że właśnie to miejsce policjanci z drogówki oraz miejscowego komisariatu upodobali sobie do chwytania na radar tych, którzy nie zauważyli znaku o ograniczeniu. Pytano, dlaczego nie zrobiono tego wcześniej, kiedy zamiast asfaltu leżała tu kostka granitowa, było pełno dziur, a zimą i w deszcz można było wpaść w poślizg.
Robert Chwedczyk z Komendy Powiatowej Policji w Złotowie tłumaczył wówczas, że policjanci nie „polują” na kierowców, a wypełniają tylko swoje obowiązki; skoro stoi znak ograniczający prędkość to trzeba go przestrzegać. [[reklama]] Z kolei drogowcy tłumaczyli, że znak postawiono na wniosek mieszkańców pobliskich bloków, którym przeszkadzał hałas szybko poruszających się pojazdów.
Listy w tej sprawie do złotowskiego starostwa powiatowego wysłał m.in. burmistrz Krajenki Stefan Kitela, były również zapytania na sesji Rady Miejskiej pod adresem komendanta krajeńskiego komisariatu Jacka Jutrzenki–Trzebiatowskiego. Ten uznał, że policja nie ma z postawieniem znaku nic wspólnego. W starostwie działa komisja do spraw bezpieczeństwa i to było jej polecenie.
Od kilku dni znaku z „40” na ulicy Domańskiego już nie ma. Niedługo mają wreszcie zapalić się w tym miejscu światła drogowe. Już samo to spowoduje, że kierowcy będą musieli zwolnić. Znak więc nie tylko nie poprawił bezpieczeństwa jazdy, ale stał się przekleństwem dla kierowców. Wszystko wróciło więc do normy.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze