Reklama

Obudził go wypadek?

16/01/2017 19:00
Zdzisław G., który śmiertelnie potrącił 10-latka, sugeruje, że w trakcie zdarzenia mógł być w śpiączce. Sędzia zgodził się na powołanie biegłego diabetologa

22 grudnia 2016 r.  przed Sądem Rejonowym w Złotowie odbyła się kolejna rozprawa ze Zdzisławem G. na ławie oskarżonych. Mężczyzna odpowiada za śmiertelne potrącenie Karola O. Do wypadku doszło 4 maja 2015 roku na przejściu dla pieszych na ulicy Jastrowskiej w Złotowie.
W roli świadka pojawił się m.in. Waldemar S. – kierowca jednego z aut, które zatrzymały się przed przejściem, ustępując pierwszeństwa chłopcom i towarzyszącemu im mężczyźnie.

Gdy dojeżdżałem do przejścia samochody się zatrzymywały. Ja byłem bodajże trzeci w kolejce.(…) W momencie potrącenia dziecka ja już stałem

Reklama

– zeznał sędziemu Jerzemu Hławiczce. Ponad półtora roku po zdarzeniu kierowca nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy dzieci przechodziły przez ulicę, czy przejeżdżały. Podtrzymał natomiast pierwotne zeznania, że fiat ducato Zdzisława G. jechał maksymalnie 50 km/h.

Nie widziałem próby manewrowania. Moim zdaniem próby hamowania nie było. Pojazd cały czas się toczył

– mówił przed sądem.

Pytanie do świadka miał ojciec tragicznie zmarłego chłopca:

Czy po tym zdarzeniu widział pan oskarżonego kierującego pojazdem?

Reklama

Wydaje mi się, że tak, ale pewny nie jestem

– odparł. Rodzina Karola także podczas poprzednich rozpraw sugerowała, że Zdzisław G. jeździł autem mimo zakazu.

Mini śpiączka

Kluczowe dla sądu są opinie biegłych. 22 grudnia zeznawali psychiatrzy ze Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie: Wojciech Czernaś i Andrzej Tandeck oraz psycholog Justyna Wendorff. Badali oni oskarżonego po zdarzeniu. Obrońca Zdzisława G. dopytywał ich o możliwość wystąpienia u jego klienta śpiączki.

Według naszej oceny wydaje się bardzo mało prawdopodobne, by w momencie popełnienia zarzucanego czynu wystąpiła krótkotrwała śpiączka i obejmowała tylko moment zdarzenia

Reklama

– mówił W. Czernaś. Tłumaczył on, że śpiączka cukrzycowa może być hipo– lub hiperglikemiczna. Druga narasta powoli (objawy to niepokój, blednięcie, chaotyczne mówienie, drętwienie, drgawki), pierwsza może wystąpić nagle (przymglenie, spowolnienie ruchowe, senność).

Brak jednak informacji, że oskarżonemu była potrzebna pomoc medyczna

– zauważył kierujący oddziałem psychiatrycznym miejscowego szpitala A. Tandeck.
W przypadku komy hipoglikemicznej objawy ustąpić mogą stosunkowo szybko, po podaniu słodkiego posiłku. Tego też chwycił się obrońca Zdzisława G.:

Reklama

Podobno mój klient otrzymał jakiś posiłek. (…) W materiale dowodowym jest informacja o jakimś posiłku. Nie pamiętam, czy płynnym, czy innym.


To dopiero 40% artykułu. W dalszej części przeczytasz:

...Wiele do sprawy wnieść miały zeznania biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków – Janusza Szułczyńskiego. W opinii z 9 lipca 2015 roku napisał on...

...Również na podstawie zeznań świadków biegły ocenił odległość fiata ducato od przejścia dla pieszych w chwili, gdy...

...Tłumaczenia te pozwoliły obrońcy oskarżonego zakwestionować powyższą opinię i złożyć wniosek o powołanie innego biegłego w tym zakresie...

Reklama

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


W związku z tym mecenas reprezentujący oskarżonego złożył wniosek o powołanie biegłego diabetologa, który orzekłby, czy jego klient mógł mieć problemy z prowadzeniem pojazdu i właściwą oceną sytuacji ze względu na wahania poziomu cukru we krwi. Prokurator Sebastian Drewicz przychylił się do tego wniosku, chcąc uniknąć ewentualnej apelacji. Pełnomocnik ojca Karola poparł tę prośbę, przeciwny był natomiast adwokat matki chłopca:

Wypowiedź biegłych medyków była wyczerpująca. Dla mnie to jest oczywiste. To może zmierzać do przewlekania postępowania, czego mieliśmy dowody w przeszłości

Reklama

– oceniał wniosek obrońcy.

Niedokładny specjalista

Wiele do sprawy wnieść miały zeznania biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków – Janusza Szułczyńskiego. W opinii z 9 lipca 2015 roku napisał on o dokładnym położeniu auta, ale 22 grudnia się z tego wycofał. Napisał, że dwaj chłopcy i towarzyszący im dorosły przechodzili przez przejście mając rowery między nogami. Przyjął tak na podstawie zeznań świadków, w szczególności Macieja Z. (opiekuna dwójki dzieci). Dlaczego nie wziął pod uwagę zeznań świadków, którzy mówili, że przejeżdżali? – dociekał sędzia.

Reklama

Uznałem, że Maciej Z. był najbliżej tego zdarzenia. Ostatni z chłopców przejeżdżał, więc reszta świadków mogła domniemywać, że reszta też przejeżdżała

– tłumaczył przed sądem.

Również na podstawie zeznań świadków biegły ocenił odległość fiata ducato od przejścia dla pieszych w chwili, gdy wkraczali na nie Maciej Z., jego syn Bartek oraz jego kolega Remigiusz. Podał 17–18 metrów. Z wyliczeń Janusza Szułczyńskiego wynika, że gdyby Zdzisław G. miał w aucie sprawne hamulce, jechał z prędkością 40 km/h i miał czas reakcji na poziomie 0,8 sekundy, to powinien się zatrzymać po 20 metrach. Przy czasie reakcji na poziomie 1 sekundy droga hamowania wydłużyłaby się o 2 metry. Obrońca oskarżonego zauważył, że do zderzenia musiałoby dojść nawet wówczas (przypomnijmy, że Zdzisław G. prawie nie miał hamulców). Nic bardziej mylnego.

Reklama

Gdyby samochód przyjechał o 0,3 – 0,5 s później, to do wypadku by nie doszło. Kierowca nie zareagował na to, co się działo na przejściu. (…) Jego reakcja nastąpiła w chwili uderzenia

– zapewniał rzeczoznawca. Wyjaśniał przy tym, że prędkość fiata oszacował na podstawie położenia powypadkowego pojazdu.

A z jaką prędkością poruszały się osoby znajdujące się na przejściu?

– dopytywał obrońca.

Przekraczały je szybko, czy wolno? 

Nie wziąłem pod uwagę prędkości, z jaką poruszali się piesi, gdyż oni nie brali udziału w zdarzeniu

Reklama

– odpowiedział ekspert od rekonstrukcji wypadków.

Tłumaczenia te pozwoliły obrońcy oskarżonego zakwestionować powyższą opinię i złożyć wniosek o powołanie innego biegłego w tym zakresie. Poparli go znowu prokurator i adwokat ojca Karola. Prawnik reprezentujący matkę chłopca ponownie wniósł o oddalenie wniosku. Sędzia Jerzy Hławiczka dał obrońcy oraz stronom, które zgodziły się na powołanie dodatkowych biegłych, dwa tygodnie na złożenie pytań, które chcieliby zadać. Adwokat Zdzisława G. zapewnił, że chce wyjaśnić jego zachowanie.

Reklama

Zaskakujący jest dla mnie brak reakcji mojego klienta. Jest odruch bezwarunkowy, człowiek ciśnie hamulec…

Kolejne posiedzenie w tej sprawie odbędzie się pod koniec stycznia.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    O.E. - niezalogowany 2017-01-22 12:47:12

    Przecież on kręci jak tylko się da byle odpowiedzialności nie ponieść ! Jak się nie poczuje źle na rozprawie to teraz sobie śpiączke wymyśla po ponad roku.. Śmiech na sali że sędzia się jeszcze bawi w dochodzenie czy to prawda czy nie. Wyrok mu dać i niech odsiedzi to co mu się należy a nie się z nim kićkać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Weselnik - niezalogowany 2017-01-18 20:26:45

    Ty Jacenty ... Zabajka nie zatrudnia 1000 osób a tym bardziej latem 2015 nie brało ślubu kilkanaście pracownic .... więc nie trzeba być panem Gie ani jasnowidzem żeby domyślić się i czyim weselu mowa.... jeśli się na nim było.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jacenty - niezalogowany 2017-01-18 18:55:52

    Uderz w stół, a... Zdzichu się odezwie! Skąd panie Weselnik wiesz w ogóle, o którym weselu mowa? Jasnowidzem jesteś? Czy raczej Panem Gie? :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości