Reklama

Od miłosnego zawodu do prestiżu

05/03/2012 14:36
Jego recenzja została uznana za jedną z najlepszych w Polsce w 2011 roku. Czy w Małym Buczku wychował się krytyk literacki?

Ma zaledwie 21 lat, ale już pierwszy kontakt z tym młodym człowiekiem uświadamia o jego dojrzałości. Wydaje się zupełnie nie pasować do współczesnego, szybkiego i skomercjalizowanego świata, ale to właśnie w takiej codzienności odnalazł swoją życiową pasję – literaturę. Pasję, która przed kilkoma tygodniami pozwoliła mu cieszyć się bardzo prestiżowym osiągnięciem. Miejmy nadzieję, że nie pierwszym, bo wiele wskazuje na to, że wyrasta nam krytyk literacki z prawdziwego zdarzenia.
Wyjątkowa „Dżuma”

Przemysław Kuliński – bo o nim mowa, pochodzący z Małego Buczka, aktualnie student filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, wcześniej absolwent gimnazjum w Lipce i Zespołu Szkół Ekonomicznych w Złotowie. Jednocześnie członek Złotowskiego Dyskusyjnego Klubu Książki, działającego przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Złotowie. Klubu, od którego wszystko się zaczęło.
[[reklama]]
Do ZDKK (opiekunem grupy jest Teresa Mackojć) Przemysław wstąpił w 2007 roku, miał wtedy zaledwie 16 lat. Jak wspomina, zamiłowanie do literatury przyszło za sprawą dwóch innych, wielkich młodzieńczych pasji: paleontologii i astronomii. Jako mały chłopak namiętnie zaczytywał się we wszelkich publikacjach dotyczących dinozaurów i gwiazd. – To był taki specyficzny przeskok z prehistorii w niebo – żartuje dzisiaj, ale przyznaje, że właśnie dzięki tamtym zainteresowaniom odkrył w sobie literackie zamiłowanie. Pogłębiał je kontakt ze szkolnymi lekturami, wśród których znajduje się książka, którą do dzisiaj wskazuje jako ulubioną, zdecydowanie jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą, jakie dotychczas czytał: „Dżumę” Alberta Camus.

Dygresyjny styl recenzji


Kluby książki, jak ten działający przy złotowskiej bibliotece współpracują z Instytutem Książki. Współpraca polega m.in. na tym, że członkowie klubów dyskusyjnych piszą recenzje przeczytanych pozycji – z szeroko rozumianej literatury pięknej – poezji, prozy, a nawet pozycji z pogranicza reportażu. Najlepsze recenzje trafiają na internetową stronę Instytutu Książki, a oprócz tego Instytut wybiera najlepszą, najciekawszą recenzję miesiąca. Wyróżnione w ciągu roku prace biorą udział w corocznym konkursie, na którym najlepsze wybierane są w trzech kategoriach: klubów dziecięcych i młodzieżowych, kategorii pośredniej i klubu dla dorosłych. W pośredniej kategorii sklasyfikowana była również recenzja autorstwa Przemysława, który oceniał w niej książkę Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zatytułowaną „Wystarczy, że jesteś”. – Kilka tygodni temu przyszła informacja, że Instytut Książki, podobno po burzliwych obradach, dokonał wyboru najciekawszych recenzji 2011 roku. W pośredniej kategorii uznano za taką właśnie moją recenzję, w werdykcie napisano, że nagroda przyznana została za dygresyjny styl pisania, jednocześnie jak najbardziej związany z tematem – z radością mówi Przemysław, podkreślając, że przewodnicząca komisji konkursowej dzwoniła nawet do złotowskiej biblioteki i pytała, ile lat ma autor recenzji, bo choć oceniana książka to szeroko rozumiana literatura młodzieżowa, to jednak styl, w jakim napisano recenzję, nie pasował do kogoś młodego, stąd komisja nie wiedziała, czy zakwalifikować pracę Przemka do kategorii pośredniej, czy jednak dorosłej.

Prestiż i satysfakcja


Jeśli podkreślić prestiż Instytutu Książki, a tym samym konkursu, jaki organizuje, wychodzi na to, że recenzja Przemysława uznana została za jedną z najlepszych recenzji literackich, jakie napisano w Polsce w ubiegłym roku. W nagrodę za zwycięstwo w swojej kategorii student z Małego Buczka otrzymał iPoda, ale jak podkreśla, absolutnie nie chodzi tutaj o nagrodę, a właśnie o prestiż, a co za tym idzie o ogromną satysfakcję. – Tym bardziej, że naprawdę spore wrażenie zrobiło na mnie konkursowe jury, w którego skład wchodzili m.in. Tomasz Pindel i Szymon Kloska, autorzy audycji emitowanej na antenie RMF Classic zatytułowanej „Literatura na piątkę”, a więc ludzie, którzy na co dzień zajmują się krytyką literacką – podkreśla nasz rozmówca.

Paradoksalnie sam Przemysław nie był wcale zadowolony z efektów pracy nad zwycięską recenzją. W jego ocenie to jedna z najsłabszych, jeśli nie najsłabsza, jaką napisał w ubiegłym roku.

Student z Torunia zdecydowanie bardziej woli czytać niż pisać, ale w wolnych chwilach, i to od lat, sam podejmuje się literackich prób. Pierwsze miały miejsce jeszcze w młodzieńczym wieku, były to raczej grafomanie, które, jak z sentymentem dzisiaj wspomina, były wynikiem pierwszego miłosnego zawodu. Dzisiaj tworzy bardziej dojrzałą poezję, jego zdaniem z całkiem przyzwoitym efektem, w każdym razie od lokalnych poetów naszego powiatu słabszy absolutnie się nie czuje. Czasami wysyła swoje prace do czasopism literackich, ostatnio udało mu się zamieścić kilka utworów w znaczącym na tym rynku piśmie, „Migotaniach”, jednym z bardziej prestiżowych czasopism traktujących o literaturze.

Fan Liverpoolu


Co z tego wszystkiego wyniknie? 21-latek przyznaje, że cokolwiek w życiu robi nie jest to przypadkowe, gdzieś w świadomości kiełkuje mu wizja połączenia w przyszłości pasji z zawodem. Będzie zatem krytykiem literackim? – Na razie staram się po prostu robić swoje. Najpierw muszę ukończyć studia licencjackie, później czeka mnie magisterka, a nie ukrywam, że myślę o specjalizacji krytyczno-literackiej – przyznaje. Da się z tego żyć? – Nie jest to raczej źródło przysłowiowych kokosów, ale jestem skromnym człowiekiem, nie mam wielkich wymagań od życia. Z takiej pracy na chleb na pewno wystarczy, powinno też być na drobny luksus, a przede wszystkim chcę mieć czas na czytanie książek. Naprawdę niewiele potrzeba mi do szczęścia – mówi chłopak. Obecnie czyta nawet ponad dziesięć książek w miesiącu i ponad setkę w ciągu roku, pomimo tego, że wiele czasu zajmują przecież codzienne studenckie obowiązki. – Generalnie wciąż brakuje mi na wszystko czasu. Zwłaszcza, że interesuje mnie szeroko rozumiana kultura, z którą uwielbiam obcować. Lubię też sport, szczególnie piłkę nożną, jestem wielkim fanem Liverpoolu. Jednak to książki są zdecydowanie na pierwszym miejscu – przyznaje. Skoro tak, jedyne co pozostaje to życzyć Przemkowi kolejnych, coraz bardziej znaczących sukcesów na polu krytyki literackiej.

Piotr Steffen
fot. Paulina Śliwka

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama