Reklama

Odnawiam dusze. Rozmowa z lekarzem medycyny estetycznej

07/08/2017 18:00
Podniesie policzki, zlikwiduje zmarszczki i wypełni usta. Kinga Niezgoda, odmładza panie. – Gdy je spotykam, to aż przyjemnie popatrzeć – mówi

Wstydem jest zestarzeć się przed czasem z powodu lenistwa i nieuwagi – powiedział Sokrates. Zgadza się z nim Pani?

Bezwzględnie. Można to odbierać w dwóch kategoriach: starzenia psychicznego i fizycznego. To pierwsze przychodzi łatwiej, z drugim możemy skutecznie walczyć. Z kolei dobrostan fizyczny kształtuje naszą psychikę.

Pani może przeciwdziałać temu wstydowi? Korekcja powiek, niwelacja cieni pod oczami, usunięcie zmarszczek to chyba najpopularniejsze zabiegi.

Można poprawiać wszystko co się chce. Zmarszczki mimiczne ma każdy. Jest ich tym więcej, im więcej mamy lat i im dłużej przebywamy na słońcu. Promieniowanie UVB działa najmocniej na naszą skórę, czego efektem są czasem nawet procesy nowotworowe.

Medycyna estetyczna, którą się Pani zajmuje to coś pomiędzy kosmetologią, a chirurgią estetyczną, prawda?

W zakres medycyny estetycznej mogą wchodzić też zabiegi chirurgiczne. Chirurgia plastyczna powstała po to, by korygować wady wrodzone, później zaczęła być stosowana do upiększania. I dobrze, bo dlaczego nie.
Kosmetologia to nauka o kosmetyce – formie upiększania przez nieingerowanie w głębokie warstwy skóry. Stanowi uzupełnienie zabiegów medycyny estetycznej.

Reklama

Kilka lat temu głośno było o wstrzykiwaniu przez kosmetologów botoksu.

Nie wolno im tego robić! To może wykonywać tylko lekarz, bo zagrożenie w stosunku do efektów, które można uzyskać, jest zbyt duże. Porazić mięśnie twarzy można na bardzo długo lub na zawsze. A kto po zabiegu upiększającym chciałby mieć np. opadający kącik ust, powieki lub się ślinić?
To samo jest z podawaniem kwasu hialuronowego – można spowodować niedokrwienie, co może doprowadzić do owrzodzeń czy martwicy skóry. To dopiero jest tragedia.

Trochę Pani straszy, bo przecież wstrzyknięcie kwasu hialuronowego czy botoksu można zrobić nawet w kilkanaście minut. W gabinecie.

Wszystko zależy od tego co robimy i jaki preparat stosujemy. Kiedyś spędziłam nad pacjentką półtorej godziny, czyli bardzo długo. Ale za to po dwóch tygodniach zniknęły u niej wszystkie defekty kosmetyczne. Pracuję na preparatach najwyższej jakości. Jeżeli mam coś wykonywać, to chcę mieć gwarancję efektu. Nie sprowadzam niczego z Chin.

Reklama

Kto się do Pani zgłasza?

Zwykle panie po czterdziestym roku życia, bo młodsze osoby często żyją dniem dzisiejszym i niespecjalnie zwracają uwagę na odbicie w lustrze. Choć są osoby młode, które kontrolują każdą zmarszczkę oraz osoby sześćdziesięcioletnie, których twarz jest idealnie wypielęgnowana – po prostu dbają o siebie.
Ogólnie zgłaszają się do mnie panie, które zwracają uwagę na swój wygląd.

Najczęściej proszą o...

O podnoszenie policzków, likwidację zmarszczek mimicznych, nosowo – wargowych i marionetki (te pionowe na brodzie idące od kącików ust).

Reklama

Jak się podnosi policzki?

Głęboko pod skórę, bezpośrednio na kość podaje się gęsty kwas hialuronowy. Wstrzykuje się go igłą. On wypełnia tę przestrzeń, następnie się przebudowuje i może stymulować produkcję fibrynogenu, którego ubywa nam w procesie starzenia. Kwas wypełnia też ubytki tkanki tłuszczowej.

Brzmi łatwo.

Może, ale gdy poda się gęsty kwas zbyt płytko, to mogą powstać pod skórą grudki, które wyglądają jak bąble oparzeniowe. Mniej gęste preparaty można stosować do wypełniania ust i zmarszczek.
Zasada jest taka, że zmarszczki powyżej osi źrenic likwiduje się za pomocą botoksu. Ale nie wolno go podawać do części mimicznych twarzy, poniżej linii źrenic. Chyba, że robi to doświadczony stomatolog lub neurolog w walce z przykurczami mięśniowymi.

Reklama

Te zabiegi to próba zatrzymania czasu?

Na pewno, ale przede wszystkim poprawienia nastroju, uwierzenia w siebie i podniesienia samooceny, a przez to poprawienia kontaktu ze środowiskiem.
Te osoby, którym robiłam zabiegi zdecydowanie czują się lepiej. Są panie, które mówią mi, że teraz mogą sobie spojrzeć w oczy. Uważają się za bardziej atrakcyjne.

Dzięki tym zabiegom ludzie są szczęśliwsi?

Skoro mówią, że się sobie podobają, to tak. Bo czego więcej człowiekowi do szczęścia potrzeba?

Przypomina mi się piosenka Perfectu „Odnawiam dusze”. Pani zmieniając ciała klientek oddziałuje także na ich dusze?

Tak, naprawdę ujęcie kilku lat warte jest grzechu. Zabiegi zwalniają nieubłagany upływ czasu i poprawiają samopoczucie. Dziesięć lat różnicy to bardzo dużo. Czasem kobiety decydują się na zabiegi przed spotkaniami rodzinnymi czy uroczystościami np. weselem, bo przecież fotograf będzie robić zdjęcia...

Reklama

Tak pod okazję?

A słyszał pan o kobiecie, która robiła sobie odsysanie tłuszczu przed weselem i zmarła, bo miała zator tłuszczowy? Chciała być jeszcze piękniejsza. Naprawdę pomysłów ludzie mają mnóstwo. Uważam, że przed takimi imprezami trzeba pomyśleć pół roku wcześniej i wtedy zacząć coś robić, a nie w ciągu doby próbować załatwić wieloletni problem.

Uroczystość to jedno, ale na co dzień presja by być wiecznie pięknym i młodym jest coraz większa, prawda?

Dotyczy ona obu płci. Panowie także wstrzykują sobie kwas hialuronowy i nie widzę w tym nic złego.
W Warszawie, gdzie szkoliłam się z medycyny estetycznej widziałam jak silne jest to parcie na bycie fit. Wszyscy muszą mieć idealnie napiętą skórę, ćwiczyć bicepsy i ogólnie mieć dobrą kondycję – fizyczną, no i finansową, by być dobrze postrzeganym.

Reklama

W krajach wysokorozwiniętych medycyna estetyczna jest na porządku dziennym od lat. Widzimy do czego może prowadzić brak umiaru w poprawianiu matki natury.

Są osoby, które mają zaburzenie oceny własnego wyglądu. Efektem tego jest to, że wręcz nagabują lekarzy i inne osoby, które zajmują się medycyną estetyczną o kolejne zabiegi. Niezależnie od tego co będzie u nich wykonane, nigdy nie spełni się ich oczekiwań.

Pani trafiła już na tych uzależnionych?

Znam takie przypadki z praktyki koleżanek, które pokazywały mi efekty uzależnienia od zabiegów medycyny estetycznej. Efekty stosowania np. botoksu przez osoby, które działają na zasadzie: co mi szkodzi, podam dany preparat, bo jeśli nie, to klientka pójdzie do konkurencji.

Reklama

Mówi Pani o etyce zawodu?

Poprawiać urodę można, ale do pewnego momentu. I robić to należy tak, by ludzie zauważyli, że coś się zmieniło na lepsze, ale nie do końca wiedzieli co. Niedawno robiłam klientce plastykę powiek i gdy ta pani spotkała się ze znajomą, ta stwierdziła, że wygląda lepiej. Odmłodniała o dziesięć lat. Muszę panu powiedzieć, że gdy ją spotykam, to aż przyjemnie na nią popatrzeć.
Staram się unikać osób uzależnionych w ogóle. Zbieram też wywiad z pacjentką. Na razie jednak wykonuję zabiegi osobom, które znam i co do których mam pewność, że nie miały wcześniej nic poprawiane.

Popularny botoks nie jest panaceum na starzenie. Zabiegi trzeba powtarzać.

Tak, niestety, dobra jakość skóry nie jest nam dana na zawsze. Dwa tygodnie po zabiegu powinna mieć miejsce wizyta kontrolna, żeby ocenić efekt pracy, a kolejne zabiegi mogą być wykonywane w zależności od potrzeb skóry. Barierą na pewno są pieniądze. Mówimy o zabiegach kosztujących od tysiąca złotych w górę.

Reklama

Są przeciwwskazania do ich wykonywania?

Tak, choroby nowotworowe w trakcie leczenia i zmiany na skórze np. pod postacią liszajów czy opryszczki, a także nieuregulowana cukrzyca i zaburzenia hormonalne.  Wiele zależy od środowiska, w którym żyjemy, od tego z jakimi ludźmi się spotykamy. Jeśli ludzie nas nie akceptują, to czujemy się źle sami z sobą.

Przeciwnicy tego typu zabiegów mówią, że trzeba pogodzić się z upływającym czasem i doradzają starzenie się z godnością. Rozumiem, że Pani się z tą radą nie zgadza.

Nie, bo nie widzę przeciwwskazań, by się upiększać. Poza tym nie każdy chce oglądać swoje opadnięte powieki i policzki. Czasami ludzie myślą inaczej niż mówią. Myśli pan, że osoby otyłe dobrze się czują w swojej skórze? Wątpię, choć przekornie mówią, że tusza im nie przeszkadza. Tylko gdy idą do sklepu myślą: szkoda, że mam rozmiar 56 a nie 38... Wracając do pytania, wszystko trzeba robić z godnością – traktować innych, siebie i starzeć się też.

Reklama

Pani specjalnością jest chirurgia onkologiczna. W szpitalu w Złotowie na brak zajęcia narzekać Pani nie może. Skąd w takim razie pomysł na medycynę estetyczną? To trend?

Żaden trend. Nienawidzę trendów, zawsze idę pod prąd, łącznie z tym, że ubieram się w stylu uwielbianych przeze mnie lat sześćdziesiątych.
Wybrałam medycynę estetyczną, bo nie wyobrażam sobie być do końca życia chirurgiem. Jestem drobna, a ta praca jest ciężka fizycznie. Stanie po sześć – osiem godzin na bloku operacyjnym czy zrobienie dwunastu endoskopii dziennie nie jest łatwe. Niestety upływ czasu odczuwam również na sobie – czasami doskwierają mi stawy łokciowe i nadgarstki. Poza tym w medycynie estetycznej efekt można osiągnąć w przysłowiowe dziesięć minut. To dla mnie alternatywa. No i sama mogę z niej skorzystać.

Naprawdę sama wstrzykuje sobie Pani botoks?

Dlaczego nie? Dla chirurga nie jest problemem aplikacja znieczulenia, a potem bólu się już nie odczuwa. Nie tylko Sharon Stone ma świetne geny – ja też (śmiech).

Reklama

Jedna z klinik medycyny estetycznej reklamuje się hasłem „zadbamy o twoje zmarszczki”. A jak Pani chciałaby się promować?

Raczej „zadbam o twoje dobre samopoczucie”. Lepiej zmieniać choć trochę duszę niż tylko wygładzać zmarszczki. Choć jeśli wygładzi się zmarszczki. można ulepszyć też duszę...

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lala - niezalogowany 2017-08-09 20:44:27

    Mężczyżni kochają kobiety za poczucie humoru, dystans do siebie i świta, interesujące pasje i dobrą kuchnie. Jeśli dodamy do tego umiejętność dbania o siebie na co dzień, wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka, dostrzeganie piękna w najmniejszym drobiazgu i godzenie się z upływem czasu to takie sprawy rasowej kobiety nie dotyczą. Ona emanuje kobiecością, ma błysk w oku, chęć do życia i działania. I ma wylane na to czy komuś się podoba czy nie, ma świadomość, że jest interesująca i sobie poradzi. Takie kobiety nie tęsknią za męskim towarzystwem bo to oni o nią zabiegają. Mam swoje lata i nie narzekam i poddam się bzdurnej presji mam na to wylane.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ONA30 - niezalogowany 2017-08-09 15:14:32

    WORAS MASZ MISTRZA !!! HAHAHA BRAWO DLA TAKICH FACETÓW ,OBY BYŁO WAS WIĘCEJ!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Woras - niezalogowany 2017-08-09 13:27:46

    Jeszcze nie widziałem kobiety,która po zabiegach "estetycznych" wyglądałaby lepiej niż przed.Pomijam oczywiście zabiegi związane z chorobami,wypadkami,wadami wrodzonymi i nabytymi.A może jakiś facet napisze,że lubi całować "pontony"zamiast ust,dotykać balony zamiast piersi i wypatrywać ,gdzie są oczy partnerki,bo podniosła policzki i jakieś szparki powyżej zostały?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama