Potrącił cię samochód? - dostaniesz pieniądze. Złamałeś rękę na nieodśnieżonym chodniku przed domem sąsiada? - zapłaci za to. - Ludzie nauczyli się skarżyć, bo wiedzą, że za każdą pierdołę można coś wyciągnąć - mówi Wiesław Wiśniewski z firmy odszkodowawczej
Ojciec przepisał gospodarstwo na syna, ale wciąż w nim mieszkał. Pewnego dnia dziadek wyszedł i poślizgnął się na krowim łajnie. Upadając złamał biodro. Czy mężczyźnie należy się odszkodowanie? Owszem.
- Winien wypadkowi był syn mężczyzny, bo nie posprzątał podwórka. W ubezpieczeniach ustawowych syn jest osobą trzecią – mówi Wiesław Wiśniewski, który od czterech lat zajmuje się w Złotowie dochodzeniem odszkodowań. - Zgłosiłem tę szkodę i dziadek dostał 85 tysięcy złotych. On w życiu nie widział takich pieniędzy – dodaje.
Odszkodowanie dostać można nawet wówczas, gdy samemu spowodowało się wypadek. - Pani jechała autem i uderzyła w drzewo. Nie wiedziała, czy można coś z tym zrobić, a była ubezpieczona w kilku podmiotach. Pomogłam jej i z tych kilku ubezpieczeń uzbierała się ładna kwota – twierdzi Anna Lewandowska, która od ubiegłego roku prowadzi w Złotowie Polskie Centrum Odszkodowań.
Ludzie się skarżą
Na terenie Złotowa działa kilka firm zajmujących się dochodzeniem odszkodowań. Znacznie więcej jest takich, które siedziby mają poza stolicą naszego powiatu, ale szukają tutaj klientów. Rynek ten rozwija się bardzo dynamicznie.
[[reklama]]
- Z miesiąca na miesiąc zainteresowanych jest coraz więcej. Najpierw nieśmiało dzwonią i wypytują, czy im się coś należy, a dopiero potem przychodzą i zlecają konkretną sprawę – zdradza Anna Lewandowska, która właśnie kończy studia prawnicze.
Wiesław Wiśniewski potwierdza obserwacje koleżanki po fachu: - Kiedyś nie każdą szkodę ludzie zgłaszali. Bali się choćby, że stracą zniżki przy ubezpieczaniu auta. W tej chwili zgłaszają już wszystko, z czego można wyciągnąć pieniądze. Teraz ktoś złamie rączkę przy czyjejś posesji i już zgłasza szkodę, bo właściciel był zobowiązany odśnieżyć.
Wniosków o wypłatę odszkodowań jest coraz więcej, bo ludzie są coraz bardziej świadomi swoich praw. Ubezpieczają się, więc wymagają od siebie i od innych. Coraz rzadziej odmowa wypłaty odszkodowania czy zadośćuczynienia przez ubezpieczyciela skutecznie zniechęca poszkodowanego.
- Część firm zawsze odpowiada, że nie wypłaci. Na zasadzie „nie”, bo „nie”. Wiedzą, że na stu klientów może pięciu pójdzie do sądu – twierdzi W. Wiśniewski, który w największej polskiej firmie ubezpieczeniowej przepracował trzydzieści lat.
Wystarczy postraszyć
W takich przypadkach przydaje się...
Zdjęcie główne z serwisu Fotolia.pl
To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 12/2014, s. 14
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze