Plaga pożarów kominów w tym sezonie grzewczym niosła za sobą spore straty materialne. Okazuje się, że oprócz dbałości o system ogrzewania i przewody kominowe jest jeszcze inny (co najmniej jeden) sposób, by zminimalizować ryzyko pożaru. Zastosowano go m.in. w Krajeńskim Ośrodku Kultury
Podczas zebrań sprawozdawczych Państwowej i Ochotniczych Straży Pożarnych ten temat powracał jak bumerang. Według strażackich statystyk bywały tygodnie, że dzień w dzień wzywano zastępy w różnych częściach powiatu do gaszenia kominów, a często i przy tej okazji strychów i poddaszy. Na poddaszach okazywało się, że nierzadko przechowywano rzeczy bez trudu poddające się żywiołowi ognia. Recepta? Solidny przegląd instalacji grzewczej, palenie w piecach bezpiecznym paliwem, a nie śmieciami, czyszczenie i coroczny przegląd kominów przez kominiarzy, a ponadto nie gromadzenie niepotrzebnych rzeczy. Do tej listy, jako ciekawostkę można by dopisać jeszcze jedną rzecz: atestowane środki chemiczne, które są w stanie opóźnić zapłon, a przez to rozprzestrzenianie się ognia. KOK jest nimi zaimpregnowany niemal w całości.
Taki wymóg
- W obiektach takich jak nasz, gdzie znajduje się sala widowiskowa, na której może przebywać jednocześnie ponad pięćdziesiąt osób przepisy przeciwpożarowe są restrykcyjne. Jasno precyzują, jak muszą wyglądać drogi ewakuacyjne, w co muszą być wyposażone, np. w oświetlenie awaryjne. Mówią też o użytkowaniu atestowanych przedmiotów, które ze sporym opóźnieniem poddadzą się sile ognia, umożliwiając bezpieczną ucieczkę z zagrożonego budynku – mówi Karol Adler, dyrektor KOK. Pierwsze uchybienia w tym zakresie w siedzibie ośrodka wykazała kontrola przeprowadzona w 2011 roku. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło. Choć kurtyna na scenie wygląda jak zwyczajny, atłasowy materiał ma w sobie coś, co sprawia, że nie spłonie niczym pochodnia. - To atestowana kurtyna, której impregnat zachowuje swoje parametry przez dziesięć prań. Tyle razy prana jeszcze nie była – dodaje K. Adler.
Różnica w cenie? Spora. Zwykła kurtyna tego typu kosztowałaby około ośmiu tysięcy złotych, ta zainstalowana w KOK warta była prawie sześć razy tyle. Rolety na oknach sali widowiskowej też mają atest i kosztowały trzykrotnie więcej od standardowych. Odpowiednie materiały zastosowano także w nowej sali muzyczno-nagraniowej. Gąbka wygłuszeniowa przytwierdzona do ścian posiada atest. Atestu nie miały jednak krzesła i część wykładzin podłogowych na ciągach komunikacyjnych. - To był dość duży problem. Krzesła były prawie nowe, ich wyrzucenie nie wchodziło w grę. Niepalny zamiennik kosztował też trzykrotnie więcej od standardu. Szukaliśmy więc rozwiązania. Z pomocą przyszedł internet. Tam znaleźliśmy duński środek do impregnacji materiałów, który opóźnia zapłon tekstyliów. Także posiadający atest, do samodzielnego użycia – mówi dyrektor KOK.
Pryskamy komisyjnie
By wszystko odbyło się zgodnie z przepisami pracownicy KOK komisyjnie podeszli do sprawy impregnacji, używając nie tylko atomizerów. - Został sporządzony protokół, do którego dołączyliśmy zdjęcia i atest używanego środka wraz z jego instrukcją, której trzymaliśmy się podczas impregnowania – stwierdza Karol Adler. Pięć litrów impregnatu wartego 250 złotych wystarczyło, by zabezpieczyć wszystkie krzesła w sali widowiskowej, ale również pozostałe rzeczy niemal w całym budynku. Ponieważ na to wskazuje producent preparatu zabieg powtarzany jest co pół roku. - Wolelibyśmy nie testować np. na kurtynie albo krzesłach, czy środek jest skuteczny i faktycznie opóźnia zapłon. Skoro zyskał w tym względzie atest i w Polsce, i w Europie, to było to testowane – dodaje dyrektor KOK.
Może to więc ciekawy pomysł, by także w swoich domach zabezpieczyć w ten sposób dywany, zasłony, firany i inne materiałowe rzeczy. Warto spróbować.
Sz. Chwaliszewski
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze