Reklama

Ona – prezes. On – przyszły wójt?

25/02/2019 18:00

Uczą ratować życie – kierują działalnością Stowarzyszenia Malta Służba Medyczna, której oddział założyli przed rokiem w Tarnówce. Z Sabiną i Damianem Płóciennik rozmawia Piotr Steffen

Jak to się stało, że postanowiliście Państwo poświęcać czas na społeczną działalność?
O uruchomieniu oddziału Malty Służby Medycznej myśleliśmy ponad rok. Wcześniej studiowałam pielęgniarstwo w Pile, więc ta formacja nie była mi obca. Kilka lat temu ona się jednak podzieliła. Tak powstały Fundacja Zakon Maltański Służba Medyczna i Stowarzyszenie Malta Służba Medyczna. Żadne z nich nie miało struktur na tym terenie, okazało się, że najbliższe oddziały, które kiedyś były w okolicy: Jastrowiu, Pile i Szczecinku, przestały istnieć. Zaczęliśmy szukać najbliższej, tak natrafiliśmy na słupski oddział stowarzyszenia. Dość daleko od nas, dlatego padł pomysł, żeby zrobić coś u nas. W 2017 roku zupełnie przypadkowo, podczas prywatnej wizyty w Pile, spotkaliśmy głównego kwatermistrza Stowarzyszenia Malta Służba Medyczna z Krakowa, dr Marcina Zawrotniaka. Karetka przyjechała akurat do Piły z Myślenic. Osoby te zabezpieczały pielgrzymkę ze Skrzatusza na Jasną Górę. Zobaczyliśmy, że stoi karetka, cofnęliśmy się i zagadnęliśmy. W trakcie tej rozmowy padło z ust kwatermistrza: „nic nie stoi na przeszkodzie, żeby otworzyć oddział”. Przespaliśmy się z tym kilka dni i podjęliśmy decyzję.

Oboje mieliście już Państwo uprawnienia do takiej działalności?
Nie. Ja zrobiłem je na zewnętrznym kursie w Słupsku, a małżonka wraz z pierwszymi osobami, które wstąpiły do stowarzyszenia, przeszła taki kurs pierwszej pomocy już w Tarnówce. Taki kurs jest niezbędny do tego, aby do stowarzyszenia mogły przystąpić osoby, które nie mają wykształcenia medycznego.

Reklama

Pani miała już przecież wiedzę w tym zakresie z okresu studiów.
Moja wiedza na pewno jest na innym poziomie niż większości osób, ale nie mam dyplomu ukończenia studiów wyższych, stąd również musiałam przejść szkolenie. Tym bardziej, że wytyczne się zmieniają, podobnie algorytmy postępowania w przypadku udzielania pierwszej pomocy.

Założyliście stowarzyszenie, żeby w Tarnówce powstało cokolwiek nowego czy zależało Państwu na promowaniu tej konkretnie działalności, bo służba zdrowia nie ma od lat zbyt wysokich notowań w społeczeństwie?
Kładziemy nacisk przede wszystkim na to, żeby zwykli obywatele potrafili udzielać pierwszej pomocy. Stąd kursy, szkolenia, ćwiczenia i pokazy. Często mamy do czynienia z osobami, które się do nas zgłaszają, ale mówią, że się boją, nigdy nie miały do czynienia z pierwszą pomocą. Chodzi o to, żeby się przełamały i w razie potrzeby potrafiły udzielić pomocy. Niejednokrotnie zdarza się, że osoby doświadczają trudnych, nieprzyjemnych życiowych sytuacji i nie potrafią się odnaleźć. Na dobrą sprawę wszyscy członkowie naszego oddziału mają takie właśnie nieprzyjemne doświadczenia z własnego życia: coś się wydarzyło, zachorowała bliska osoba czy komuś stało się coś nagłego. Gdy bliska osoba odchodzi wskutek takiego zdarzenia, ludziom, którzy byli tego świadkami, często przewartościowuje się światopogląd. Myślenie się zmienia. Czują potrzebę, żeby się tego nauczyć.

Reklama

Państwo mieliście kiedyś takie sytuacje?
Z synem mieliśmy nieprzyjemne zdarzenia, kiedy w wieku czterech lat dwukrotnie złamał tę samą rękę. Raz w domu, innym razem u kolegi w ogrodzie, bo okazało się, że ręka była źle zrośnięta. Później trzeba było już składać ją operacyjnie. Przez jakiś czas zmagaliśmy się również z chorobą mojego taty, który zmarł przed trzema laty. Ta sytuacja, gdzie opiekowaliśmy się nim i walczyliśmy z chorobą przez półtora roku, też w pewnym sensie była zalążkiem do powstania Malty w Tarnówce.

Malta ma amatorski czy jednak półzawodowy charakter?
W momencie, gdy mamy już pół oddziału ratowników, czyli osób po kursie kwalifikowanej pierwszej pomocy i ratownika medycznego jest to już poważna działalność. Mamy skończone takie same kursy jak strażacy. Na kursie KPP byli zresztą strażacy, którzy razem z nami zdobywali dopiero te umiejętności. Za tą naszą działalnością idzie duża odpowiedzialność. To nie jest tak, że pojawimy się na wydarzeniu, staniemy w naszych pomarańczowych strojach i nic z tego nie wynika. Zgodnie z przepisami, jako kwalifikowani ratownicy pierwszej pomocy mamy zresztą szczególny obowiązek udzielać jej w każdej sytuacji. Obligują nas do tego przepisy.

Reklama

Na ten rok zaplanowaliście kilka wydarzeń, z których to najważniejsze będzie miało miejsce w maju.
Najpierw, już niebawem, bo w dniach 23–24 lutego organizujemy kolejny kurs pierwszej pomocy. Trzeci, jaki odbędzie się od chwili założenia oddziału – trwają zresztą jeszcze zapisy. Pierwszy był w październiku 2017, kolejny w marcu 2018. W tym roku prawdopodobnie więcej takiego nie będzie. Natomiast 19 maja faktycznie odbędzie się największe w tym roku nasze wydarzenie, pierwsze takie w gminie Tarnówka i w powiecie złotowskim w ogóle, mianowicie „Biała Niedziela – Gminny Dzień Zdrowia”. Pomysł jest wprawdzie podpatrzony, ale na nasz grunt przeszczepiony przez nas. Zrobimy to wspólnie z wieloma podmiotami, które włączają się w akcję, dzięki czemu program będzie całkiem bogaty. W Tarnówce akcję wsparła Fundacja Neuca z Torunia, która przekazała nam Pudełka Życia – chcemy wdrożyć w gminie projekt ich dystrybucji , skierowany do osób starszych, samotnych czy przewlekle chorych. Będzie Powiatowa Stacja Sanitarno–Epidemiologiczna ze Złotowa; mamy przygotowane bezpłatne badania przesiewowe dla kobiet, na pewno w kierunku mammografii, a być może również w zakresie cytologii (będzie to uzależnione od liczby zainteresowanych pań – zapisy już trwają, zachęcamy); będzie lekarz internista, geriatra Jaoanna Czernaś z bezpłatnymi konsultacjami; dietetyk; Drużyna Szpiku ze Złotowa; będzie również Narodowy Fundusz Zdrowia, dzięki czemu będzie można wyrobić Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, a także otrzymać dostęp do Zintegrowanego Informatora Pacjenta, a więc do wszystkich danych dotyczących swojego leczenia począwszy od 2008 roku. Mamy w planach jeszcze kilka rzeczy, o których nie chcemy na razie mówić, musimy dopiąć w tym względzie szczegóły. Dzieci, kobiety, mężczyźni – wszyscy znajdą tutaj coś dla siebie. Względem tej imprezy mamy szereg innych pomysłów, ale ponieważ w założeniu ma ona być cykliczną, nie chcemy wszystkich akcentów zawierać już przy okazji pierwszej edycji.

Jesteście też Państwo na etapie uruchamiania pierwszej w powiecie wypożyczalni sprzętu medycznego. Miała ruszyć do końca ubiegłego roku.
Rzeczywiście mamy w tym względzie opóźnienie, ale podjęliśmy niedawno rozmowy z wójtem i sądzimy, że w najbliższym czasie uda się to wyklarować. Do uzgodnienia pozostała kwestia lokalu, w którego sprawie mamy wstępne porozumienie z wójtem. Jest jego przychylność, a to jest najważniejsze. Trzeba podkreślić, że będzie to nieodpłatna wypożyczalnia, niekomercyjna.

Reklama

Do Tarnówki trafiły w sumie dwa transporty sprzętu – czego i na jaką wartość?
Pierwszym, głównym transportem były rzeczy przywiezione z Fundacji Stworzenia Pana Smolenia, a później był dodatkowy transport od prywatnych osób. Łącznie to jest kilkadziesiąt rzeczy, m.in.: kule i wózki inwalidzkie, balkoniki, chodziki, krzesła toaletowe czy koncentrator tlenu. W momencie, gdy będziemy już dysponować lokalem, postaramy się jeszcze o dodatkowy sprzęt. Wszystkie te rzeczy są warte kilka tysięcy złotych. Trudno o dokładną wycenę, bo to jednak używane rzeczy. Używane, ale w naprawdę bardzo dobrym stanie.

Będzie dostępny tylko dla osób z gminy Tarnówka?
Nie, natomiast ponieważ siedziba naszego stowarzyszenia i wypożyczalni będzie w Tarnówce, chcielibyśmy, żeby jednak mieszkańcy tej gminy mieli swego rodzaju pierwszeństwo. Regulamin zostanie jeszcze ustalony, natomiast już dzisiaj wiemy, że wypożyczenia nie będą raczej terminowe, sprzęt będzie tak długo wypożyczony, jak będzie potrzebny danej osobie. Czas wypożyczenia zgodnie z umową będzie określany, natomiast nie będzie problemem, żeby go przedłużyć, przynajmniej na kilka miesięcy – jeśli rodzina tej osoby będzie wiedziała, że będzie potrzebny na znacznie dłużej, będzie miała czas, żeby zorganizować sobie taki sprzęt na stałe, żeby u nas nie blokować go z kolei na lata.

Reklama

Będzie tez możliwość wypożyczenia łóżek?
Możemy nie mieć na nie miejsca, dlatego w te tematy raczej nie będziemy wchodzić. Przynajmniej w większej liczbie. Natomiast jedno czy dwa być może znajdą się na stanie wypożyczalni. Wszystko zależy od tego, czy taki sprzęt do nas trafi. Jesteśmy w kontakcie z fundacją, która nam go przekazała. Jeśli otrzymają kolejny, mają nam dać znać. Sprzęt otrzymują raz w roku.

Jak znajdujecie Państwo czas na społeczną działalność?
Żona nie pracuje, a system mojej pracy zawodowej jest na tyle dogodny, że łatwiej nam to sobie organizować. Ja z kolei mam tyle zajęć, że nie wiem, czy miałabym czas na pracę. Wolontariat pochłania mnóstwo czasu, to jest coś, czego nie jest w stanie sobie wyobrazić ktoś, kto się w takie rzeczy nie angażuje. Określony czas wykazujemy w sprawozdaniach, jednak w rzeczywistości jest tego zapewne drugie tyle, zwłaszcza licząc chwile, które poświęcamy w domu. Ale efekty naprawdę cieszą – oddział stanowi obecnie siedemnaście osób.

Reklama

Żałuje Pani, że nie została jednak pielęgniarką?
Nie. Malta daje mi możliwość działania z wolnej stopy. To jest moje powołanie.

Płócienniki to nie tylko Malta – jest Pani prezesem stowarzyszenia „COOLturalna Tarnówka”. Słyszałem, że odpuściła Pani jednak nieco tej działalności, w której dominują inni, którzy chcieliby mieć więcej od Pani do powiedzenia.
Na początku dużo pomagałam, później, gdy działalność nabrała już wiatru w żagle, faktycznie nieco się odsunęłam w stronę Malty.  Tym bardziej, że pomysłodawczynią założenia stowarzyszenia była dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej i Ośrodka Kultury Patrycja Michalska i ona od początku jest bardzo w to zaangażowana. Nie mogła jednak piastować funkcji prezesa, będąc dyrektorem wspomnianej instytucji. Zaproponowano mi funkcję, ponieważ już wtedy działaliśmy z mężem i chyba przekonano się, że jeśli do czegoś się zabieramy, robimy to z zaangażowaniem i raczej dobrze to wychodzi. Cykl „Trzy odsłony fortepianu”, wystawa i pokaz zabytkowych pojazdów oraz motocykli – to były nasze sztandarowe inicjatywy. Ale nie tylko one. Być może obecnie niektóre osoby rzeczywiście działają w stowarzyszeniu więcej, ale nie jest tak, że mnie tam nie ma. Wśród podejmowanych przez stowarzyszenie inicjatyw było sporo innych, często mniej rozreklamowanych. Dopóki te projekty nie zostaną rozliczone, na pewno będę jeszcze w nim działać. Co później? Nie wiem. Czas pokaże. Jeśli ktoś chętny będzie chciał przejąć przysłowiową pałeczkę, ustąpię ze stanowiska.

Reklama

Z kolei o Panu niektórzy w gminie mówią, że miał chrapkę na stanowisko wójta.
Nie.

Ponoć chciał Pan zrobić Jackowi Mościckiemu konkurencję w ostatnich wyborach samorządowych?
Absolutnie nie, tym bardziej, że gdyby nie przychylność wójta, nie wystartowalibyśmy z oddziałem, a tym bardziej z planami na wypożyczalnię sprzętu. Za tą pomoc i wsparcie bardzo mu dziękuję.

To skąd w wyborach Komitet Wyborczy Wyborców Damiana Płóciennika? W ostateczności stanęło wyłącznie na kandydatach na radnych, a jedną osobę udało się nawet wprowadzić do rady.
Emilia Kozłowska weszła do rady gminy, a i w Osówce niewiele zabrakło, żeby weszła kandydatka z mojego komitetu, zabrakło jej dosłownie kilku głosów. Naprawdę nie było jednak zamysłu, żeby startować na wójta. Nie chciałem mieszać się w politykę, nawet lokalną, chociaż prawda jest taka, że tworząc komitet rzeczywiście się w nią wmieszałem.

Reklama

O co więc w tym chodziło?
Na pewno nie to, żeby robić konkurencję Jackowi Mościckiemu, który miał już przecież kontrkandydata. Po co więc kolejny? Rzecz polegała na tym, że były chętne osoby do udziału w wyborach na radnych, ale nie miały skąd startować, nie miały komitetów. Dlatego powstał ten, któremu dałem nazwisko. Proszę zwrócić uwagę, że sam nie startowałem na radnego, chociaż mogłem spróbować.

Każdy z nich mógł założyć swój komitet. Te osoby same się do Pana zgłosiły czy wiedział Pan, że chcą startować i je Pan zaprosił?
To były znane mi osoby, nie wziąłbym raczej obcych do komitetu, który firmowałem swoim nazwiskiem.

Reklama

Nie musiał Pan swoim – przyzna Pan, że to nietypowa sytuacja i może rodzić domysły i pytania.
Zgadza się, ale naprawdę nie chodziło o nic innego jak dać możliwość udziału w wyborach innym. Zapewniam, że nie chciałem startować na wójta, a na pewno nie w tych wyborach. Może kiedyś? Nie powiem, że nie.

Coś Pan zatem jednak zamierza – co zatem za pięć lat?
Mamy jeszcze do tego momentu dużo czasu.

Nie wyklucza Pan startu na wójta?
Nie wykluczam.

Mówimy o kolejnych wyborach czy raczej o momencie, kiedy ubieganie o funkcję odpuści sobie Jacek Mościcki, bo nie chce Pan wchodzić mu w paradę?
Jedno może przypaść z drugim na ten sam czas. Wszystko zależy od tego, jakich będziemy mieć kandydatów. Jeżeli Jacek Mościcki zrezygnuje, a będzie inny dobry kandydat, nie muszę wychodzić przed szereg i zabiegać.

Reklama

Prawdopodobnie będzie startował Przemysław Wiśniewski, tak przynajmniej zapowiedział na naszych łamach po ostatnich wyborach – to Pana zdaniem dobry kandydat? Czy jemu zrobi Pan konkurencję?
(Dłuższa chwila milczenia). Nie znam bliżej Przemysława Wiśniewskiego, trudno mi powiedzieć o nim coś więcej.

Do Tarnówki przeprowadziliście się Państwo kilka lat temu z Piły. Dlaczego?
Mieszkaliśmy w bloku. Mieszkanie było wprawdzie duże, ale chodziło o to, żeby mieć dom z własnym ogrodem. Mamy tutaj wszystko, czego nam potrzeba: przedszkole, szkołę, kościół, aptekę, lekarza – wszystko, co najważniejsze, jest pod ręką. Niemal wszystko możemy załatwić na miejscu. Żyjemy spokojnie swoim życiem, zajmujemy się tym, co lubimy i co sprawia nam frajdę. Sami nie wiemy, gdzie dalej pchnie nas życie i w jakim będziemy miejscu za kilka lat.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-26 08:52:19

    Zastanawia mnie dlaczego biegają w strojach fluo. Utożsamiają się z Ratownikami Medycznymi? Spoko inicjatywa lecz ubranka zmieńcie bo pierwsza pomoc to nie ratownictwo medyczne. Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-02-26 09:06:22

    Większość, jak nie wszystkie grupy ratownicze w Polsce używają podobnych strojów. Uważam, ze jest to poprawne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-02-26 12:38:37

    Może ,,Ona Premier - On Prezydent''? Lepiej brzmi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości