Nagle zmarłego Piotra Baranowskiego zastąpił na tym stanowisku jego syn Paweł. - Otrzymał rekomendację załogi Jednostki Operacyjno-Technicznej, z którą wyjeżdża na akcje – mówi Andrzej Martin, prezes jednostki
Statut OSP w Krajence zakłada, że podczas kadencji zarządu, która trwa pięć lat, może się zmienić do jednej trzeciej jego składu. Taka sytuacja może wystąpić w przypadku rezygnacji, odwołania bądź śmierci któregoś z członków zarządu
– wyjaśnia Andrzej Martin, prezes OSP w Krajence. Również zgodnie ze statutem zarząd ma prawo uzupełnić skład bez zwoływania zebrania walnego, wewnętrznie decydując o powierzonych funkcjach.
Decyzja o tym, że śp. Piotra Baranowskiego na stanowisku naczelnika naszej jednostki zastąpi jego syn zapadła 16 sierpnia. Zarząd był w tej kwestii jednomyślny. Co ważne, Paweł Baranowski otrzymał rekomendację załogi Jednostki Operacyjno–Technicznej, z którą wyjeżdża na akcje. Zasugerowali oni, że chcieliby, żeby to on przejął obowiązki naczelnika. Jest też strażakiem zawodowym
Reklama
– dodaje A. Martin.
Z kronik OSP w Krajence wynika, że w powojennej historii jednostki zarówno prezesi i naczelnicy nie zmieniali się zbyt często.
Od 1948 roku mieliśmy tylko sześciu naczelników. Można powiedzieć, że to u nas funkcja sprawowana dożywotnio
– mówi prezes.
Paweł Baranowski zamiłowanie do straży pożarnej ma od najmłodszych lat.
Trudno stwierdzić, kiedy się to zaczęło. Na pewno sporo wcześniej, zanim w wieku dwunastu lat wstąpiłem do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. Nie mogłem się też doczekać, żeby, gdy tylko skończę osiemnaście lat, móc ruszyć z zastępem do akcji
Reklama
– mówi nowy naczelnik. Do pierwszego zdarzenia pojechał w dzień po „osiemnastce”.
Zapadło mi ono w pamięci. Dostaliśmy wezwanie do osoby nieprzytomnej. Na miejscu okazało się, że trzech panów urządziło sobie imprezę i w sumie nie bardzo wiedzieli, kto z nich dzwonił, a kto się gorzej poczuł. Byli raczej zaskoczeni naszym przyjazdem
– mówi P. Baranowski. Pracę w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie rozpoczął 1 października 2016 roku. Jest stażystą w podziale bojowym, w stopniu starszego strażaka.
Większości tego „fachu” nauczyłem się od ojca. Bardzo chciał, żebym go zastąpił w momencie, gdy skończy 65 lat i nie będzie już mógł jeździć na akcje. Żartował nawet, że jak już położymy w garażu płytki, będzie mógł odejść. Dziękuję za to, że mogę kontynuować jego dzieło, że koledzy „z garażu” mi zaufali
– mówi Paweł Baranowski. Tym samym z tradycji jednostki nie zniknęły cosobotnie spotkania szkoleniowe w samo południe.
Frekwencja nie spadła. W jednostce mamy około czterdziestu strażaków, którzy spełniają wszystkie wymagania, żeby uczestniczyć w akcjach. Ponad trzydzieści osób regularnie wyjeżdża do zdarzeń. Obecnie trenujemy do wojewódzkich zawodów sportowo–pożarniczych, które odbędą się w połowie września w Wągrowcu
Reklama
– mówi naczelnik.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
KOLOR !
...Prezes herbatki nie dostał? :)
KOLOR !
...Prezes herbatki nie dostał? :)